duszek
Skomentuj

Byłeś tu ze mną, Michale, noc w noc

AKT PIERWSZY, SCENA PIERWSZA

W tle stresująca muzyka. Tum-dum. Michał zbliża się do celu. Tum-dum. Stawia kroczek po kroczku, stara się robić to cicho, żeby żadna ze wścibskich sąsiadek nie przybiegła do judasza. Tum-dum. Klatka schodowa skąpana jest w półmroku. Tum-dum. Michał wie, bo mieszka tu już za, kurwa, długo, że potrzebny jest jeszcze tylko jeden krok, żeby zamontowana w rogu fotokomórka zareagowała. Tum-dum. I rzeczywiście. Tum-dum. Robi krok, a światło zapala się. Tum-dum. Teraz, jeśli ktoś go przyuważy. Tum-dum. Już na zawsze mu to zapamięta. Tum-dum. Ten złodziejski występek. Tum-dum. Obsesję posiadania. Tum-dum. Posiadania książek. Tum-dum. Najlepiej w ilości, której nigdy nie przeczyta.

MICHAŁ (klękając nad stertą książek, wyraźnie wzburzony)

Czy to możliwe, że komuś wypadły?

DRUGA CZĄSTKA MICHAŁA (w myślach, współdzielonych z Michałem właściwym)

A jak to sobie wyobrażasz, że ktoś wyrzuciłby… książki?

MICHAŁ

Faktycznie, to niemożliwe. Choć z drugiej strony, Rihanna «istnieje»! Też jakby…

OBAJ MICHAŁOWIE (dokańczają wspólnie)

…wbrew wszystkiemu!

MICHAŁ (z obrzydzeniem)

Czyli jednak ktoś wyrzucił? No bo tu, tak pod drzwiami wejściowymi? Niemożliwe, żeby ktoś zostawił je na chwilę.

DRUGA CZĄSTKA MICHAŁA

Rzeczywiście, niemożliwe!

MICHAŁ (oczy mu błyszczą, w wyobraźni zabiera te książki do siebie)

Zresztą tak rozsypane? Na pewno nie! Tak szmyrgnięte pod drzwiami? Nie ma mowy!

DRUGA CZĄSTKA MICHAŁA

A może jest mowa?

Dwóch robotników wychodzi z piwnicy, niosą jakieś narzędzia.

MICHAŁ (do robotników)

Ej, przepraszam! Te książki tu ktoś tak zostawił?

ROBOTNIK PIERWSZY

Zostawił.

ROBOTNIK DRUGI

Już ileś godzin się o nie potykamy.

I poszli.

DRUGA CZĄSTKA MICHAŁA (czytając we wspólnych myślach)

O nie! Ty zamierzasz je ukraść!

MICHAŁ

Jak ukraść? No ja? Przecież są niczyje, ktoś je wyrzucił, szmyrgnął bez poszanowania!

DRUGA CZĄSTKA MICHAŁA

Złodziej!

MICHAŁ

Poza tym chyba nie chcesz, żeby się o nie robotnicy przewracali?

DRUGA CZĄSTKA MICHAŁA

Złodziej! Złodziej!

MICHAŁ

No zobacz, jak tu leżą! Na drodze z piwnicy na to ich rusztowanie! Trzeba ich ratować!

DRUGA CZĄSTKA MICHAŁA

Złodziej! Złodziej! Złodziej! Po trzykroć złodziej!

MICHAŁ

Poza tym chodzi też o «dobre imię sztuki»! Zobacz, jakie tu są skarby, skopane na podłodze!

(chwycił jedną z książek i czyta z okładki) Miss Polonia — kulisy konkursów.

DRUGA CZĄSTKA MICHAŁA

Łohoho! Paaanie, dziedzictwo kultury! Taki skarb bez powiernika?

MICHAŁ (wertując)

Zoba, tu są skandale Miss Polonia w różnych latach — 1983, 1984, 1985, 1986. Jest i rok naszych narodzin! No a na 1988 się kończy. Już widzę, jak będę leżał w łóżku, popijał piwo i odkrywał zakamarki i skandale konkursu piękności!

