Month: Maj 2015

Piorun na klacie. O ciuchach marki Cleant

Czy to nie jest zabawne, że słowo opisujące zamiłowanie do prostoty, „minimalizm”, samo jest dość długie i trudne do wymówienia? Postuluję zmianę na coś krótszego, niech będzie: „mi”. Dziś będzie o piorunach na klacie, czyli o marce odzieżowej Cleant, która jest niezwykle „mi”. Autorzy o marce opowiadają w sposób nietuzinkowy. „Jak to możliwe? Jest trzech faciów. Wszyscy mają tego samego ojca. Najmłodszy jest bratem najstarszego, a średni jest bratem dwóch pozostałych? Tu urywa się jedna, a wchodzi druga intryga. My z pierwszego akapitu wymyślamy Cleant, który wtyka gorący piorunochron w mokre powietrze tuż przed klatą wariata. Jeśli takie coś ci odpowiada — super — kup sobie coś w sklepie Cleant. Na coś i tak zaraz wydasz. A piorun na klacie wypada mieć”. Jak sami widzicie, jest czysto, prosto i z piorunem. A i nawet sutki się zarysują, jak się postaracie! W ofercie mają tiszerty, bluzy z kapturem i bez, a także bawełniane torby. Kolorystyka moja ulubiona — czarny („#noir”) i biały („#air”), jak dla mnie jeszcze tylko szarości brakuje (jakby ją wtedy nazwali? „#gray_matter?”). Ja …