Month: Sierpień 2016

„Tokyo Bits”, ilustrowany zin o przeprowadzce do Japonii

Dostałem dziś przesyłkę z Japonii – szara koperta średniego formatu z rysunkiem gościa bez głowy, ubranego w kraciastą koszulę i unoszącego otwartą dłoń, z wnętrza której łypało na mnie oko. W środku znalazłem książeczkę wydrukowaną na różowym papierze, zin ilustratorski „Tokyo Bits”. Jego autorką jest Ewelina Skowrońska, ilustratorka i dizajnerka, która przeprowadziła się z Londynu do Tokio. Na czterdziestu stronach „Tokyo Bits” Skowrońska pokazuje różne aspekty przeprowadzki do Kraju Kwitnącej Wiśni – inny język, inną pogodę, inne miasta, inną mentalnością, inną technikę, inną kuchnię. „To nie była miłość od pierwszego wejrzenia”, czytamy w jednej ze scen. Autorka pokazuje to wszystko w sposób humorystyczny, choć niepozbawiony głębi i nostalgii. Bardzo przyjemnie przez to przebrnąłem, a na końcu chciałem więcej. Całość jest wykonana bardzo efektownie – minimalistycznie, z jednolitym tłem (różowym lub niebieskim) i brakiem wszelakich wstawek, a także pięknymi, z pozoru niechlujnie naszkicowanymi rysunkami. Do tego prosta, ale ładna, wymowna i klimatyczna, anglojęzyczna narracja, pojawiająca się tu i ówdzie, na wolnej przestrzeni, no i powstał efekt bardzo ciekawy, ładny, w taki sympatyczny i uroczy sposób. „Tokyo …

O bieliźnie seksownej i zmysłowej. Pięć polskich marek

Ostatnie kilka godzin przeglądałem sesje zdjęciowe polskich marek bieliźniarskich (nie żebym jako heteroseksualny samiec przy tym ucierpiał!), poszukując takiej, która podoba mi się najbardziej – seksownej, ale też zmysłowej i w jakiś sposób oryginalnej. Takiej, że jak facet o moim guście ją zobaczy, to wpada w amok, w trakcie którego obija się od ścian, próbując sobie przypomnieć, w którym kierunku jest jego partnerka. LE PETIT TROU Jeśli chodzi o Le Petit Trou („małą dziurkę”) to przede wszystkim, mają najlepszą sesję ze wszystkich pięciu marek, które się tu pojawiają. Zdjęcia są wysokiej jakości, modelka jest ładna i przede wszystkim bardzo charyzmatyczna, otoczenie fotogeniczne – to wszystko składa się na bardzo udaną sesję, równocześnie seksowną i sympatycznie zabawną. Te dwie ostatnie cechy to zresztą najlepsze podsumowanie tej marki – dużo seksapilu, szczypta humoru. „Le Petit Trou stworzyłam z potrzeby posiadania bielizny zmysłowej, pięknej i wygodnej – innej niż ta dostępna na rynku” – pisze Zuzanna Kuczyńska, autorka marki. Do kupienia w Showroomie. CHARLOTTE ROUGE Charlotte Rouge jest zdecydowanie najszerzej znaną polską niezależną marką bielizny, z Fejsem obserwowanym …

Huncwoty. Czyli akcja pisania listów papierowych

Chciałbym was zaprosić do akcji bardzo niedzisiejszej, choć będę się upierał, że dziś potrzebnej bardziej, niż kiedykolwiek. Otóż dzięki „Huncwotom” zupełnie obcy ludzie mogą wybierać się po anonimowych notkach, a później wysyłać do siebie papierowe listy. Z akcją wystartowałem w 2016 roku; od tamtej pory przyciągnąłem do niej prawie czterysta osób. Dla starszych uczestników stała się powrotem do zwyczaju sprzed lat — dla wielu młodszych szansą do otrzymania pierwszego w życiu (!) listu innego, niż wydrukowane pismo z banku. Głęboko wierzę w sens dialogu międzypokoleniowego, dlatego Huncwotem może zostać każda osoba, która skończyła piętnaście lat, od uczniów po emerytów, posługująca się językiem polskim, a więc Polacy w kraju i za granicą, a także obcokrajowcy, którzy posiedli tę supermoc. REGULAMIN AKCJI Oto reguły akcji, które akceptujesz przystępując do akcji — koniecznie przeczytaj całość. Na mejle w sprawie „Huncwotów” czekam pod adresem huncwoty@robmydobrze.pl — i wyłącznie tam! Akcja trwa do odwołania. Jeśli ten wpis nie został usunięty, znaczy to, że akcja jest aktualna. W mejlu ze zgłoszeniem muszą znaleźć się dwie rzeczy: pierwsza to twój adres korespondencyjny, …

