Author: Ola Wilk

Czy wilki polują na ludzi? O „Wilkach” Adama Wajraka

Większość ludzi boi się spotkania z wilkami, Adam Wajrak idzie do Puszczy i wyje, żeby je do siebie przywołać. Większość ludzi nie wytrzyma w kompletnym bezruchu nawet godziny, Adam Wajrak wytrzymywał sześć. Większość ludzi nie wytrzymałaby smrodu padliny bez zwrócenia ostatniego posiłku, Adam Wajrak również nie, za to jego żona Nuria, radziła sobie z tym świetnie. Wilki to książka o bardzo niewielkiej wiedzy ludzi na temat wilków i ogromnym okrucieństwie, które czasem z tej niewiedzy wynikało, czasem ze strachu, a czasem po prostu z ignorancji lub, co gorsza, arogancji. Wilki to również książka o pasjonującym życiu dwójki ludzi Adama Wajraka, jego żony Nurii oraz o ich kundelce Antonii. Pasjonującym przynajmniej dla mnie i innych świrów zakochanych w przyrodzie, bo domyślam się, że nie każdego zainteresuje praca polegająca na przemierzaniu Puszczy w poszukiwaniu padliny, wielogodzinnym obserwowaniu z ukrycia padlinożerców. Licznych próbach uchwycenia na zdjęciu wilków, wielu nieudanych. Czasem złapania jakiegoś w celu założenia nadajnika. Praca, w której jesteś naocznym świadkiem okrucieństwa kłusowników, kiedy próbujesz ratować złapanego we wnyki wilka i wiesz, że istnieje ułamek procenta szansy, …

Kto jest najgorszym człowiekiem na świecie? O „Najgorszy człowiek na świecie” Małgorzaty Halber

„Jesteśmy tacy sami. Identyczni. Nie ma między nami żadnej różnicy, wybieramy tylko inne rodzaje broni, żeby przestać czuć, żeby zapomnieć o sobie i o tym, jak bardzo wszystko źle robimy, jak bardzo nie potrafimy sobie poradzić, jak bardzo jesteśmy najgorszymi ludźmi na świecie” — tak Małgorzata Halber opisuje uzależnionych. Uzależnionych od zakupów, gier, solarium, jedzenia, alkoholu i narkotyków. Wszyscy są najgorsi, bo wszyscy mają dziury, których nie próbują naprawić, ale w zamian starają się je zapełniać tym, co wydaje im się najprzyjemniejsze, tym co pozwala im poczuć się ze sobą dobrze, ale tylko na chwilę. Potem znów siebie nienawidzą, dwa razy bardziej. Krystyna — bohaterka książki Małgorzaty Halber jest alkoholiczką i narkomanką, ale przede wszystkim osobą, ogromnie samotną i nieumiejącą siebie zaakceptować, być może dlatego, że nie miała okazji poznać prawdziwej siebie, alkohol sprawiał, że była kimś innym — bardziej rozrywkowym, bardziej wyluzowanym, bardziej komunikatywnym. Krystyna wie, że ma problem. Pocieszona tym, że Jerzy Pilch też miał problem i Colin Farrell i Kirsten Dunst i Demi Moore i nawet Ewan McGregor postanawia iść na terapię, …

Plantarium Kamili Ciszek. Czyli stacja kosmiczno-botaniczna dla oplątw i sukulentów

