animacje, twórczość
Skomentuj

„Bardou — Two Wolfs”, czyli druga animacja Anny Chrzanowskiej

To już druga animacja Anny Chrzanowskiej, jaką pokazuję na blogu. Poprzednim razem była to „Chick Chaser”, żartobliwa opowiastka o nieporadnym „łowcy lasek”, ratującym kobiety z opałów w nadziei na płomienny romans. Tym razem otrzymujemy „Bardou — Two Wolfs”, historię znacznie poważniejszą, uczuciową i piękną, zbudowaną na dobrze znanym schemacie: jest stare, stworzone niegdyś z dobrymi intencjami, ale już przeterminowane, hamujące rozwój, więc musi przyjść nowe — aktualne i nastawione na przyszłość.

„Pomysł na animację zrodził się w głowie sam” — opowiada autorka. „Trochę to trwało, zanim się w pełni ukształtował, ponieważ już rok przed rozpoczęciem pracy nad dyplomem miałam zalążek. Główną inspiracją jest oczywiście »Pocahontas« od Disneya. Zaczerpnęłam z tego filmu kolory, a dokładnie z jednej sceny. Jestem bardzo pod wrażeniem piosenki »Dzicy są«, kiedy kolory całkowicie się zmieniają, Indianie mają ciepłe róże, pomarańcze i fiolety, a tło jest w ciemnych błękitach. Świetnie to ze sobą kontrastuje. I tak zainspirowana tym postanowiłam zrobić wielkie różowe ognisko, które jest jedynym źródłem światła, a cienie i drzewa są ciemnobłękitne, dzięki temu kolorystyka jest ograniczona, ale spójna”.

„Tym razem bardzo chciałam zrobić coś mądrzejszego pod względem fabularnym” — kontynuuje. „Mój poprzedni dyplom był dość głupawy i stwierdziłam, że fajnie byłoby przekazać jakąś treść, w szczególności młodemu pokoleniu. I tak powstała moja historia, gdzie dzieci bronią własnego zdania i zderzają się z zatwardziałym światopoglądem dorosłych. Projekty postaci przeszły diametralną przemianę, pierwsze szkice Indianki były zupełnie inne, była starsza, co wynikało z fabuły, która była totalnie pogmatwana i musiałabym chyba zrobić film pełnometrażowy, gdybym tego nie zmieniła. Jednak nie miałam tyle czasu, więc musiałam wszystko skondensować i wyciągnąć najważniejsze rzeczy. Żeby nie było nam do końca szkoda szamana, opowieść dokończyłam obrazkami, które pojawiają się przy napisach końcowych i ostatecznie tworzą pełne zakończeni tej krótkiej opowiastki. Może teraz coś o tytule — Bardou to staroangielskie imię, które w wielu tłumaczeniach jest podawane dwojako, raz jako »bright wolf«, a raz jako »axe-wolf« (jasny wilk i wilk-topór — przyp. mn), jednak znalazłam coś, co mnie całkowicie przekonało do tego, aby użyć tego imienia w tytule, natknęłam się na jakieś bardzo rozległe tłumaczenie tego wyrazu, w którym okazało się, że zawiera ono oba te tłumaczenia naraz, ponieważ w Anglii wierzono, że każdy z nas ma w sobie dobrego i złego wilka, to takie jakby yin i yang tylko, że w brytyjskiej wersji. W mojej animacji tym złym wilkiem staje się Szaman, a dobrym nasza główna bohaterka”.

Twórczość Anny Chrzanowskiej można znaleźć na Vimeo i Tumblrze. Dodatkowo, na Behance można znaleźć trochę szkiców do „Chick Chasera”.

Skomentuj, jesteśmy ciebie ciekawi