Author: Michał Nowakowski

VHS Hell w Kinie Żeglarz. Przeżyj fajną przygodę i wesprzyj znikające kino

Byliście kiedyś na Półwyspie Helskim? Jeśli nie, to gorąco polecam, bo jest to miejsce niezwykłego klimatu. Jedziesz pociągiem, wyglądasz z okna, a tam z lewej strony morze, z prawej morze, do tego czający się na każdym kroku zalążek przygody. Zresztą, już niedługo będziecie mieli fajny pretekst, żeby się tam wybrać — w Kinie Żeglarz w Jastarni, studyjnym kinie mieszczącym się w centrum półwyspu, odbędą się pokazy świetnej imprezy VHS Hell. Ale po kolei. Dla tych, którzy nie wiedzą, VHS Hell to cykliczne imprezy, podczas których wyświetlane są filmy klasy B. Inicjatywę najlepiej przedstawiają sami twórcy: „Chcemy, abyście przypomnieli sobie czasy, kiedy po upadku komunizmu na osiedlach zaczęły rządzić wypożyczalnie wideo, a wszyscy bezkrytycznie zachłystywali się Zachodem. Na naszych pokazach zobaczycie filmy zapomniane, absurdalnie nakręcone, tandetne i niesmaczne, a jednocześnie perwersyjnie fascynujące. Gumowym potworom, opętanym seksem kosmitom i punkom ery nuklearnego Holokaustu zawsze towarzyszy głos znudzonego lektora i trzaski porysowanej taśmy video. Zupełnie jak dwadzieścia lat temu”. Najważniejsze, co chciałbym, żeby wybrzmiało o samym kinie, to fakt, że to nie jest kolejne kino, które zaserwuje wam …

O sesji „Indian Ghosts” Wiktora Franko

„Seria »Indian Ghosts« powstała w jednym z ważniejszych dla mnie miejsc” — napisał mi Wiktor Franko. — „W Michałowicach, miejscowości położonej w górach, z której roztacza się piękny widok na pasmo Karkonoszy. Ilekroć planuję wyjazd w to magiczne miejsce, w głowie układam pomysł na kolejną serię fotograficzną. W maju zeszłego roku przechodziłem silną fascynację naturą, jej rdzennym charakterem, pierwotnością instynktów, mistycyzmem i duchowością — te wszystkie elementy idealnie złożyły mi się na indiańską opowieść, w której mógłbym dotknąć każdego z tych tematów. Uwielbiam fotografować przy naturalnym świetle, szczególnie gdy słońce znajdzie się już za horyzontem, wtedy nastaje niepowtarzalna atmosfera spokoju, tajemnicy, dlatego też te zdjęcia powstały właśnie o tej porze dnia. Dodatkowym, a raczej głównym źródłem światła było jednak rozpalone ognisko, wokół którego tańczyła i odprawiała indiańskie modły Malwina. Wyzwaniem technicznym było dla mnie zbalansowanie szybko zachodzącego światła słonecznego ze światłem z ogniska — na główny trzon zdjęć miałem dosłownie piętnaście minut”. Ale jak sami widzicie, ten kwadrans wystarczył, żeby zrobić świetne zdjęcia — klimatyczne i wciągające. Niektóre z nich niosą ducha wolności, twórczej energii, …

Featured Video Play Icon

Bass Astral x Igo — Orell

Piękne piersi Aleksandry Dobek w pięknym klipie pięknych chłopców grających piękną muzę. I wszystko się kuźwa błyszczy! Duet Bass Astral x Igo to jeden z ciekawszych młodych polskich projektów. Za scenariusz i reżyserię tego klipu odpowiada Małgorzata Pawińska.

Featured Video Play Icon

Sykoya — Lost Again

W tym klipie piękne jest wszystko — muzyka, słowa, wokal, modelka (Ola Kaźmierczak) i otoczenie. Jak poznałem ten utwór, zapętlałem go przez trzy dni. Niezwykły rodzaj smutku. Sykoya to trio z Londynu — Anna Marcella, Joe Cross i Curtis ElVidge. Projekt zupełnie świeży, bo działający od 2015 roku. Grają właśnie taką senną, choć rytmiczną i wpadającą w ucho elektronikę z pięknymi wokalami. Posłuchajcie ich także na Soundcloudzie, na Bandcampie, na Spotify i iTunes, a także obserwować na Fejsie. Reżyserią klipu zajęła się Katarzyna Sawicka.

