Month: Grudzień 2017

Czaderskie kalendarze na 2018

Długo kazało na siebie czekać, ale w końcu jest!  Oddaję w wasze ręce zestawienie czaderskich kalendarzy na 2018 rok. Propozycje uzupełnienia wpisu o kolejne kalendarze zostawiajcie w komentarzach. Kalendarz „Hajman 2018” to trzynaście kart z hajmanowymi zdjęciami pochodzącymi z 2016 i 2017 roku, w dużej części wcześniej niepublikowanymi. Karty wydrukowane zostały na papierze niepowlekanym, matowym, w formacie 34×30 cm, całość usztywniono grubą litą tekturą. Jest też gratka dla kolekcjonerów — sześć sztuk zestawu, w którego skład wchodzi ręcznie wykonana teka zawierająca: kalendarz, sygnowane zdjęcia (format 30x20cm, 22×15, 15×10) oraz unikatowy instax. Zamawiać można mejlowo, pisząc na: hajmankalendarz@gmail.com. Cena kalendarza — 89 zł, zestawu — 400 zł. Z TYPOkalendarzem od Pan Bon Ton spędziłam rok 2017 i powiem, bez kokieterii, że jest fantastyczny. Kalendarz wydrukowano tradycyjnymi czcionkami na manualnych prasach drukarskich. W tym roku macie do wyboru wersję do powieszenia na ścianie oraz do postawienia na biurku. Ta druga z kaligraficznymi napisami, stworzonymi we współpracy z Hellocalligraphy. Biurkową wersję miałam w mijającym roku. Wygląda pięknie, jest idealna dla osób, które co roku kupują sobie kalendarze notesowe z mocnym postanowieniem regularnych wpisów, a kończą na zapisanych kilku stronach. Kalendarz Pan …

Dziewczyna w różowej kominiarce — o sesji Alicji Nowickiej aka Alice Kate Rose

Uwielbiam takie sesje! Tu nie ma żadnej ściemy, żadnej spiny, żadnego przekombinowania i żadnego wierszyka w dopisku. Jest atrakcyjna kobieta, jest ciekawe miejsce (tereny stoczniowe), jest ładne światło i jest zabawny dodatek w postaci różowej kominiarki z jednorożcem. Jest też dobre oko Alicji Nowickiej aka Alice Kate Rose. „Inspirowane było to filmem »Spring Breakers«” — napisała Alicja — „W szczególności maska, którą sama zrobiłam. Co jakiś czas podjeżdżał na starym składaku jakiś starszy pracownik stoczni. Za pierwszym razem próbował nas przegonić i to dość stanowczo, a za drugim razem prosił tylko, byśmy uważali na straż, bo się kręci samochodem. To była pierwsza toples sesja z dziewczyną, jaką zrobiłam”. Sesja uchwycona Canonem 1100D. Zdjęcia Alice Kate Rose znajdziecie na jej stronie, a także Fejsie i na Instagramie.

O latach dziewięćdziesiątych przeżytych w rozkroku między Polską a Stanami. Rozmowa z Alkiem Morawskim aka Lis Kula

Z Alkiem Morawskim (ur. 1988), ilustratorem znanym jako Lis Kula, porozmawiałem o latach dziewięćdziesiątych przeżytych w dwóch różnych światach — w rozkroku między Polską a Stanami, o rzeczach, które go wtedy zajmowały oraz rzeczach, które teraz tworzy. Jutro, 3 grudnia, będziecie mogli spotkać go na Targach Plakatu, gdzie w ramach akcji #CreateAsUs będzie malował obudowę laptopa z lat dziewięćdziesiątych (krótko przybliżył swoje zamiary w moim wcześniejszym wpisie), teraz natomiast zapraszam do lektury! Można powiedzieć, że wychowałeś się w dwóch różnych światach. W tamtych czasach do Polski wszystko docierało z opóźnieniem. To, co Amerykanie oglądali w latach osiemdziesiątych, nasze telewizory masowo wyświetlały w latach dziewięćdziesiątych. Jak wspominasz polskie i amerykańskie lata dziewięćdziesiąte? Jest tak, jak mówisz. Miałem trochę taki uprzywilejowany dostęp do tego lepszego świata i zresztą lubiłem się lansować przed polskimi rówieśnikami swoją znajomością filmów i telewizji zza oceanu. Całe lata dziewięćdziesiąte spędziłem w rozjazdach, żyjąc na zmianę w Warszawie i w Oakland, w Kalifornii. Dobrze pamiętam swoje przyjazdy do Ameryki i to, jakie wrażenie robiły na mnie tamtejsze reklamy zabawek. Utkwiła mi mocno w …