(czyta dalej) Temat pasjonuje od kilku lat niemal całą polską prasę. Dziesiątki dziennikarzy zalewa łamy gazet i tygodników aferami związanymi z konkursem Miss Polonia. Sporo ukazało się rzetelnych relacji, czasem nieco przesadzonych lub wręcz zrodzonych z plotek i wyobraźni ich autorów. Ta sympatyczna w założeniu zabawa nazbyt często bulwersuje opinię społeczną, stając się tematem numer jeden. Wyrazem tego są choćby listy napływające setkami do radia, telewizji i gazet po każdych wyborach miss. Czy wszystkie niejasności zostały już wyjaśnione? Oczywiście, że nie. Wiele skandali nie ujrzało światła dziennego i znane są tylko wąskiej grupie osób tworzących konkurs. Te znane i mniej znane oraz zupełnie zatuszowane afery zostały opisane w tej książce.

DRUGA CZĄSTKA MICHAŁA

Ty, tu są czarno-białe zdjęcia uczestniczek. Bierz to!

Michał rozgląda się. Tum-dum. Chwyta stertę książek. Tum-dum. Wkłada je pod pachę. Tum-dum. Przyciska łokciem. Tum-dum. I czmycha do siebie.

SCENA DRUGA

Ta sama klatka schodowa, inny dzień, kilka tygodni później. Tym razem jaśniej, bo wczesne popołudnie. Michał idzie, zamyślony, choć nie na tyle, żeby nie zauważyć nowej sterty książek, nieco mniejszej, niż ostatnio, ale tak samo porzuconej.

MICHAŁ (zdezorientowany)

Rzeczywistość się wykrzaczyła? Jest jakiś błąd, czy ktoś naprawdę wyrzuca książki? Ale co my tu mamy?

Michał kuca przy książkach; jest ich tam kilka, ale w dłonie bierze dwie. Ogląda je. Od dawna ma taką zabawę: bierze stare książki i stara się zgadnąć, czy autorem ilustracji na okładce jest mężczyzna, czy kobieta. No i prawie zawsze trafia.

„Lipcowy miód” Leonarda Turkowskiego.

Na okładce dziwny kształt — skrzydło owada i nogi człowieka w butach, zrośnięte, strzelające dziwnymi, różnokolorowymi kształtami, jakby włóknami mięśni. Praca bardzo chaotyczna i odważnie niechlujna.

To musi być facet!

Michał sprawdza wewnątrz — bingo, „ilustrował Romuald Socha”. Patrzy na drugą książkę!

Wybór opowiadań Jarosława Iwaszkiewicza.

Ilustracja dwukolorowa — żółty ptak otoczony brązowymi łodygami na końcach porośniętymi idealnymi listkami.

To musi być kobieta.

Bingo, „ilustracja Elżbieta Gaudasińska”!

(myśli) Jak dobrze, że tym razem druga cząstka nie oponuje. Biorę to!

A druga cząstka Michała milczy. Milczy, gdyż umarła.

SCENA TRZECIA

CHÓR (ukryty w kamerze, zamontowanej, żeby dozorca budynku mógł, chlejąc nocami w swojej piwnicznej kanciapie, podglądać pijanych sąsiadów wracających do mieszkań)

Któż jest na tyle szalony, szalony! Że rozrzuca swe książkowe skarbony, skarbony!

MICHAŁ (podchodząc do jednej książki porzuconej na klatce)

Co tym razem?

(sięgając po książkę) Ooo, zboczeństwa, jak miło! „Życie płciowe człowieka” autorstwa doktora medycyny Juliana Godlewskiego.

Na okładce widać parę, mężczyznę i kobietę, patrzących sobie w oczy niemal dotykając się nosami, przedstawioną za pomocą niezwykle uproszczonych czerwonych kształtów kontrastujących do pożółkłego od 1978 roku papieru.

Jest w tej technice coś kobiecego, ale chyba jednak facet.

Bingo, „projekt okładki Tadeusz Michaluk”!

