Teraz czytasz
Adipocere. O tym co łączy wosk trupi i haft ręczny

Adipocere. O tym co łączy wosk trupi i haft ręczny

+22
Zobacz galerię

Od jakiegoś już czasu z nieukrywaną przyjemnością obserwuję wzrost zainteresowania sztuką, którą biegle władały nasze babki czy prababki – haftem ręcznym. Na ubraniach i akcesoriach znów zagościły kwieciste ornamenty, na poduszkach – rymowane powiedzenia, za tamborki chwycili również artyści, ale ich wyszywanki mocno różnią się od tego, co haftowano na obrusach i serwetkach kilka dekad temu. Jednym z tych artystów jest Adipocere.

Adipocere to w luźnym tłumaczeniu trupi wosk, co już całkiem sporo mówi, jakiego rodzaju sztuką zajmuje się ten artysta. Sporo szkieletów, czaszek, kotów wychodzących z wnętrzności nagiej kobiety, kotów zjadających nagą kobietę, nagie kobiety przytulające ćmę, pająki, kozły i wiele innych. Bardzo podoba mi się jego skłonność do makabry, surrealizm i mroczny styl zwłaszcza w połączeniu z haftem, który kojarzy się raczej z sielankowym obrazkiem rozchichranych babć, siedzących w kółku i wyszywających kwiatki na serwetkach. Jednocześnie wiem, że jest to sztuka często niepokojąca i z pewnością nie dla każdego.

Josh, kryjący się pod pseudonimem Adipocere pochodzi z Australii, haftować zaczął w 2014 r., ale rzemiosłem i kulturą DIY interesował się od zawsze. Wśród artystów, którzy go inspirują wymienia Aleksandrę Waliszewską i Zdzisława Beksińskiego. Haftuje to, co wydaje mu się najbardziej interesujące i sugestywne. Na płótnie z naturalnego lnu. Okazjonalnie również na ludzkiej skórze.

Więcej prac Adipocere znajdziecie na jego stronie i na Instagramie.

Skomentuj jako pierwszy/a

Skomentuj

Your email address will not be published.

© 2013-2020 Róbmy Dobrze