Robiłam śniadanie, kiedy Michał próbował policzyć wszystkie moje roślinki. Wiedziałam, że nie jest to łatwe zadanie, bo sama kiedyś próbowałam, bez rezultatu. Spora doniczka kaktusów na małym stoliku. Dwie ławy i cały parapet zastawiony gęsto doniczkami różnej wielkości. Mnóstwo roślin na podłodze w różnych zakątkach pokoju. I spora doniczka zaczepiona nad oknem, z której zwisała bardzo długie i bujne Epipremnum złociste. Jest sporo dorosłych osobników, ale zdecydowana większość to młodziutkie sadzonki żyworódki, nad której rozmnażaniem już dawno straciłam kontrolę. Nie zdziwiło mnie wcale, gdy wracając do pokoju z talerzem kanapek i kawą usłyszałam bezradny głos Michała: „Próbowałem, ale zgubiłem się przy trzystu osobnikach, za to doliczyłem się ponad pięćdziesięciu doniczek”. Większość mojej domowej dżungli stanowią wspomniane już żyworódki, które w postaci czterech ledwo od ziemi odrastających kurduplów Michał wiózł do mnie przez pół Polski. Mam też wyciągniętą ze śmietnika monsterę i kilka roślin odebranych interwencyjnie, za rażące niedbalstwo. Cudownie jest patrzeć, jak odżywają. Jakieś sadzonki dostałam od sąsiadki, która za każdą nawet najdrobniejszą przysługę, czuje wewnętrzny przymus odwdzięczenia się, a odwdzięcza się często właśnie roślinami. …

Sote — subtelna biżuteria dla świadomych siebie kobiet

Jest ich dwoje — Elena i Janek, poznali się na studiach, zakochali, pobrali i zaczęli razem robić biżuterię pod marką o nazwie Sote. Dlaczego biżuterię? „Nasze zainteresowanie wzięło się z dużej sympatii do małych przedmiotów, pracy w warsztacie z naturalnymi materiałami i radości, jaką sprawia nam badanie formy. Założyliśmy markę, ponieważ już od samego początku pracując w tej dziedzinie, nasze projekty cieszyły się dużym zainteresowaniem i mieliśmy wiele zamówień. Uznaliśmy, że korzystając z wiedzy i doświadczeń z obszaru projektowania produktu możemy wnieść wiele nowego do świata biżuterii, który w świadomości ludzi często postrzegany jest jako nadmiernie ozdobny, oderwany od codzienności i nie do końca poważny. W każdym kolejnym wzorze poszukujemy czegoś nowego, starając się tworzyć przedmioty przyciągające, które działają na emocje, a obcowanie z nimi sprawia przyjemność. Jednocześnie zawsze dbamy o to, by forma naszej biżuterii w naturalny sposób komponowała się z ciałem i była dodatkiem, który swobodnie można mieć na sobie niemalże w każdej okoliczności”. Poznajcie Elenę i Janka Lewczuków: Gdy Janek był mały, uwielbiał rysować samochody, z biegiem czasu ta pasja rozwinęła się …

Dobre Sztuki, czyli jak rozruszać dzieła klasyków

„Dobre Sztuki to polska nazwa projektu będącego parodią dzieł sztuki. Dosłownie znaczy to »good arts«, ale w naszym języku tego zwrotu używa się także do określenia dobrze wyglądających pań” — tak na swoim Tumblrze, trzy dziewczyny stojące za projektem Dobre Sztuki, odpowiadają na pytanie fana z zagranicy. Ich Tumblr się jeszcze dobrze nie rozkręcił, nie mają jeszcze dwóch tysięcy fanów na fanpejdżu, ale mają ogromny potencjał. Frida Kahlo polecona przez blog ekipy Tumblra wzbudziła ogromne zainteresowanie, „Dama z gronostajem” wywołała niejeden uśmiech na twarzy, a „Pocałunkiem” Klimta zachwycali się nawet adepci sztuki. Poznały się w pracy, zaprzyjaźniły i zaczęły razem tworzyć. Pod skrzydłami Grupy Smacznego ruszyły z serią gifów parodiujących dzieła mistrzów malarstwa. Grupa Smacznego to gdańskie studio animacji, w którym pracują autorki Dobrych Sztuk: Ania, Dominika i Paulina. Ania zwana Brownie to rodowita Ślązaczka, która całe życie marzyła o morzu. Ukończyła grafikę w Krakowie. Po studiach przez dwa lata prowadziła własną działalność, aż pewnego dnia spakowała walizki i z kierowcą BlaBlaCara pokonała trasę ponad pięciuset kilometrów. Zamieszkała w Gdańsku, skąd trafiła do Grupy Smacznego. …