(kartkuje do wstępu i czyta) Rozwój cybernetyki i powstanie maszyn cyfrowych doprowadziły do spostrzeżeń, że istnieją podobieństwa pomiędzy automatami cybernetycznymi i żywymi organizmami. Powstały też próby rozpatrywania ustrojów żywych jako automatów biologicznych. Jedną z charakterystycznych cech cybernetycznego automatu jest istnienie w nim programu. Program ten, ustalany przez konstruktora, określa zasady działania maszyny, bodźce, na które będzie ona oddziaływała, i istotę jej odpowiedzi na te bodźce. Program automatu cybernetycznego jest zakodowany, czyli zaszyfrowany, w jego elektronicznej strukturze. W każdym żywym ustroju istnieje także program, który określa jego funkcjonowanie. Program ten, uzupełniany i modyfikowany w trakcie społecznego procesu wychowywania, jest w swej części fundamentalnej wrodzony. Najważniejsze z biologicznego stanowiska, wrodzone mechanizmy sterujące działaniem żywego ustroju, określające jego podstawowy program życiowy, nazwano instynktami. Są to mechanizmy działające najsilniej, i w normalnych warunkach wszystkie inne są im podporządkowane bądź są ich pochodnymi. Instynkty są zakodowane w wewnętrznej strukturze komórek ustroju…

WEWNĘTRZNA STRUKTURA KOMÓREK MICHAŁA (do Michała)

Chce ci się. «Teraz».

MICHAŁ (do wewnętrznej struktury swoich komórek)

A guzik tam; po takiej narracji mam ochotę strzelać z karabinu do robotów zagrażających ludzkości. Seksu mi się akurat na chwilę odechciało.

SCENA CZWARTA

Środek nocy. Michał siedzi na łóżku, zaplątany w swoją czarną jak kosmos pościel.

MICHAŁ (rozmyślając)

Kim była osoba, która czytała akurat takie książki? Miss Polonia, obok opowiadań? Życie seksualne, obok literatury pięknej? Na pewno „była”, w czasie przeszłym, bo przecież nikt nie wyrzuca własnego zbioru. Ta osoba umarła, a mieszkanie przejął ktoś młody, dla kogo te książki są bezwartościowe. I teraz ja je znajduję. Ciekawe do kogo prowadzi ta srebrna nitka?

„Srebrna nitka” wzięła się Michałowi z filmu dokumentalnego o Krzysztofie Komedzie, w którym jeden ze wspominających, Wiesław Dymny, powiedział takie piękne zdanie: „Dla mnie Krzysztof w mojej pamięci — mimo że był muzykiem — pozostał jako taka srebrna nitka ciszy”.

Kiedy ta wierzba tak urosła?

Michał wygląda za okno; przez dłuższą chwilę obserwując, jak wiatr szarpie rosnącą za oknem wierzbę i kładzie ją niemalże do poziomu. Sztorm szaleje nad Gdańskiem, już od kilku dni.

Ledwo była przycinana; może z kilka tygodni temu. Czy miesięcy. Czy rok temu. Albo dwa. Boję się o tym myśleć.

Wierzba za oknem szumi tak głośno, że Michał słyszy to nawet przez wichurę i zamknięte okno.

Kiedy to minęło?

Światła latarni chaotycznie przebłyskują między tnącymi powietrze gałęziami.

Czy zmarnowałem dużo czasu? Co ja wtedy robiłem?

Nagle wierzba zmienia kierunek, zbliżając się do okna, jakby chciała — wbrew kierunkowi wiatru — nachylić się do Michała.

Wierzbo, chcesz coś powiedzieć?

Michał otwiera okno, wpuszczając do środka podmuch chłodnego powietrza i słowa wierzby, dotąd tłumione przez uszczelnione plastikowe szyby.

WIERZBA (jednym ciągiem)

Byłeś tu ze mną, Michale, noc w noc, w tym dawno niemytym oknie, przypatrywałeś się światłom i cieniom powstającym na moich falujących liściach; było mi miło, bo ty jedyny tak na mnie patrzysz, jakbym była osobą; i czasem, w transie jakimś, na wpół depresyjnym, na wpół rozmarzonym, mamrotałeś do siebie sekrety kosmosu, pokazując palcem, gdzie jest Jowisz, gdzie Mars, no i w którą stronę przesuną się na nieboskłonie za noc, dwie, za nocy trzydzieści, kiedy planety ustawią się w jednej linii, kiedy będą jaśniejsze, a kiedy ciemniejsze; „Wierzbo…”, wyrywało ci się z ust, ale nigdy nie kończyłeś, jakby zawstydzony, że nie miałbyś w sobie nic, absolutnie nic, nawet najmniejszej myśli, na tyle ciekawej, by zaciekawić nią drzewo; co było równocześnie prawdą, póki tak sądziłeś, i równocześnie największym kłamstwem, jakie kiedykolwiek słyszałam.