„La Cité” — nowa seria wazonów Malwiny Konopackiej

Już trzeci raz pokazuję wazony Malwiny Konopackiej. Za każdym razem chodziło o tę samą podstawę, projekt o wdzięcznej nazwie „Oko”, czyli prosty, choć bardzo charakterystyczny kształt, wysoki z okrągłymi wgłębieniami imitującymi oczy. To, co różniło kolejne odsłony to sposób pomalowania wazonów — najpierw były serie „Kobalt” i „Gld/Pltna”, pierwsza pokrywana kobaltem, a druga płynnym złotem i platyną, potem seria „Jungle” i jej chromowa zieleń. Dziś chciałbym pokazać serię najnowszą, czyli „La Cité”. Seria została zainspirowana połączeniem elementów przyrody i Unité d’Habitation, czyli tak zwanej jednostki mieszkaniowej, modernistycznego budynku koncepcji Le Corbusiera (pierwszy taki budynek, „Cité Radieuse”, miasto promieniste, został zbudowany w latach 1947-1952 w Marsylii). Za zdjęcia, które tu widzicie, odpowiada Kasia Bielska. Strona artystki na tę chwilę nie wspomina nic o możliwości kupienia wazonów. Malwinę możecie obserwować na Fejsie i na Instagramie, a także zaglądać na jej stronę.

„Bardou — Two Wolfs”, czyli druga animacja Anny Chrzanowskiej

To już druga animacja Anny Chrzanowskiej, jaką pokazuję na blogu. Poprzednim razem była to „Chick Chaser”, żartobliwa opowiastka o nieporadnym „łowcy lasek”, ratującym kobiety z opałów w nadziei na płomienny romans. Tym razem otrzymujemy „Bardou — Two Wolfs”, historię znacznie poważniejszą, uczuciową i piękną, zbudowaną na dobrze znanym schemacie: jest stare, stworzone niegdyś z dobrymi intencjami, ale już przeterminowane, hamujące rozwój, więc musi przyjść nowe — aktualne i nastawione na przyszłość. „Pomysł na animację zrodził się w głowie sam” — opowiada autorka. „Trochę to trwało, zanim się w pełni ukształtował, ponieważ już rok przed rozpoczęciem pracy nad dyplomem miałam zalążek. Główną inspiracją jest oczywiście »Pocahontas« od Disneya. Zaczerpnęłam z tego filmu kolory, a dokładnie z jednej sceny. Jestem bardzo pod wrażeniem piosenki »Dzicy są«, kiedy kolory całkowicie się zmieniają, Indianie mają ciepłe róże, pomarańcze i fiolety, a tło jest w ciemnych błękitach. Świetnie to ze sobą kontrastuje. I tak zainspirowana tym postanowiłam zrobić wielkie różowe ognisko, które jest jedynym źródłem światła, a cienie i drzewa są ciemnobłękitne, dzięki temu kolorystyka jest ograniczona, ale spójna”. „Tym …

O nowym Róbmy Dobrze

Witamy na nowej odsłonie Róbmy Dobrze. Pracowaliśmy nad nią ostatnie tygodnie, szlifując zarówno nowy wygląd, jak i nową recepturę na samo blogowanie. Przede wszystkim, postawiliśmy na duet Michał-Ola — klimat, jaki powstaje z połączenia naszych niemalże skrajnych temperamentów, różnych punktów widzenia i przeżyć. Być może kiedyś wrócimy do bardziej rozbudowanej redakcji, kto wie, ale teraz chcemy się skupić na rozkręceniu bloga w nowej formule — dwojakiej, jeśli chodzi o osobowości autorów, ale spójnej, jeśli chodzi o sposób budowania wpisów. Przy okazji tej przemiany musieliśmy przemyśleć może nie tyle «co» będziemy publikowali, ale «jak» będziemy to pokazywać i jak to posegregujemy. No i stworzyliśmy takie ogólne worki. „Rzeczy”, czyli kreatywny biznes — dizajn, biżuteria, ciuchy i inne fajne marki. „Twórczość”, czyli wpisy skupiające się na talencie — ilustracje, plakaty, gify, animacje, rysunki, książki, muzyka. „Przygody”, czyli wydarzenia, inicjatywy, miejsca i różne nasze akcje. Te trzy kategorie są już widoczne w głównym menu szablonu, pozwalając bardzo szybko przefiltrować wpisy pod takim bardzo szerokim względem. Przenieśliśmy też niektóre ze swoich starych wpisów, nieco je przerabiając i odświeżając. W …