Ilustracyjne gify Maori Sakai

Maori Sakai urodziła się w 1988 r., mieszka w Tokio, jest ilustratorką i tworzy gify — jedne z ciekawszych, jakie ostatnio odkryłam. Na jej pierwszym gifie był ekspres do kawy. I to nie byle jaki ekspres! Aparatura wielkości młodego słoniątka i zbliżonym do niego kształcie, o skomplikowanym mechanizmie złożonym z miliona pokrętełek, pompek, wiatraczków i mierników. Potem pojawiły się kolejne gify, ilustrowane i animowane z dbałością o najmniejszy detal: kwiaty, ludzie, ludzie niosący kwiaty, lewitujące przedmioty, drzewka bonsai, łódź podwodna w misce zupy, parostatek w filiżance kawy. A to jeszcze nie wszystko! Inspiracje czerpie z tego, co ją otacza: miejsc, ludzi, pór roku, kawy, czekolady czy muzyki, więc możemy być pewni, że pomysły szybko jej się nie skończą. Lubi połączenie form analogowych i cyfrowych, dlatego prace zaczyna od ręcznego rysunku, który potem skanuje i animuje w Photoshopie lub we Flashu. Mimo że tworzy szczegółowo dopracowane gify ilustracyjne, które zaliczam do tej ambitniejszej części „sztuki internetowej”, w momentach przestoju lubi oglądać słodkie gify z kotkami, które poprawiają jej humor. Z wywiadu dla Odds & Ends dowiemy …

Dziewczyński świat Cécile Dormeau

Cécile Dormeau to francuska ilustratorka, mieszkająca i pracująca w Niemczech. Niektóre ze swoich ilustracji ożywia, czego efektem jest nie taka już mała kolekcja fantastycznych gifów. Świat kreowany przez Cécile to świat dziewczyński, co nie znaczy, że mniej interesujący dla facetów, wręcz przeciwnie — możecie się czegoś o nas dowiedzieć, panowie. Cécile interesują niedoskonałości kobiecego ciała, śmieje się z naszych wad, ale nie robi tego złośliwie, raczej z humorem i empatią. Zaznacza, że mimo pewnych podobieństw, bardzo się od siebie różnimy i te różnice są właśnie inspirujące. „Jestem zafascynowana wszystkimi typami dziewczyn, o różnych kształtach ciała. Czy to będą sfrustrowane dziewczyny, silne, wulgarne, nieśmiałe, wyidealizowane, czy takie, którym nie zależy i które mówią »pieprz się« z uroczym uśmiechem. Staram się przedstawiać ich wady i emocje z poczuciem humoru, w barwnym, zabawnym stylu”. — czytamy słowa Cécile na stronie internetowego magazynu Ignant. Pogrubiona linia, intensywne kolory, nieco infantylna kreska — to elementy, które potęgują to, co jest esencją jej prac, czyli humor. To jak przedstawia nasze wady, niedoskonałości i emocje — cycki na tyle obwisłe, że można …

Czasami organizowałem coś, tylko po to, żeby móc do tego zrobić plakat. O Jakubie Zasadzie

