komiksy, twórczość
Skomentuj

„Centrum Wszechświata” — krótki komiks science-fiction od Daniela Gizickiego i Grzegorza Pawlaka

„Centrum Wszechświata” to króciutki, dwudziestokilkustronicowy komiks stworzony w ciągu jednej doby w ramach poznańskiej edycji międzynarodowego wyzwania 24-Hour Comics Day. Chłonie się go błyskawicznie, a potem pozostaje niedosyt, w wyniku którego człowiek siedzi i zastanawia się, co powinno stać się dalej — a raczej co nie powinno stać się, a prawdopodobnie by się stało.

Przede wszystkim, mamy do czynienia z science fiction. Ludzie wyeksploatowali Ziemię do cna, więc żeby przetrwać, muszą znaleźć nową planetę. Nowy dom. Żeby to osiągnąć, zbudowali ogromny statek, zdolny pomieścić wszystkich ludzi zahibernowanych w specjalnych kapsułach, a potem wyruszyli w kosmiczną podróż. Co roku komputer pokładowy wybudza jedną osobę, żeby sprawdziła, czy wszystko jest w porządku i na powrót pogrążyła się we śnie. Na łamach tego komiksu obserwujemy wartę oficera naukowego Michała Szymańskiego, zdobywcy nobla z astrofizyki, gościa skupionego na sobie i na tyle nieprzewidywalnego, że jego warta może łatwo wymknąć się spod kontroli.

Rysunki Grzegorza Pawlaka są świetne. Co prawda nie wykorzystuje on pełni swojego talentu (żeby się o tym przekonać, wystarczy sięgnąć po artbook „Noirtober. Inktober 2017 01-31” zbierający jego prace z inktobera, żeby przekonać się, jaki klimat potrafi zbudować); hamuje się, upraszcza wszystko, żeby wpisać się w tę specyficzną retro stylistykę — trochę koślawą, jak w starych podręcznikach do fabularek, a trochę tajemniczą, jak te ilustracje z point and clicków lat dziewięćdziesiątych pojawiające się w trakcie rozmów, żeby przybliżyć bohaterów. Brak kolorów w połączeniu z tym kropkowanym efektem starych wydruków gazetowych przywołuje we mnie skojarzenie z grami na czarno-białego Macintosha, przykładowo, „Déjà Vu” (1985) czy „Shadowgate” (1987), co świetnie współgra z klimatem science-fiction w duchu DIY.

Przy tak krótkich formach trudniejszą robotę ma scenarzysta. Przedstawić bohatera. Pokazać świat. Uświadomić moment. Podkreślić problem. Ciekawie zakończyć. A wszystko to na tyle wyraźnie, żeby odbiorca zdołał to wyłapać i zakodować, a przy tym na tyle płynnie, żeby starczyło kartek. Scenariusz Daniela Gizickiego dobrze realizuje te punkty, bo chociaż w warstwie koncepcyjnej nie pojawia się nic świeżego (raczej mieszanina wytworzonych w science fiction motywów), otrzymujemy zgrabną i udaną historyjkę. Główny bohater wprowadza odbiorcę przy pomocy narracji „z offu”, krok po kroku uświadamiając go, jak dramatyczna jest sytuacja ludzkości. Aż żal, że to jest tylko taka okolicznościowa miniaturka, bo chętnie bym poczytał nasze polskie, długachne komiksowe „Battlestar Galactica”. „Centrum Wszechświata” nie jest arcydziełem, ale jeśli złapie was chętka na science fiction, polecam sięgnąć po ten komiks, bo jest dobry.

Poza rzeczami, których się należy spodziewać po niezależnej inicjatywie, jak cieniutka, podatna na uszkodzenia okładka, czy niższa jakość papieru i druku, reszta jest na naprawdę dobrym poziomie. Wszystko jest ładne i czytelnie rozplanowane, minimalistyczne, tak jak lubię. Tytuł został wydany nakładem Celulozy, czyli wydawnictwa prowadzonego przez obu panów, Gizickiego i Pawlaka. Komiks można kupić na Allegro za 20 zł z przesyłką. Wspomniany „Noirtober” również można kupić za 20 zł. Obie publikacje można też kupić taniej jako zestaw, za 32 zł.

rysunki 8/10; scenariusz 7/10; frajda 8/10;

Skomentuj, jesteśmy ciebie ciekawi