Year: 2017

Dziewczyna w różowej kominiarce — o sesji Alicji Nowickiej aka Alice Kate Rose

Uwielbiam takie sesje! Tu nie ma żadnej ściemy, żadnej spiny, żadnego przekombinowania i żadnego wierszyka w dopisku. Jest atrakcyjna kobieta, jest ciekawe miejsce (tereny stoczniowe), jest ładne światło i jest zabawny dodatek w postaci różowej kominiarki z jednorożcem. Jest też dobre oko Alicji Nowickiej aka Alice Kate Rose. „Inspirowane było to filmem »Spring Breakers«” — napisała Alicja — „W szczególności maska, którą sama zrobiłam. Co jakiś czas podjeżdżał na starym składaku jakiś starszy pracownik stoczni. Za pierwszym razem próbował nas przegonić i to dość stanowczo, a za drugim razem prosił tylko, byśmy uważali na straż, bo się kręci samochodem. To była pierwsza toples sesja z dziewczyną, jaką zrobiłam”. Sesja uchwycona Canonem 1100D. Zdjęcia Alice Kate Rose znajdziecie na jej stronie, a także Fejsie i na Instagramie.

O latach dziewięćdziesiątych przeżytych w rozkroku między Polską a Stanami. Rozmowa z Alkiem Morawskim aka Lis Kula

Z Alkiem Morawskim (ur. 1988), ilustratorem znanym jako Lis Kula, porozmawiałem o latach dziewięćdziesiątych przeżytych w dwóch różnych światach — w rozkroku między Polską a Stanami, o rzeczach, które go wtedy zajmowały oraz rzeczach, które teraz tworzy. Jutro, 3 grudnia, będziecie mogli spotkać go na Targach Plakatu, gdzie w ramach akcji #CreateAsUs będzie malował obudowę laptopa z lat dziewięćdziesiątych (krótko przybliżył swoje zamiary w moim wcześniejszym wpisie), teraz natomiast zapraszam do lektury! Można powiedzieć, że wychowałeś się w dwóch różnych światach. W tamtych czasach do Polski wszystko docierało z opóźnieniem. To, co Amerykanie oglądali w latach osiemdziesiątych, nasze telewizory masowo wyświetlały w latach dziewięćdziesiątych. Jak wspominasz polskie i amerykańskie lata dziewięćdziesiąte? Jest tak, jak mówisz. Miałem trochę taki uprzywilejowany dostęp do tego lepszego świata i zresztą lubiłem się lansować przed polskimi rówieśnikami swoją znajomością filmów i telewizji zza oceanu. Całe lata dziewięćdziesiąte spędziłem w rozjazdach, żyjąc na zmianę w Warszawie i w Oakland, w Kalifornii. Dobrze pamiętam swoje przyjazdy do Ameryki i to, jakie wrażenie robiły na mnie tamtejsze reklamy zabawek. Utkwiła mi mocno w …

Aktualizacja 4.1.0 w Nintendo Switch — jakie nowości?

Funkcje dostępne w systemie Nintendo Switcha z wersji 4.0.0 dostępnej w momencie gdy kupiłem tę konsolę przeczytacie w moim wpisie z 16 października. Tutaj będę natomiast zbierał krótkie info o tym, co dodały aktualizacje wypuszczone już po publikacji mojego tekstu. 4.1.0 Poprawiono błąd , który powodował złe działanie kontrolerów ruchowych. Poprawiono stabilność systemu. 4.0.1 Poprawiono błąd związany z HDMI, przez który pojawiały się problemy z obrazem i dźwiękiem na niektórych modelach telewizorów. Poprawiono stabilność systemu.

Lata dziewięćdziesiąte, czyli „Król Lew”, resoraki, dinozaury i słoneczniki Van Gogha. Rozmowa z Beatą Śliwińską aka Barrakuz

Z Beatą Śliwińską (ur. 1988), projektantką graficzną, ilustratorką i autorką kolaży, znaną jako Barrakuz, porozmawiałem o dzieciństwie w latach dziewięćdziesiątych, o nostalgii za tamtymi latami, a także o rzeczach, które tworzy. Już niedługo będziecie mogli ją spotkać na Targach Plakatu, na darmowych warsztatach, które będzie prowadziła w ramach akcji #CreateAsUs (zainteresowanych odsyłam do zapisów, a także tekstu, w którym daję znać o tym więcej), a teraz zapraszam do lektury! Jesteś o jeden rok młodsza ode mnie, więc dla ciebie lata dziewięćdziesiąte również oznaczają dzieciństwo. Jak wspominasz tamte lata? Lata dziewięćdziesiąte to dla mnie beztroskie dzieciństwo. Wychowywaliśmy się z bratem na wsi, w domu otoczonym polami i drzewami, więc mam dużo skojarzeń z okolicą, w jakiej się żyło. Dla mnie lata dziewięćdziesiąte to gra w zbijaka, rysowanie kredą po ulicach, wychodzenie po ulewie w kaloszach i odwiedzanie wszystkich kałuż. Nie byliśmy chowani pod kloszem i to była wielka nagroda dla nas dzieciaków od rodziców. Dzięki temu wiedziałam, że hamowanie przednim hamulcem, jadąc rowerem, skończy się na masakrze obu kolan i obu łokci. Albo domki na drzewach czy w …

