książki, twórczość

„O pisaniu” — jaki Bukowski wyłania się z jego listów?

Chciałbym móc cofnąć się w czasie, sięgnąć po te listy i dopiero wtedy po „Faktotum” i spółkę. Robiąc to w odwrotnej kolejności, też bawiłem się świetnie, ale wiem, że mając te listy w głowie, miałbym trochę inne wyobrażenie tego pisarza. To, że bardziej „ludzkie”, wiadomo — banał, ale też bogatsze o kilka elementów. Jak lojalność, którą Bukowski wykazywał wobec Johna Martina, swojego wieloletniego wydawcy, nawet w czasie konfliktów („Pozostałem Ci wierny. Miałem propozycje od nowojorskich wydawców. Miałem propozycje od konkurencji. Zostałem u Ciebie. Ludzie, sporo ich było, mówili mi, że jestem głupi. Nie przejmowałem się tym. Sam podejmuję decyzje z osobistych powodów. Byłeś, gdy nie było nikogo innego, pomogłeś mi zdobyć pieniądze dzięki archiwom. Kupiłeś mi porządną maszynę do pisania. (…) Do osiemdziesiątki, jeśli dożyję, zostało sporo lat, uprzątnijmy więc z drogi bzdurne przeszkody. Chcę być na Twoim pogrzebie i móc uronić łzę, wrzucając do grobu mały bukiet. Ok?”). O rodzaj sentymentalności, której Bukowski zdaje się niemal wstydzić, a która dopada go czasami, zmuszając do nagłych rozedrganych wyznań („Gdy szczęście dopisuje i książka wychodzi, idę do łóżka, czytam i bez słowa podaję żonie. Ona też czyta, mówi niewiele. Tak mogą mieć bogowie. To życie poza wszelkimi względami śmiertelności i moralności. To wszystko. Tak ustalone. I gdy mój szkielet spocznie na dnie trumny, gdyby do tego doszło, nic nie będzie w stanie umniejszyć znaczenia tych wspaniałych nocy, spędzonych tutaj, przy tej maszynie”). O kilka wątków biograficznych. (więcej…)

książki, twórczość

Ile jajek na twardo zjadł inspektor Ignaz Braun? O „Pruskiej zagadce” Piotra Schmandta

Piotra Schmandta miałem okazję widzieć podczas Gdańskiej Afery Kryminalnej 2015 w Bibliotece Oliwskiej. Sprawiał wrażenie inteligentnego, oczytanego i sympatycznego faceta, którego ciało dokonałoby samospalenia, gdyby musiał przy ludziach wypowiedzieć słowo „cycki” (podejrzewam, że z gardła Schmandta wyszłyby raczej „wzgórza rozkoszy”). Także jeżeli szukasz czegoś z pazurem, to zapomnij o Schmancie, dla którego szaleństwa młodości wyglądają tak: „Ignaz przypomniał sobie, jak kilka lat temu założył się z kolegą z Frankfurtu Menem, inspektorem Thauem, kto zje więcej jajek na twardo. Ignaz przegrał, zjadł jedenaście i pół, o dwa mniej niż kolega. Takie były szaleństwa najwcześniejszej młodości berlińskiego policjanta”. Jeżeli w życiu raczej „zerkasz lubieżnie”, niż „kierujesz aksamitne spojrzenia”, to zapomnij o Schmancie. Jeżeli nie lubisz zbyt szczegółowych opisów posiłków, to zapomnij o Schmancie. Jeżeli nie lubisz przydługawych, świętoszkowatych opisów mszy, drogi krzyżowej i innych religijnych obrzędów, od których nie do końca wiesz, czy chcesz wydłubać sobie oczy, czy może wstąpić do zakonu, to zapomnij o Schmancie. Jeżeli nie lubisz książek niespiesznie płynących przez prawie sześćset stron, to zapomnij o Schmancie. „Pruską zagadkę” polecam tylko w jednym jedynym wypadku — jeżeli masz ochotę na znakomity retro kryminał, który przeniesie cię do 1901 roku i oczaruje klimatem niedużego miasteczka leżącego w Prusach Zachodnich. (więcej…)

