książki, twórczość
Skomentuj

Czy mieszkanie na kredyt to prawdziwy dom? „13 Pięter” Filipa Springera

„13 PIĘTER”, FILIP SPRINGER, 2015, CZARNE

W szkole mówili ci wiele niepotrzebnych rzeczy i jednocześnie nie powiedzieli jednej bardzo ważnej — człowiek nie jest ważny. Ważne jest to ile ma pieniędzy. Paradoksalnie, im mniej zarabia, tym łatwiej zarobić na nim. Będzie potrzebował kredytów, ale zaoszczędzi na prawniku, który powinien sprawdzić umowę przed podpisaniem. Będzie miał kredyt i straci pracę? Weźmie każdą inną, więc można mu dać płacę minimalną. Przestaje spłacać raty kredytu? Dajmy mu jeszcze opłaty za telefony i listy od windykacji, dodajmy mu koszty rozprawy sądowej, i niech się dorzuci do pensji komornika. Co będzie dalej? Komornik zajmie jego wynagrodzenie, przynajmniej tę część, którą może. On nie zarabia dużo, więc odsetki będą rosły. Jeśli to był kredyt hipoteczny, zajmą jego mieszkanie, sprzedadzą za jakiś procent wartości, część długu nadal zostanie. Zacznie pracować na czarno, żeby szybciej spłacić resztę, może dostanie zasiłek z Urzędu Pracy. A na koniec dowie się, że jest darmozjadem, obibokiem i nie chce mu się pracować, a przez to wszyscy obywatele muszą na niego łożyć. Ciekawa jestem kto z tych święcie oburzonych, tak ochoczo komentujących kwestię bezrobocia w Polsce, sprawdził, komu przysługuje zasiłek dla bezrobotnych i na jak długo. To była wersja optymistyczna, część tych ludzi nie poradzi sobie ze stratą mieszkania. Wyląduje na ulicy albo ze sobą skończy.

„13 pięter” to książka podzielona na dwie części, których punktem wspólnym jest kryzys mieszkaniowy. Pierwsza część dzieje się w dwudziestoleciu międzywojennym, druga — współcześnie.

„Mieszkały przy Powązkowskiej 30, na biednym osiedlu nieopodal cmentarza. Kawałek dalej, przy torach, zaczyna się kolonia nor wyrytych w nasypach kolejowych i szałasów skleconych z byle czego. Za nimi szarzeją baraki dla bezdomnych. Fetlińskie wiedziały, że bez pieniędzy prędzej czy później tam skończą. Dlatego postanowiły odebrać sobie życie. To samo zrobił wcześniej ukochany brat Zofii i Jadwigi. Rok i po czworgu Fetlińskich nie ma śladu.”

„Kamila najbardziej lubi wiosnę i lato, kiedy krzaki pod oknami są zielone. W piwnicy robi się ciemniej, ale ona wyobraża sobie wtedy, że ma mieszkanie z widokiem na drzewa.”

„Kupowali gazetę i czytali o tych strasznych sprawach gdzieś w Polsce. I pewnie nawet sobie myśleli, że ktoś przesadza, że media wyolbrzymiają, że robią aferę. Bo to niemożliwe, żeby ktoś staruszkę siekierą wypędzał z mieszkania, w którym spędziła całe życie. A potem to się działo w ich domu. I zaczynali krzyczeć, wołać o pomoc, dobijać się do urzędników. I natykali się na mur, rozumiesz, ścianę.”

„Z mieszkania przy Mostowej 23 został eksmitowany Antoni Dopelntern, mimo że ma chorą żonę i dwoje dzieci, z czego jedno jest całkowicie sparaliżowane. Właściciel domu osobiście wyniósł na rękach chorą żonę Dopelnterna na podwórze i tam zostawił.”