MICHAŁ (bardzo cicho)

Wierzbo…

Zawstydza się i urywa.

KONIEC AKTU PIERWSZEGO

***

Jeśli doczytałeś do tego miejsca, to znaczy, że jesteś czytelnikiem-skarbem; zdolnym do przeczytania newslettera znacznie dłuższego, niż niejeden wpis na blogu. Chciałbym ci z tego powodu podziękować, no i wyróżnić cię, oferując specjalne hasło: „pocztówki od Wierzby”. Jeśli zdecydujesz się zrobić darowiznę na więcej niż dychę, sprawiając sobie tym samym Kopertę Niespodziankę ze zdjęciami Wiktora Franko, podaj to hasło w mejlu, razem z twoim adresem, żeby dostać prezencik od Wierzby — pięć bonusowych pocztówek (losowanych z następującej puli: ilustracje Malwiny Mosiejczuk, fotografia ovors i fotografia Wiktora Franko).

Tak jakoś wyszło, że czwarta odsłona „Duszka” (wcześniej nazywanego „Cyklem Fantomem”) jest prawdopodobnie pierwszym w historii newsletterem napisanym w formie dramatu. Ta dziwaczna opowiastka wędruje wokół książek, więc na koniec mam dla was do zaproponowania dwie rzeczy związane właśnie z nimi.

Raz, odsyłam do tekstu »„Miód podrożał” — o osobistej książce Marty Streng, łączącej pamiętnik z fotografią«. Opublikowałem go 7. listopada, ale ze względu na siedmiodniowego bana na Fejsie wciąż nie mogę pokazać go na fanpejdżu. Gorąco zapoznać się z wpisem, a może nawet nabyć egzemplarz (dochód zostanie przeznaczony na leczenie pewnego małego wojownika).

Dwa, chcę zainteresować was najnowszą przygodówką wydaną przez polskie studio Artifex Mundi, a stworzoną przez inne polskie studio, World-Loom — „Zapomniane Księgi: Skradzione Królestwo”. „Adeptka alchemii powraca z uniwersytetu, by dokończyć szkolenie pod okiem wielkiego mistrza. Bohaterka nawet nie podejrzewa, że prawdziwa przygoda czeka ją dopiero po powrocie do domu” — tak przygodę zapowiadają twórcy, a moje wrażenia z grania na dniach pojawią się na blogu (na razie zdradzę tylko, że spotyka się zarąbistego demonicznego kota-cudaka!). Grę miałem okazję przejść przedpremierowo, bawiąc się świetnie, a teraz, już po premierze (odbyła się wczoraj, 10. listopada), mam dla was klucze, dzięki którym bezpłatnie odblokujecie tę produkcję na Steamie. Jeden kod rozdam tu (pierwszej osobie, która odpowie na tego mejla słowami „zapomniane księgi”), a kolejne rozdam w zapowiedzianym przed chwilą wpisie.

duszek

Autor,

Lubię słuchać ambientu podczas długich spacerów. Nie wychodzę z domu bez plecaka, w którym pomieszkują: latarka, papierowe magazyny, książki, zeszyty, no i mnóstwo papieru, żebym w każdej chwili mógł napisać kolejny list. Fotografuję bezlusterkowcem Fujifilm X-A10, gram na Nintendo Switchu. Zbieram płyty muzyczne, książki, skasowane bilety autobusowe. No i listy. Często wracam do tych archiwalnych, na nowo je czytając i oglądając wrzucone do kopert załączniki. Kocham ukorzeniać nowe roślinki, oglądać mapy i dotykać drzew. Znajdziesz mnie też na Fejsie i na Instagramie.

Skomentuj, jesteśmy ciebie ciekawi