książki, twórczość

Ile twarzy ma tajfun? O reportażu „Twarze tajfunu” Małgorzaty Szumskiej

Dla większości Polaków Filipiny są skojarzeniową białą plamą na mapie; nierzadko do tego stopnia, że nawet nie wiedzieliby gdzie na globusie położyć palec, żeby je wskazać. To samo w sobie jest wystarczającym powodem do sięgnięcia po „Twarze tajfunu”. Od czego są reportaże, jeśli nie od wypełniania białych plam? Ale do rzeczy. W 2013 roku przez Filipiny przeszedł supertajfun Haiyan, na wyspach zwany Yolandą. Dla Filipińczyków tajfuny to nic nowego, ale ten był potężniejszy, niż jakikolwiek wcześniej. Zdmuchnął ich domy. Rozrzucił ciała ludzi i zwierząt, przez co jeszcze długie miesiące znajdowali zwłoki. Ludzie potracili domy, prace, dobytek, normalne życie. Małgorzata Szumska poleciała na Filipiny jako wolontariuszka YPDR, bo chciała im pomagać. Na miejscu robiła wiele rzeczy — odgruzowywała, robiła wywiady środowiskowe, rozśmieszała dzieciaki występami teatru lalkowego, czyściła rany, prowadziła sesje terapeutyczne. Ale obok tego wszystkiego, cały czas rozglądała się, rozmawiała z ludźmi, próbowała wszystko zrozumieć, poznać Filipińczyków. Tajfun ma bardzo wiele twarzy — dokładnie tyle, ile osób, które go przeżyły. Spotykając różnych Filipińczyków, Szumska pyta ich zawsze o te same trzy rzeczy — jak przeżyli Yolandę, czy są szczęśliwi i jakie mają marzenia; z zaskoczeniem odkrywając, jak wielu z nich mówi, że są szczęśliwi, na krótko po tym, jak stracili bliskich i niemal wszystko, co posiadali. (więcej…)

nasze akcje

Wędrujący Instagram. O co tu w ogóle chodzi?

Wędrujący Instagram to projekt, który działa od stycznia 2015 roku i jest jedną z tych rzeczy, które nazywam „pomysłami Michała”. Proces michałowego twórczego myślenia, zawsze jest spontaniczny. Nie wiesz, że coś się szykuje i nagle trybiki zaczynają pracować, widzisz błysk w jego oku, diabelski uśmiech i radosny okrzyk „mam pomysł!”. Tak to się mniej więcej zaczęło z Wędrującym. (więcej…)

muzyka, przygody, wydarzenia

Czarna dziura w Gdańsku. Kogo usłyszymy na SpaceFeście w 2016 roku

SpaceFest to gdański festiwal skupiający się na kosmicznej, melancholijnej i nastrojowej muzyce — rozmaitych eksperymentach, muzyce psychodelicznej, shoegazie i space-rocku. Już niedługo, bo 2 i 3 grudnia, w Klubie Żak odbędzie się szósta edycja imprezy. Jak dotąd, na pięć edycji, byłem na czterech. W 2014 przygotowałem zapowiedź, a potem wrażenia. W 2015 pochłonęła mnie czarna dziura. A teraz, w 2016, znów będę, więc stworzyłem tę tekstową pigułkę, żeby was nakręcić. (więcej…)

kreatywny biznes, rośliny, rzeczy

Plantarium Kamili Ciszek. Czyli stacja kosmiczno-botaniczna dla oplątw i sukulentów

Robiłam śniadanie, kiedy Michał próbował policzyć wszystkie moje roślinki. Wiedziałam, że nie jest to łatwe zadanie, bo sama kiedyś próbowałam, bez rezultatu. Spora doniczka kaktusów na małym stoliku. Dwie ławy i cały parapet zastawiony gęsto doniczkami różnej wielkości. Mnóstwo roślin na podłodze w różnych zakątkach pokoju. I spora doniczka zaczepiona nad oknem, z której zwisała bardzo długie i bujne Epipremnum złociste. Jest sporo dorosłych osobników, ale zdecydowana większość to młodziutkie sadzonki żyworódki, nad której rozmnażaniem już dawno straciłam kontrolę. Nie zdziwiło mnie wcale, gdy wracając do pokoju z talerzem kanapek i kawą usłyszałam bezradny głos Michała: „Próbowałem, ale zgubiłem się przy trzystu osobnikach, za to doliczyłem się ponad pięćdziesięciu doniczek”. (więcej…)

gry, twórczość

Stolica walczy. Tylko kto jest dobry? O przygodówce „Zapomniane Księgi: Skradzione Królestwo”

