twórczość, ziny
Skomentuj

Big Poster Zin — „To ja, Narcyz się nazywam”

„Panie, kiedyś to były plakaty” — usłyszał Grzegorz Myćka od ekspedientki sklepu spożywczego, która podpatrzyła w rękach swojego klienta czasopismo otwarte akurat na stronie z artykułem o nowej fali plakatu polskiego. Cieszy to bardzo, że ludzie jednak doceniali tamten styl, ale jakby się tak dobrze rozejrzeć, to dzisiaj młody plakat ma się nieźle. Postara nam się to przybliżyć wspomniany wyżej Grzegorz Myćka oraz jego kolega po fachu Bartosz Mamak.

Ta dwójka pasjonatów i twórców plakatów, doktorantów na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu, powołała do życia grupę artystyczno-projektową Big Poster. „Cała inicjatywa ma na celu przyjrzenie się zjawisku nowego, młodego plakatu polskiego w kontekście współczesnych realiów projektowania graficznego” — dowiemy się z ich strony internetowej. Zin, którego pierwszy numer trzymam właśnie na kolanach, jest najważniejszym element całej inicjatywy. A jej podsumowaniem będzie katalog oraz cykl wystaw wybranych projektów.

Big Poster Zin to niskonakładowa publikacja, wydawana w formie składanej książeczki. Po rozłożeniu na jednej stronie znajdziemy zbiór wyselekcjonowanych projektów z informacją o autorach oraz tekst krytyczny. Druga strona to plakat w formacie 98 × 68 cm, który można powiesić na ścianie. Każdy numer ma swoje hasło przewodnie, a wszystkie plakaty wykonane są przy użyciu tylko dwóch, wcześniej określonych kolorów.

Tematem premierowego numeru był „Narcyz”. A graficznej interpretacji tego hasła podjęło się piętnastu artystów: Jan Bajtlik, Kaja i Piotr Depta-Kleśta, Agata Dudek, Krzysztof Iwański, Kamil Lach, Michał Loba, Bartosz Mamak, Grzegorz Myćka, Piotrek Pietrzak, Nikodem Pręgowski, Jacek Rudzki, Filip Tofil, Katarzyna Zapart i Jakub Zasada. Jak widać mocna ekipa!

Na koniec dobra wiadomość! Jeżeli marzy wam się własny egzemplarz pierwszego numeru zina, wystarczy: raz — polubić fanpejdż Big Poster, dwa — udostępnić ten post na swoim Facebooku, trzy — pokryć koszty wysyłki lub odebrać swojego zina osobiście w Poznaniu. Po wykonaniu dwóch pierwszych punktów odezwijcie się do chłopaków na mejla: hello@bigpostergroup.com lub napiszcie wiadomość prywatną na Fejsie. Zinów zostało około piętnastu sztuk, więc radzę się spieszyć!

Big Poster znajdziecie nie tylko na Facebooku, ale także na stronie internetowej i na Instagramie. Warto ich śledzić, bo już szykują drugi numer zina, którego premiera prawdopodobnie połączona będzie z wystawą, a może również z jakimś spotkaniem autorskim, wszystko jest jeszcze w trakcie ustalania.

Zdjęcia: Maciej Krobski

Skomentuj, jesteśmy ciebie ciekawi