Potrafisz odróżnić, które z tych cytatów dotyczą przeszłości, a które dzieją się w naszych czasach? Jeśli nie, to chyba dobrze obrazuje, że coś poszło w tym kraju nie tak. W dwudziestoleciu międzywojennym ogromny głód mieszkaniowy wypchnął wielu tych najuboższych na ulicę, do schronisk gdzie panowały tragiczne warunki i do przeludnionych mieszkań sublokatorskich, gdzie często mogli liczyć jedynie na kąt do spania gdzieś na podłodze. Ideowcy, którzy próbowali budować tanie mieszkania, byli przez państwo ignorowani. Państwo pomaga prywatnym inwestorom, którzy budują dla zysku, a najlepszy zysk przynoszą luksusowe kamienice. Aktualna sytuacja mieszkaniowa jest oczywiście dużo lepsza, tak uogólniając, bo im dalej wczytujemy się w książkę Springera, zadajemy sobie pytanie „czy aby na pewno?”. Jak donosi serwis Bankier wynajem mieszkań w Polsce należy do najdroższych w Europie. Nie mówiąc już o tym jak właściciele mieszkań traktują najemców. Dlatego większość młodych ludzi, decyduje się na zakup mieszkania. A jeśli zakup to również kredyt, zwykle na trzydzieści lat. Państwo wspiera branie kredytów stąd rządowe programy Rodzina na Swoim i Mieszkanie dla Młodych i, co gorsza, wmawia nam, że to dobry pomysł „zmień pracę, weź kredyt, kup mieszkanie”. Na stronach „13 pięter” znajdziecie bardzo dużo dowodów na to, że to nie jest tak dobry pomysł, jak nam się mówi. Mimo że książka wydana była w 2015 roku, Filip Springer napisał od tego czasu dwie inne książki, a w media zaczęły donosić o nowym pomyśle rządzących — Mieszkanie Plus, to temat nadal jest aktualny i warto do tej lektury zajrzeć.

Kup książkę papierową lub elektroniczną.

CYTATY

„W kwietniu 1924 roku w życie wchodzi pierwsza w wolnej Polsce ustawa umożliwiająca eksmisje lokatorów. W Warszawie mieszka około pięciuset bezdomnych — głównie powojenne sieroty, zdemobilizowani żołnierze i repatrianci ze wschodu. Teraz dołączają do nich eksmitowani i wciąż ich przybywa. Już po roku problem stanie się poważny, a po dziesięciu latach bezdomnych będzie czterdzieści dwa razy więcej.”

„Eksmisje są już prawdziwą plagą. Wielu kamieniczników za sądową procedurę eksmisyjną pobiera od wyrzucanych lokatorów dodatkową opłatę. Bo tylko wyrok sądu uprawnia do starania się o miejsce w schronisku.”

„— Jest! Macie tu! — Wali palcem w jakiś artykuł. Wohnout czyta. W kamienicy czynszowej na Powiślu eksmitowany ojciec zastrzelił kilkuletnią córeczkę, po czym próbował popełnić samobójstwo.”

„Mieszkanie zmieniała kilka razy, niemal zawsze na gorsze. O jednym z nich, niewielkim pokoiku nad piekarnią, pisze: »Z dołu szedł do mieszkania dym i zaduch, i żar. W lecie nie można było ustać na podłodze bosymi stopami, gdy się wstawało rano, czuło się zmęczenie. W zimie cała ściana pokryła się wilgocią i zaszła czarną pleśnią. Z piekarni wchodziły do mieszkania myszy, karaluchy i wszelkie robactwo, robiliśmy dezynsekcję i nic nie można było poradzić«.”

„Ciągle się przeprowadzała, nie pamięta, ile razy. Pokoje zawsze były małe, czasem mieszkała z kimś, w lepszych okresach sama. Gdy zaczynała zapuszczać korzenie, zwykle dzwonił telefon albo przychodził właściciel. Mówił, że ma zwolnić miejsce — bo syn wraca z Erasmusa, bo jest klient na całe mieszkanie, bo co ją to interesuje.”

„Kłopot w tym, że przyznawaniem państwowych kredytów rządzą tajemnicze zasady. Większość zgarniają osoby prywatne i spółdzielnie zrzeszające oficerów czy urzędników. Tylko w latach 1921–1924 na nieco ponad dwieście pożyczek aż sto trzydzieści trzy to pożyczki udzielone prywatnym inwestorom. Spółdzielnie otrzymały tylko co dziesiąty kredyt.”

„Śmiała się z nimi, bo myślała, że w ten sposób to oswoi. Ale tego braku oswoić się nie da.”