Widzimy stolicę jakiegoś królestwa. Przemawia król; głosem pełnym wściekłej determinacji ogłaszając swoim poddanym nową straż — mechaniczne golemy, stworzone, by pilnować ładu i bronić miasto przed zdradzieckimi Gwardzistami, do których król pała nazbyt ewidentną nienawiścią. Jeden z Gwardzistów, zakapturzony mężczyzna w masce ptaka, stoi w tłumie, wmieszany między ludzi, słuchając zapowiedzi króla: golemy nie spoczną, póki ostatni z buntowników nie zawiśnie. Tak rozpoczyna się wydana trzy dni temu, 10 listopada, przygodówka „Zapomniane Księgi: Skradzione Królestwo”, sygnowana przez Artifex Mundi, choć wyprodukowana przez inne polskie studio, World-Loom. (więcej…)

muzyka, twórczość

Oto Turbomiks #2 — paka zarąbistych empetrójek

(For english, scroll down.)

Wszystkie złowrogie siły próbowały zablokować publikację drugiej części Turbomiksu — cyfrowe chochliki (miałem awarię dysku i utraciłem niemal wszystkie pliki), Reptilianie (wiadomo, jaszczury są wszędzie), wegetarianie i rowerzyści (no co? teoria spiskowa musi mieć rozmach). W końcu, po kilku miesiącach prac, oto jest — Turbomiks #2, czyli wielgachna paczka empetrójek z zarąbistą muzyką z dwóch różnych kontynentów, a także wysp. Czego na nim nie ma! Jest muzyka na pogrzeby. Muzyka do potańczenia, zarówno klubowo, jak i rock’n’rollowo. Jest muzyka, przy której można by uwodzić szalone poetki. Jest elektronika z pierdolnięciem. Smuty do patrzenia przez okno. Jest ambient do szlajania się nocą po mieście. Jest muzyka do siedzenia wieczorem nad jeziorem. Jest nawet electro z samplami kobiecego orgazmu wyciętymi z jakiegoś pornosa.

W zestawieniu znajdziecie utwory wykonawców z Europy (z Polski, Anglii, Słowacji, Francji, Belgii, Grecji, Islandii, Rumunii, Bułgarii, Hiszpanii, Holandii, Finlandii, Szwecji, Wysp Owczych) i Ameryki Północnej (z Kanady i ze Stanów). Sto dwadzieścia trzy utwory trwające łącznie jedenaście godzin i ważące 1,6 gigabajta. Załapały się rozmaite gatunki — rock’n’roll, rock, stoner, pop, muzyka klubowa, elektroakustyka, eksperymenty, klasyka, ambient, synthpop, drum & bass i inne. Na dole tego wpisu można paczkę zassać — darmowo i legalnie, bo na wszystkie utwory mam zgodę twórców. Najlepiej słuchać losowo.

Lwią część selekcji zrobiłem sam; przeczesując internet, przesłuchując szalone ilości muzyki, według własnego gustu wybierając te utwory, które mi się spodobały, a potem negocjując z twórcami — jest jednak jedna osoba, której muszę podziękować: Malwina Luksander, autorka fanpejdża „Z uniesień pozostało mi uniesienie brwi, ze wzruszeń – wzruszenie ramion” (szalenie popularnego, biorąc pod uwagę ambitne tematy, jakimi są bez wątpienia literatura i poezja — na ten moment prawie dwieście siedemdziesiąt tysięcy obserwujących!), od której dostałem plejlistę ze stu osiemdziesięcioma sześcioma utworami w jej guście, propozycjami do Turbomiksu, głównie ze sceny duńskiej, islandzkiej, skandynawskiej. Niektóre z utworów z tej listy udało się nawet załatwić!