Po wpisaniu w Google „Jakub Zasada” szybciej znajdziecie chirurga naczyniowego niż twórcę plakatów. Na swojej stronie internetowej w zakładce „o mnie” umieścił utwór Georgesa Brassensa „Les Copains d’abord” i wygląda na to, że faktycznie z piosenek francuskiego barda dowiecie się o nim więcej niż z internetu. „Brassensa ze wszystkich artystów piosenki cenię najbardziej. Świat, który opisuje w swoich utworach, jest też moim światem. »Les Copains d’abord« to piosenka o przyjaźni, o tym, żeby trzymać się razem i być wobec siebie w porządku. Bohaterowie niemal wszystkich piosenek Brassensa chcą być wolni, niezależni i życzliwi dla innych. Ja mam podobne pragnienia. Poza tym nie słyszałem w życiu piękniejszych melodii” — wyjaśnia. Uparcie twierdzi, że nie potrafi rysować, z plastyki regularnie dostawał tróje, a plakaty robi amatorsko i tylko w wolnej chwili. Urodził się we Wrocławiu tam mieszka i pracuje. Lubi to miasto, ale mówi, że nie chce się przywiązywać do miejsca. Na co dzień pracuje we wrocławskim Klubie Firlej. Cyklicznie organizuje spotkania miłośników czarnej płyty i muzyki w ogóle, znane jako Dolnośląska Giełda Fonograficzna. Można tam nie …

Papierowe światy Nancy Liang

Nancy Liang to mieszkająca w Sydney artystka, która z papieru potrafi wyczarować niezwykłe i tajemnicze krainy. Świat, który tworzy, przypomina nocne spacery lunatyka po nieistniejących miastach, miasteczkach i zapomnianych pustkowiach (ziemskich lub gwiezdnych). Nancy wycina je z papieru, a ożywia w programie graficznym. Większość pracy nad projektem wykonuje ręcznie, co z początku trwało nawet tydzień, a gdy nabrała wprawy — kilka dni. Inspiruje ją noc, wtedy wszystko, co jest znane, zyskuje inny, tajemniczy wymiar. W jej pracach dużą rolę odgrywają światło i symbolika. Oba te elementy budują nastrój i wprowadzają odbiorców w surrealistyczny klimat jej świata. Gigantyczna ćma widoczna jednym z gifów jest tego idealnym przykładem. W wywiadzie dla HelloGiggles wyjaśnia, że ćmy oraz motyle, według chińskich wierzeń symbolizują duszę. Nancy jest nie tylko ilustratorem i animatorem, jest również nauczycielem sztuki, swoje życie uważa za zwyczajne, ale szczęśliwe, dzięki temu, że może robić to, co kocha. Jej ulubiony kolor to szary. Gify Nancy Liang znajdziecie na Cargocollective, Tumblrze i Behance.

Animacja sprawia, że mogę do woli maltretować ludzi bez obaw o wyrok sądowy. Rozmowa z Kajetanem Obarskim

Być może jeszcze go nie znasz, w takim razie dobrze trafiłeś. Być może go znasz i myślisz, że jest wesołym chłopakiem, nad którego głową fruwają motyle, bardzo możliwe, że po lekturze tego wywiadu nie zmienisz zdania. Być może jego gify cię bawią, poprawiają nastrój, sprawiają, że świat staje się piękniejszy; prawdopodobnie jesteś chorym psycholem, który lubi gapić się na maltretowanych ludzi. Czyli jak my wszyscy tutaj. Także łap się za swój kubełek WTF i zapraszam na krótką rozmowę z Kajetanem Obarskim — czarodziejem obrazków w Kiszkiloszki i kadrów na Unwell. „Z zawodu człowiek. Hobbistycznie pieśniarz, mizantrop. Autor blisko dwóch tysięcy nienormatywnych ballad na gitarę klasyczną i puzon, niewydanego tomiku onirycznych erotyków i niedokończonego leksykonu dekadencji. Szkoły wybierał marne, więc się nie chlubi jak dziecko szczęścia. Podróżował autostopem i kradł czereśnie. Żuł tytoń z Indianami, sypiał w górskich lasach. Wyznawca jazzu, kawy i śpiewu gardłowego. Uprawiał wolną miłość i winorośl, ale przytył i poszedł na odwyk. Wciąż młody i z nadzieją. W przyszłości, członek nowoorleańskiego brass bandu i tajskiego teatru cieni. Najchętniej piąty jeździec apokalipsy, ostatecznie …