Nastrojowa sesja od duetu Biały Kadr nad Zalewem Mietkowskim

Podoba mi się ta sesja, bo z jednej strony, oczywiście, że jest pozowana, ale z drugiej — ze względu na urokliwe miejsce i utrudnione okoliczności, bije z niej też coś takiego mimo wszystko spontanicznego, jakby to rzeczywiście był fotograficzny zapis mikroprzygody. Jako człowiek, który jod wdycha przez cały rok, nie pozostałem obojętny klimatowi tej mokrej sesji, nawet jeśli pokazuje tylko zalew, czy — jak kto woli — „dolnośląskie morze”, Jezioro Mietkowskie. W kadrach tych znajdziecie bardzo dużo wody, roślinności, łódek i jachtów, a na tle tego wszystkiego, piękną, fotogeniczną modelkę. Cudowny klimat tych zdjęć, a także ich niezwykła uroda techniczna (kolory, rozmydlenie, rozjaśnienie) podbiły moje serce, a świetne gify jedynie poprawiły efekt. „Nazywamy się Dorota i Piotr” — napisali autorzy sesji. „Jesteśmy parą w życiu oraz wspólnie fotografujemy. Głównie zajmujemy się fotografią ślubną. Sesja odbyła się mocno spontanicznie, spotkaliśmy się nad Zalewem Mietkowskim. Baliśmy się, że pogoda pokrzyżuje nasze plany. I rzeczywiście w trakcie sesji padało, na szczęście nie zrezygnowaliśmy. Wręcz przeciwnie — deszcz nas zainspirował”. Sesja powstała przy użyciu dwóch Nikonów — D750 z …

„White Bird” — piękna sesja Katarzyny Czerniak

Fotograficzne połączenie roznegliżowanych kobiet i kwiatów niezwykle łatwo sknocić. Internet jest świadkiem ile tego typu sesji, zamiast poetyckością i prostym pięknym, epatuje pretensjonalnością i nieznośnym kiczem. Kiedy jednak ten motyw ująć dobrze, z wyczuciem i dobrym okiem, przy udziale modelki lubiącej się z obiektywem i fajnego analoga, otrzymujemy efekt przepiękny. Taki, który po raz enty udowadnia, że nie ma w tym świecie nic piękniejszego, niż naturalne kobiece ciało. Przykładem tego jest niniejsza sesja autorstwa Katarzyny Czerniak. „Zdjęcia wykonane były bardzo spontaniczne, podczas tworzenia zupełnie innego konceptu” — zdradza autorka. — „Poprosiłam wtedy moją znajomą, aby pozowała mi przy przepięknym wtedy kwitnącym owocowym drzewie. Była wiosna, pachniało cudownie kwiatami, a za nami było ogromne pole rzepaku. To był moment, chwila ulotna, podczas której wyjęłam z torby mojego Zenita TTL z Heliosem 58/2 i filmem Kodaka ColorPlus. Serię tych kilku portretów nazwałam »White Bird«, bo postać ze zdjęcia kojarzy mi się z białym ptakiem, kruchym, delikatnym i ulotnym jak ta chwila”. O sobie mówi tak: „Mam dwadzieścia siedem lat, pochodzę i mieszkam aktualnie w Poznaniu. Niedawno wróciłam …

Wrocławski pub 4Hops w projekcie Kingi Offert

Chciałbym wam coś pokazać i zupełnie nie przeszkadza mi, że w rzeczywistości tego już nie ma (przynajmniej nie w takiej formie, jak na załączonych zdjęciach). Jestem po prostu zachwycony tym szalenie prostym, ale wyrazistym i przeuroczym projektem, jaki latem 2015 roku Kinga Offert zmajstrowała dla startującego wówczas wrocławskiego pubu z kraftowym piwem. Knajpa nazywa się 4Hops, oferuje kraftowe piwo i, od pewnego czasu, również meksykańskie żarcie. Mieści się w centrum Wrocławia, przy ulicy Ofiar Oświęcimskich 46. „Kinga Offert, jest ilustratorką i grafikiem projektowym. Mieszka i tworzy w Poznaniu. Tu narysowała postać Ministra, we Wrocławiu postać chmiela dla 4Hops. Prywatnie matka dwójki dzieci. Lubi ilustrować miasto i ludzi najlepiej w dużym formacie” — czytamy w notce o niej. Jak sama mówi, miała pełną dowolność przy wymyślaniu wnętrza: „Kolega, który już tam nie siedzi, bardzo lubił moje prace i chciał, żeby to było właśnie takie, jak ja chcę. To ja narzucałam im raczej klimat”. I rzeczywiście, te prace, mimo komercyjnego charakteru, mogłaby śmiało umieścić w swoim portfolio, obok spontanicznie i prywatnie stworzonych rzeczy. Jest specyficzny dla niej …