CZYJE EMPETRÓJKI ZNALAZŁY SIĘ W „TURBOMIKSIE #2”?

Lista jest naprawdę, naprawdę zacna. Oto ona w kolejności alfabetycznej: 2kilos &More + Black Sifichi (Francja/Stany Zjednoczone), 9s†yl.e (Polska), Adarcah [Ianku] (Grecja), Aga Wilk (Polska/Niemcy), Aiodine (Polska), Akpatok (Polska), Árstíðir (Islandia), Asia i Koty (Polska), Ate (Bułgaria/Polska), Bachorze (Polska), Bass Astral x Igo (Polska), Brasil and the Gallowbrothers Band (Polska), Chinawoman (Kanada), Coals (Polska), Dead Snow Monster (Polska), Dominik Suchy (Słowacja), Ebola Ape (Polska), Echoes of Yul (Polska), Environments (Rumunia), Evvolves (Polska), Fickle Vibe (Polska), Filip Drábek (Słowacja), Fodral (Szwecja), Galus (Polska), George Dorn Screams (Polska), Giorgio Fazer (Polska), Glenn Wild (Anglia), Gypsy and the Acid Queen (Polska), Jaaa! (Polska), Jakub Nox Ambroziak (Polska), Jazzbek (Polska), Jesień (Polska), Joa Bird (Polska), John Lake (Polska), Karate Free Stylers (Polska), Laser Life (Islandia), Lennox Row (Polska), Lights Dim (Polska), Lucifer’s Dream (Holandia), Maciej Kulesza & Ela Mazurkiewicz (Polska), Marek Kwiatkowski (Polska), Mateusz Franczak (Polska), Matti Paalanen (Finlandia), Meeting By Chance (Polska), Mikrobi.t (Polska), Mirt (Polska), MOQHA (Polska), Niemoc (Polska), Nightrun87 (Stany Zjednoczone), Obobdob (Polska), Päfgens (Słowacja), Pepe&Vincent Present (Polska), Perfect Beauty (Polska), Phattcut (Polska), Proyecto Periferia (Hiszpania), Radio Berlin (Stany Zjednoczone), Red Scalp (Polska), Rivver (Kanada), Rosa Vertov (Polska), RSS B0YS (Polska), Sea Vine (Polska), Shem (Polska), Somekilos (Francja), Steso (Wyspy Owcze), Sutari (Polska), Tearpop (Polska), The Hills Mover (Belgia), Thot (Belgia), Tonik Ensemble (Islandia), Tsar (Polska), Undertheskin (Polska), Von Magnet (Francja), Wacław Zimpel (Polska), Wojtek Kiwer (Polska) i ZT1 (Polska).

10 OKŁADEK

Ponieważ sztuki wizualne są jedną z ważnych części Róbmy dobrze, zupełnie obok zbierania kawałków muzycznych, trwała akcja, w której każdy twórca mógł podesłać swoją propozycję okładki. Ze wszystkich nadesłanych wybrałem dychę — jedną główną i dziewięć na ławce rezerwowych. Okładkę główną zmajstrował Damian Dideńko. Pozostali autorzy to: Anna Iliszko, Joanna Bagnucka, Karl Nesser, Malwina Mosiejczuk, Paulina Czarnecka i Sybilla Kuczniak.

CO CI WOLNO?

Wolno ci być radosnym, dumnym odbiorcą Turbomiksu #2. Wolno ci słuchać go na swoim komputerku. Wolno ci zgrać go na telefon/empetrójkę i zabrać go na spacer. Wolno ci przy nim tańczyć. Wolno ci przy nim zamulać. Wolno ci puszczać w obieg link do niego. Wolno ci do mnie napisać (michal@robmydobrze.pl). Wolno ci pokochać tych twórców. Wolno ci ich wspierać, chodząc na koncerty, kupując płyty i empetrójki. Wolno ci spożywać alkohol przy Turbomiksie. I wolno ci zapuścić go na swojej domówce. Wolno ci jeść po północy.

CZEGO CI NIE WOLNO?

