Month: Marzec 2014

Jelitka, och, jelitka! Gify Henrique Limy

To był naprawdę piękny poranek. Ciepłe promienie słońca oświetlały pokój, ptaki odśpiewywały swoje serenady, kawa powoli budziła do życia. Nic nie zapowiadało tego, co miało nastąpić za chwilę. Obudziliśmy laptopa Wacka i ze starych znalezionych w piwnicy głośników popłynął jazz. Już chciałam chwycić po telefon, aby zająć się niezwykle fascynującą czynnością, jaką niewątpliwie jest podglądanie na Instagramie innych ludzi, gdy z siedzącego obok mnie Michała zaczęły wydobywać się dziwne dźwięki: „jelitka, jelitka, och, jelitka, jelitka obracają mi się na czole”. I pokazał mi serię przedziwnych, zakręconych i niezwykle hipnotyzujących gifów, po czym dodał, że muszę o tym napisać! Okazuje się, że to normalna reakcja na serię gifów — Mestre Fungo, której twórcą jest Henrique Lima. O samym artyście niewiele można się dowiedzieć. Pewne jest, że talentu mu nie brakuje, a jego prace najczęściej opisywane są słowami: szalone, psychodeliczne, odjechane. Od siebie dodam, że oglądanie tych gifów może spowodować krwawienie z oczu, może wywołać reakcje alergiczne, szok i niezrozumiały dla przeciętnego odbiorcy słowotok (patrz Michał). A nieoglądanie może pozbawić cię czegoś bardzo cennego i na resztę …

Majowie, egzotyczne majtki, zazdrość i zatrute strzałki. O przygodówce „Broken Sword II: The Smoking Mirror”

Rzeczą przez którą „Broken Sword II: The Smoking Mirror” jest dla mnie jeszcze lepsze od jedynki jest tematyka – Majowie, w odróżnieniu od Templariuszy, mnie interesują. Wszystko pozostałe za co pokochałem „The Shadow of the Templars” pojawia się również tu. To co możemy teraz kupić to jest wersja zremasterowana, poprawiona i dostasowana do urządzeń mobilnych. Od strony technicznie niewiele się różni od poprzednika – jest troszkę ładniejsza, mając lepiej zrobiony interfejs dialogu i ciekawsze animowane cutscenki (szczerze mówiąc te filmiki, wzorowane na komiksach i starszych filmach animowanych, to jeden z moich ukochanych elementów „Broken Sword”). Nieco bardziej wyeksponowano też możliwości silnika Virtual Theatre, wtedy innowacyjne. Kiedy przykładowo George i Nico znajdują się na jednej planszy, ona przechadza się po niej, oczekując aż nasz bohater ją zaczepi. Nie tylko ona zresztą – również bohaterowie niezależni. Od strony technicznej twórcy gry – Charles Cecil i jego załoga ze studia Revolution Software – może i skorzystali ze sprawdzonych w jedynce rzeczy, ale widać na każdym kroku, że to nie było odcinanie kuponów. Mamy tu do czynienia z fabułą, …

Paryż, klaun i Templariusze. O przygodówce „Broken Sword: The Shadow of the Templars”

Niespecjalnie przepadam za motywem Templariuszy. Całe to szperanie po starych kościółkach, doszukiwanie się spisków, biblijnych odwołań, kodów Leonarda da Vinci, to zupełnie nie moja bajka. A jednak, „Broken Sword: The Shadow of the Templars”, jest tak dobra, że choć eksploruje właśnie te rzeczy, stała się jedną z moich ukochanych gier. Wszystko zaczęło się w 1992 roku, kiedy po odwiedzeniu Paryża i przeczytaniu książki „Święty Graal, Święta Krew” Charles Cecil stwierdził, że Templariusze to świetny temat na grę. Postanowił jednak, w odróżnieniu od dominującego wtedy prądu przygodówek do pośmiania, podejść do gatunku ambitniej – nie wykluczając przy tym humoru, ale przeplatając go z angażującą, filmową wręcz fabułą. Oprócz tego, że scenariusz napisany przez Cecila jest wciągający, gra została – jak na tamte lata – bardzo przyzwoicie wykonana. Wszystko zostało ręcznie narysowane przez Eoghana Cahilla i Neila Breena, a następnie pokolorowane w Photoshopie. Chociaż historia jest bardzo długa, każda (!) pojedyncza kwestia ma podłożony głos. Jakość plików może nie powala, ale voice acting pierwszoplanowej dwójki przyjemnie zapada w pamięć. Głos Nico (podkładała go Hazel Ellerby), mówiącej z …