Dzięki Nintendo Switch wróciła mi frajda z grania! Poznajcie moje wrażenia

Od kilku tygodni posiadam Nintendo Switch, czyli najnowszą hybrydową konsolę gier japońskiego giganta. We wpisie wyjaśnię, dlaczego zdecydowałem się akurat na Switcha, a także podzielę się wszelakimi wrażeniami. DLACZEGO AKURAT SWITCH? Bo szalenie dobrze wspominam czasy zadręczenia padów Pegasusa. Oczywiście wtedy nie miałem pojęcia, że jest to jeden z tak zwanych „famiclonów”, czyli podróbek NES-a. Polska była biedna, a ja byłem dzieckiem — to, co się wtedy liczyło, to trudna do opisania frajda, jaką dawały tamte gry. Każdy pocisk wystrzelony w „Contrze” (1988), każdy goomba podeptany w „Super Mario Bros.” (1985), każdy czołg zniszczony w „Tank 1990” (podróbie „Battle City” wydanej w 1990 roku), każda drabinka pokonana w „Donkey Kongu” (1986), każda puszka szpinaku zjedzona w „Popeye’u” (1983). Jak dla mnie, druga połowa lat osiemdziesiątych i pierwsza połowa lat dziewięćdziesiątych to były złote lata gier. Tak, to prawda — pojemność kartridżów i wydajność ówczesnego sprzętu narzucały bardzo rygorystyczne limity, przez co postacie sterowane przez konsolę musiały być głupiutkie, mapy zwarte, a pomysły na treści mocno selekcjonowane, jednak to motywowało twórców do tworzenia tytułów wyrazistych i …

Podróż do lat dziewięćdziesiątych, czyli o tegorocznej odsłonie akcji #CreateAsUs

Czy nas, piszących listy w 2017 roku i rozsyłających do ludzi setki pocztówek każdego miesiąca, mogłoby zabraknąć przy takiej aferze? Nie ma mowy! Chodzi o akcję #CreateAsUs, w ramach której marka Asus zaprasza różnorakich twórców do wymieniania się kreatywnością. Tegoroczna odsłona odbędzie się 3 grudnia 2017 podczas Targów Plakatu i zabierze nas w podróż w czasie do lat dziewięćdziesiątych. Do współpracy zaproszono sześciu ambasadorów. Dawida Ryskiego (ur. 1982), ilustratora, plakacistę, a także autora okładek, z wykształcenia architekta krajobrazu. Alka Morawskiego aka Lis Kula (ur. 1988), ilustratora i autora okładek, absolwenta California College of the Arts na wydziale ilustracji. Beatę Śliwińską aka Barrakuz (ur. 1988), projektantkę graficzną, ilustratorkę i autorkę kolaży, z wykształcenia projektantkę wizualną i architekt krajobrazu. Rafała Szłapę (ur. 1976), komiksiarza, ilustratora, projektanta okładek, absolwenta wydziału Grafiki w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Mateusza Sudę (ur. 1988), ilustratora i projektanta graficznego. Ilonę Myszkowską (ur. 1987), autorkę komiksów (m.in. „Chaty Wuja Freda”) i scenariuszy — do planszówek i gier komputerowych, a także do mangi, absolwentkę reklamy w WSR, a także, jak sama pisze, żonglowania ryżem …

Targi Plakatu 2017 — odkrywamy talenty

Wielkimi krokami zbliżają się Targi Plakatu — impreza, której patronujemy już po raz trzeci i która jak co roku gromadzi w jednym miejscu najciekawszych artystów, grafików, ilustratorów, plakacistów. Tym razem moja zapowiedź nie będzie przedstawiała artystów, których już dobrze znacie i o których przy różnych okazjach wielokrotnie pisaliśmy. Oczywiście, że na Targach spotkacie: Patrycję Podkościelny, Pawła Jońcę, Patryka Hardzieja, Lisa Kulę, Karla Nessera, Karola Banacha, Jacka Rudzkiego, Martiszu, Bartosza Kosowskiego, Jakuba Zasadę, Barrakuz, Patryka Mogilnickiego, Przemka Dębowskiego, Dawida Ryskiego, Kingę Offert, Dewizkę, Lubka i wielu, wielu innych; ale bardzo możliwe, że tak jak ja poznacie prace artystów, których nie znaliście wcześniej lub o których tylko pobieżnie słyszeliście. Zapraszam zatem do odkrywania. Na początek, moje największe odkrycie tych Targów — Igor Piwowarczyk. Niesamowity klimat prac budowany za pomocą świateł, cieni, kolorów. Tajemnicze postacie i miasto nocą plus świetny warsztat Igora daje niesamowite efekty. Kolejnym artystą jest Joanna Gębal, której ilustracje możecie kojarzyć z Newsweeka, Wysokich Obcasów, KukBuka, Zwierciadła i innych. Sama się sobie dziwię, że odkrywam ją dopiero teraz, ale lepiej późno niż później. Jagoda Stączek …