Nie wolno ci zapomnieć, że prawa do utworów posiadają twórcy. Nie wolno ci wrzucać tej paczki na inne serwery/serwisy/platformy. Nie wolno ci, bez osobnej zgody, umieszczać tych utworów we własnej składance. Nie wolno ci krzywdzić małych kotków.

CO DALEJ?

Pierwsza edycja była złożona z wyłącznie polskiej muzyki. Na dwójce nadal dominują Polacy, bo łatwiej mi artystów stąd przekonać do współpracy, ale ze względu na to, że Turbomiks #2 ukaże się również z anglojęzycznym opisem, liczę na to, że trzecia część będzie jeszcze bardziej międzynarodowa. Muzycy, proponujcie swoją muzykę do Turbomiksu #3 mejlowo (michal@robmydobrze.pl).

Tyle teorii, a teraz ssijcie z tego wszyscy.

All the sinister things tried to block publishing the second part of this Turbomiks — cyber elves (I had a disk breakdown and I lost almost all of my files,) Reptilians (sure thing, saurians are everywhere) vegetarians and cyclists (what?! conspiracy theory has to go big). At last, after a few months of work I hereby present to you — the Turbomiks #2, which is a huge pack of MP3s from two differents continents as well as islands. You can find there anything! There’s funeral music, songs you can dance to, both club and rock’n’roll music. There’s music you can seduce young poets with. There’s electronic music with a sock. Sad songs to look through the window while listening. There’s also ambient to wander around the city at night. There’s music to sit by the lake in the evening. There’s even electronic music with samples of female orgasm cut out from some porn.

In this compilation you’ll find work of authors from all around Europe (Poland, England, Slovakia, France, Belgium, Greece, Iceland, Romania, Bulgaria, Spain, Netherlands, Finland, Sweden, The Faroe Islands) and North America (Canada and the US.) Summing up — 123 tracks lasting 11 hours and weighing 1,6 GB altogether. There are variety of genres here — rock’n’roll, rock, stoner, pop, club music, electroacoustic music, experimental music, classical music, ambient, synthpop, drum & bass and others. At the bottom of this entry you’ll find the link to download this pack — for free and legally, because I got permission for all the songs from its authors. Best to listen randomly.

The lion’s share of selection I did by myself; scouring the internet, listening to countless amount of music, mostly depending on my own taste and selecting the songs that I liked, and then negotiating with the developers — but there’s this one person who I have to thank: Malwina Luksander, the author of Facebook fanpage (only in polish) named „Z uniesień pozostało mi uniesienie brwi, ze wzruszeń – wzruszenie ramion” (extremely popular one, given the challenging issues which literature and poetry undoubtedly are — currently her page has nearly 270,000 followers!), from whom I got a playlist with 186 songs in her taste, proposals for the Turbomiks mainly from the Danish, Icelandic and Scandinavian music scope. I even managed to get some of the songs from this list!

WHAT KIND OF MP3S ARE IN THE TURBOMIKS #2?

