Month: Wrzesień 2016

Rzeczy wielkie, rzeczy małe

Prawda jest taka, że gdybym miał wystawić temu światu oceny w skali szkolnej, to „rzeczy wielkie” dostałyby „pałę jak ta lala”. Zarówno te, za które odpowiada jakaś tam siła stwórcza — długość życia (niepozwalająca na zdobycie prawdziwej mądrości), choroby i ogólna kruchość naszego ciała — jak i rzeczy zbudowane przez ludzkość — podział dóbr, rynek pracy, służba zdrowia, ustroje polityczne, szkoły, banki. Powiedzmy to sobie szczerze: rzeczy wielkie są fundamentalnie spartolone. Jedyne, co w tym świecie jest udane, to „rzeczy małe”, wszelakie drobnostki, które, jeśli masz odpowiednie nastawienie, napływają do ciebie wartkimi potokami. Jak moment, kiedy próbujesz odchudzić otyłego kota swoich rodziców i sięgając po kocimiętkę w spreju (z nadzieją, że pachnące nią elementy zmobilizują futrzaka XXXL do jakiegoś ruchu), odkrywasz nadrukowane na odwrocie: „Nie spryskiwać kota”. Albo jak, wracając nocą do bloku, w którym mieszkasz, po raz enty odkrywasz, że miasto nocą wygląda jak makieta — zupełnie jakbyś mógł poprzewracać budynki z kopniaka. Jak stoisz pod latarnią morską i próbujesz w gęstej mgle wypatrzyć linię, w której zamydlone błękitnoszare niebo spotyka się z zamydlonym …