Kosmos w Gdańsku, Gdańsk w kosmosie — kogo usłyszymy na SpaceFest 2017

„Wyczekiwane niczym pierwsza gwiazdka grudniowe święto gitarowych przesterów, noisowych dronów i wszelkich tajemniczych dźwięków kreowanych pod wpływem kosmicznej energii”. Te słowa możemy przeczytać w materiałach prasowych SpaceFesta 2017. Pewnie odbieracie je z przymrużeniem oka, jako trochę marketing, a trochę żarcik, ale wśród moich znajomych to zdanie jest najzupełniej prawdziwe. My czasami już w październiku rozmawiamy o „nachodzącym Spejsie”. Zresztą ja, tu czy ówdzie, zapowiadałem każdą dotychczasową edycję tego festiwalu. Tym bardziej się cieszę, że po raz pierwszy logo Róbmy Dobrze znajdziecie na plakacie (autorstwa Patryka Hardzieja, ale to wiecie od pierwszego wejrzenia) tegorocznej, siódmej już, odsłony. Zapraszam do pławienia się w kosmosie przy okazji próbek tegorocznych muzycznych kosmonautów! Brytyjski Mugstar, czyli transowa powtarzalność gitar, duch space-rocka i krautrocka, inspiracja takimi projektami, jak Hawkwind, Sonic Youth czy wczesne Pink Floyd. Jestem szalenie ciekawy, na ile uda się ten klimat oddać na żywo! Jak określają sami muzycy, João Pimenta (bębny, wokal), Pedro Pestana (gitara) i André Couto (bas), 10 000 Russos powstało z mrocznego, dekadenckiego miasta w peryferyjnym państwie i peryferyjnym kontynencie — Porto w Portugalii. W …

Koniecznie wybierzcie się na Nacisk, nowy wrocławski festiwal druku

Jestem pełen podziwu, jak dobry program drukarnia Drukomat i stowarzyszenie Regime Brigade przygotowali na pierwszą edycję swojego nowego festiwalu druku, Nacisk. Jeżeli mieszkacie w okolicach Wrocławia, nie może was tam zabraknąć! Zaplanowano dwie prelekcje — Ryszarda Kai i Patryka Hardzieja. Pierwszy, niezwykle utalentowany plakacista, opowie o tym, jak przelać siebie na papier. „O tym, jak w niezakłamany i nieskomplikowany sposób odbić swoje linie papilarne, jak tworząc pokazać prawdziwe »ja« nawet na małym fragmencie celulozy i utrwalić swój ślad w trybach ciężkich, ogromnych maszyn drukarskich w prosty sposób”. Drugi, ilustrator i propagator dobrego logotypu, „przeanalizuje identyfikację wizualną Centrali Produktów Naftowych, opowie o jej historii, twórcach i okolicznościach powstania”. Grzegorz Myćka i Bartosz Mamak z grupy BiG Poster przygotowali na tę okoliczność wystawę, na której będzie można zobaczyć selekcję plakatów ich autorstwa, a także prezentację zinu będącego chyba ich największą zajawką (Ola pisała o nim pod koniec lipca) — oprócz dwóch pierwszych numerów, pojawiają się dwa realizowane w ramach festiwali ArtWeek i podczas Kongresu Kobiet w Poznaniu, które dotąd nie były szerzej pokazywane. Dodatkowo, panowie będą mieli …

„Gify są fajnym kompromisem między ilustracją a rozbudowaną animacją”. O gifach Oli Jasionowskiej

Przygotowując tekst o plakatach Oli Jasionowskiej, zauważyłam, że wiele z jej projektów ma swoją animowaną wersję zapisaną w formacie gif, zapytałam Oli jak myśli, czy animowane plakaty zastąpią kiedyś plakaty papierowe? „Myślę, że nic nie zastąpi papieru. Papier jest super. Gify są fajnym kompromisem między ilustracją a rozbudowaną animacją. Doskonale odpowiadają na potrzeby dzisiejszego odbiorcy, który chce szybko przyswajać treści w internecie, ale który nie pogardzi też ilustracją do takiej treści. Nie angażuje tak bardzo, jak film, ale proponuje coś więcej, niż statyczny obrazek. Lubię gify Kiszkiloszki i Scorpiona Daggera, ale oni robią znacznie więcej, niż to, o czym powiedziałam przed chwilą. Są przemistrzami” — odpowiedziała. Choć jej gify charakteryzuje raczej absurdalny niż wisielczy humor, to ten drugi również bardzo polubiła za sprawą jednego ze swoich pierwszych szefów: „Lubię Kiszkiloszki, Scorpion Daggera, Bolesława Chromrego i biurowe zdjęcia ze stocka — czyli chyba lubię czarny humor. Jeśli dobrze pamiętam, takie rzeczy zaczęły mi się podobać, kiedy pracowałam w zakładzie produkującym pieczątki, a za moimi plecami w biurze wyłożonym boazerią pływała pirania w akwarium, którą szef karmił …