„— Bo jak nie masz adresu, to nikt ci nie przyśle kartki na święta, pocztówki z wakacji, zaproszenia na ślub. Nie możesz powiesić obrazka na ścianie, bo przyjdzie właściciel i zrobi awanturę. Zresztą i tak po prostu nie chcesz. Bo to nie jest dom. Wszystko, co ważne, trzyma się w domu. Jak się go nie ma, to ważnych rzeczy też zaczyna brakować.”

„Cukiernica. To jest taki niepotrzebny przedmiot, prawda? A mi było wstyd, że jej nie mam. Jak ktoś do mnie przychodził i chciał sobie osłodzić herbatę, to stawiałam ten okropny wór z cukrem. Ale te ciągłe przeprowadzki… cukiernica to jest takie coś, co się może stłuc, zniszczyć, trzeba by ją zawijać w jakiś papier, troszczyć się o nią. No i dopiero jak osiadłam, to sobie kupiłam cukiernicę.”

„Musi być ciepło. Reszta jest nieważna. Jak w domu robi się zimno, to on przestaje być domem. Staje się pomieszczeniem.”

„Któregoś dnia powiedział: »Ten związek nie ma przyszłości. Dziękuję ci«.
— Długo wtedy rozmawialiśmy. Wyznał mi, że potrzebuje osoby, z którą stworzy trwałą relację. A to oznacza też kredyt. Okazałam się na taki model za mało wypłacalna.”

„— Ja rozumiem, że ktoś tam może być szczęśliwy. Ja nawet tym ludziom tego szczęścia trochę zazdroszczę. Ale nie umiałabym powiedzieć o mieszkaniu na trzydziestoletni kredyt, że jest moje.”

„Jej nowy chłopak, choć spotykali się od niedawna, zaproponował, żeby wprowadziła się do niego. Właśnie kupił mieszkanie, w ścisłym centrum, z modnymi skosami w sypialni. Wziął na nie pół miliona kredytu. »A jak nam się ułoży, to cię do tego mieszkania dopiszę i będziemy sobie spłacać razem« — rzucił.
— Powiedziałam mu, że ja o kredycie jakoś nie marzę.
— I co zrobił?
— Podziękował mi.”

„Na TBS-y wydano cztery miliardy, ale w formie kredytów. Te pieniądze już wracają do Banku Gospodarstwa Krajowego. Środki wydane na Rodzinę na Swoim i Mieszkanie dla Młodych to nie są pożyczki, tylko dotacje. Ich beneficjentami w jednej trzeciej są deweloperzy, a w dwóch trzecich banki. Ludzie, którzy zaciągają kredyty, to tylko taki filtr, przez który się tę forsę przepuszcza. Ale to oni zostają z długami.”

„Czasem zgłaszają się do nas ludzie, którzy naprawdę nie powinni brać kredytu. Mieszkanie dla Młodych daje im wkład własny, ale oni nie mają pieniędzy na nic więcej. Wiedzą, że dzięki swoim dochodom będą mogli płacić comiesięczną ratę, przynajmniej tak długo jak pracują. Nie mają jednak żadnych pieniędzy na wykończenie. My na nich w biurze mówimy betonowcy, bo wprowadzają się do niemal surowych mieszkań: bez podłóg, ledwo ściany mazną jakąś farbą. Meble pozbierają od rodziny i jakoś żyją. Boże, oni nawet czasem przy mnie po kieszeniach pieniędzy szukają, bo się okazuje, że notariusz będzie ich kosztował trzysta złotych więcej. I muszą przełożyć podpisywanie umowy, bo nie mają od kogo tych pieniędzy pożyczyć. Ja bym im najchętniej powiedziała, żeby się puknęli w głowę i sobie całą tę imprezę odpuścili. Ale jestem tam od sprzedawania mieszkań, a nie od ratowania ludzkości.”

książki, twórczość

Autor,

Lubię herbatę, stare zdjęcia, kwaśne jabłka i ładne słowa. Opiekuję się nieokrzesanym psem rasy husky, chciałabym mu kiedyś pokazać morze. Lubię się przyglądać ludziom i na podstawie urywków zdań, drobnych gestów, mimiki, wyglądu pisać w głowie ich biografie. Pokój, w którym mieszkam, powolutku zamieniam w ogród botaniczny. Znajdziesz mnie na Instagramie i Twitterze.

Skomentuj, jesteśmy ciebie ciekawi