Month: Październik 2014

Ulubione majtki też trzeba prać

Jakiś czas temu odstawiłem smartfon na rzecz telefonu bardziej tradycyjnego — z porządną baterią, fizyczną klawiaturą i podstawowymi funkcjami. Zamiast bawić się mniej lub bardziej głupimi aplikacjami, wysyłam morze esemesów. Poza tym, dużo szwendam się po mieście, rozmawiam z ludźmi, czytam książki, myślę. Znów więcej wiem o innych, a oni o mnie. Znowu jakby bardziej żyję. Rutyna coś w nas zabija. Odbiera zapał, pozostawia tylko działanie z rozpędu. Żeby nie zwariować i żeby odkrywać coraz to nowsze pytania, wciąż coś zmieniam. Wracam do domu inną trasą. Śpię odwrotnie niż zwykle. Wychodzę w środku nocy na spacer. Siadam na peronie, choć wcale nie czekam na pociąg. Wysyłam papierowe listy. Wychodzę na miasto i włażę w zakamarki, które dotąd mijałem idąc na autopilocie. Stoję w nich, zastanawiam się jak bym wyglądał stamtąd gdybym przechodził tak jak zwykle. Wychodzę wieczorem na balkon i obserwuję domowników przez szyby. Zaczepiam obcych ludzi na przystanku, pytam jak minął im dzień. Znajduję w mieszkaniu miejsce, z którego rzadko korzystam i siadam tam na dłuższą chwilę. To mogą być rzeczy drobne, to mogą …