In alphabetical order: 2kilos &More + Black Sifichi (France/US), 9s†yl.e (Poland), Adarcah [Ianku] (Greece), Aga Wilk (Poland/Germany), Aiodine (Poland), Akpatok (Poland), Árstíðir (Iceland), Asia i Koty (Poland), Ate (Bulgaria/Poland), Bachorze (Poland), Bass Astral x Igo (Poland), Brasil and the Gallowbrothers Band (Poland), Chinawoman (Canada), Coals (Poland), Dead Snow Monster (Poland), Dominik Suchy (Slovakia), Ebola Ape (Poland), Echoes of Yul (Poland), Environments (Romania), Evvolves (Poland), Fickle Vibe (Poland), Filip Drábek (Slovakia), Fodral (Sweden), Galus (Poland), George Dorn Screams (Poland), Giorgio Fazer (Poland), Glenn Wild (England), Gypsy and the Acid Queen (Poland), Jaaa! (Poland), Jakub Nox Ambroziak (Poland), Jazzbek (Poland), Jesień (Poland), Joa Bird (Poland), John Lake (Poland), Karate Free Stylers (Poland), Laser Life (Iceland), Lennox Row (Poland), Lights Dim (Poland), Lucifer’s Dream (Netherlands), Maciej Kulesza & Ela Mazurkiewicz (Poland), Marek Kwiatkowski (Poland), Mateusz Franczak (Poland), Matti Paalanen (Finland), Meeting By Chance (Poland), Mikrobi.t (Poland), Mirt (Poland), MOQHA (Poland), Niemoc (Poland), Nightrun87 (US), Obobdob (Poland), Päfgens (Slovakia), Pepe&Vincent Present (Poland), Perfect Beauty (Poland), Phattcut (Poland), Proyecto Periferia (Spain), Radio Berlin (US), Red Scalp (Poland), Rivver (Canada), Rosa Vertov (Poland), RSS B0YS (Poland), Sea Vine (Poland), Shem (Poland), Somekilos (France), Steso (Faroe Islands), Sutari (Poland), Tearpop (Poland), The Hills Mover (Belgium), Thot (Belgium), Tonik Ensemble (Iceland), Tsar (Poland), Undertheskin (Poland), Von Magnet (France), Wacław Zimpel (Poland), Wojtek Kiwer (Poland) i ZT1 (Poland).

10 SLEEVES

Because the visual arts are one of the most important parts of Róbmy dobrze website, along with collecting songs there was an action in which each creative could send his or her sleeve proposal project. Of all the submitted works I chose the top 10 — one main and nine auxiliaries. Damian Dideńko is the author of the main sleeve. Other authors include: Anna Iliszko, Joanna Bagnucka, Karl Nesser, Malwina Mosiejczuk, Paulina Czarnecka and Sybilla Kuczniak.

WHAT ARE YOU ALLOWED?

You’re allowed to be a joyful, proud recipient of the Turbomiks #2. You’re allowed to listen to it on your own pc. You’re allowed to transfer it to your phone/mp3 player and take it for a walk. You’re allowed to dance to it. You’re allowed to be sad while listening to it. You’re allowed to share the link to it. You’re allowed to write to me (michal@robmydobrze.pl). You’re allowed to love those artists. You’re allowed to support them by going to concerts, buying CD’s and MP3s. You’re allowed to drink alcohol while listening to this Turbomiks. And you’re allowed to play it at your house party. You’re allowed to eat after midnight.

WHAT ARE YOU NOT ALLOWED?

You’re not allowed to forget that its the authors who have full rights to these songs. You’re not allowed to share this pack on other web servers/social networks/web platforms. You’re not allowed to put these songs in your own mix without getting an individual consent. You’re not allowed to hurt kittens.

WHAT’S NEXT?

The first compilation (article in polish) mainly consisted of polish music. The second one still has majority of Poles in due to the fact that I’m Pole myself, so it was easier for me to convince the local artists, but because this part is translated to English I really hope that the third part will be even more multinational. Musicians from all around the world — send your music for the Turbomiks #3 to me via e-mail (michal@robmydobrze.pl).

So much theory, and now suck from it all.

twórczość, ziny

„Tokyo Bits”, ilustrowany zin o przeprowadzce do Japonii

Dostałem dziś przesyłkę z Japonii – szara koperta średniego formatu z rysunkiem gościa bez głowy, ubranego w kraciastą koszulę i unoszącego otwartą dłoń, z wnętrza której łypało na mnie oko. W środku znalazłem książeczkę wydrukowaną na różowym papierze, zin ilustratorski „Tokyo Bits”. (więcej…)

bielizna, kreatywny biznes, rzeczy

O bieliźnie seksownej i zmysłowej. Pięć polskich marek

Ostatnie kilka godzin przeglądałem sesje zdjęciowe polskich marek bieliźniarskich (nie żebym jako heteroseksualny samiec przy tym ucierpiał!), poszukując takiej, która podoba mi się najbardziej – seksownej, ale też zmysłowej i w jakiś sposób oryginalnej. Takiej, że jak facet o moim guście ją zobaczy, to wpada w amok, w trakcie którego obija się od ścian, próbując sobie przypomnieć, w którym kierunku jest jego partnerka. (więcej…)