Opowiedz sobie te historie sam

Któregoś dnia listonosz przyniósł mi przesyłkę. W najzwyklejszej kopercie upakowano tyle drobnostek, że cienki papier ledwo wytrzymał taką pękatość. W środku był też krótki list, którego treści oczywiście nie zdradzę, poza jednym fragmentem dotyczącym załączników: „Wysyłam Ci zatem zbiór rzeczy różnych. Dla mnie nieprzypadkowych, zebranych na trzech kontynentach i na wyspie Grzbietu Śródatlantyckiego (która jest miejscem tak wspaniałym, że zasługuje na wyróżnienie obok kontynentów). Nie chcę Ci pisać od razu historii z nimi związanych, bo już zdążyłam zauważyć, że jesteś dobry w te klocki. Na razie zostawiam niedosyt, opowiedz sobie te historie sam”. Więc zacząłem wyciągać te rzeczy z koperty. Szczelnie zamykany woreczek foliowy z mieszanką herbacianą. Żółtą karteczkę z narysowanym czajniczkiem i podpisem „smacznego”. Plastikowe wieko po lodach czekoladowych. Żeton z kasyna. Jakąś anglojęzyczną kartkę ze schematami autobusu, po jednej stronie i jakimiś odręcznymi zapiskami, po drugiej. Składany na cztery rysunek pantery wylegującej się na gałęzi. Kolorowe pióro. Jakieś malutkie zdjęcie. Normalne zdjęcie. Jakąś wizytówkę. Jakiś banknot. Kartonik, cały zadrukowany azjatyckimi znakami, a wewnątrz niego, płytka CD tak malutka, że kiedy wsadzi się ją …

Sote — subtelna biżuteria dla świadomych siebie kobiet

Jest ich dwoje — Elena i Janek, poznali się na studiach, zakochali, pobrali i zaczęli razem robić biżuterię pod marką o nazwie Sote. Dlaczego biżuterię? „Nasze zainteresowanie wzięło się z dużej sympatii do małych przedmiotów, pracy w warsztacie z naturalnymi materiałami i radości, jaką sprawia nam badanie formy. Założyliśmy markę, ponieważ już od samego początku pracując w tej dziedzinie, nasze projekty cieszyły się dużym zainteresowaniem i mieliśmy wiele zamówień. Uznaliśmy, że korzystając z wiedzy i doświadczeń z obszaru projektowania produktu możemy wnieść wiele nowego do świata biżuterii, który w świadomości ludzi często postrzegany jest jako nadmiernie ozdobny, oderwany od codzienności i nie do końca poważny. W każdym kolejnym wzorze poszukujemy czegoś nowego, starając się tworzyć przedmioty przyciągające, które działają na emocje, a obcowanie z nimi sprawia przyjemność. Jednocześnie zawsze dbamy o to, by forma naszej biżuterii w naturalny sposób komponowała się z ciałem i była dodatkiem, który swobodnie można mieć na sobie niemalże w każdej okoliczności”. Poznajcie Elenę i Janka Lewczuków: Gdy Janek był mały, uwielbiał rysować samochody, z biegiem czasu ta pasja rozwinęła się …

Mejl to science fiction

„Okej – nie istnieje UE, nie istnieje Rosja, nie mówi się: »Either you are with us or you are with the terrorists«. Nie ma wojny w Zatoce ani ludobójstwa na Bałkanach, a żaden nastolatek nie umiera od LSD. E-mail to science fiction, a internet jest tylko teorią. Nikomu nie śniło się wypalanie własnych płyt kompaktowych. Nikt nie słyszał, jak Kurt Cobain śpiewa »Smells like teen spirit«, grunge wcale się nie liczy, w gazetach nie można przeczytać, że Cobain zmarł z przedawkowania. Świat nie poznał Spice Girls, Boyzone czy Destiny’s Child, Bono podczas trasy koncertowej nie prowadził rozmów na żywo z najwyżniejszymi przywódcami państw, a chłopcy z Blur nie kłócili się z Oasis o nowy britpop. Keanu Reeves nie pokonał siły ciążenia w »Matriksie«, nikt też nie zobaczył, jak Ernst-Hugo Järegård stoi na dachu kopenhaskiego Królestwa i – wymachując pięścią w stronę Bałtyku – wykrzykuje: »Ci cholerni Duńczycy!«. Ross, Monica, Chandler, Rachel, Phoebe i Joey nie przykuwają 20- i 30-latków do telewizorów w każdy wtorkowy wieczór. Nikt nie mówi o projektowaniu stron internetowych, nie można znaleźć …