animacje, twórczość
Skomentuj

„Chick Chaser”, świetna animacja Anny Chrzanowskiej

„Chick Chaser”, czyli „łowca lasek”, tudzież „pies na baby”, to animacja dyplomowa Anny Chrzanowskiej studiującej na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu.

Ta dwuipółminutowa historyjka opowiada o nieporadnym łowcy, który podąża tropem zaginionych pięknych kobiet, mając nadzieję na jakiś romans. Akcja rozpoczyna się we wnętrzu pewnej jaskini, w której czeka go nie tylko pojedynek, ale również piękność i niepożądane zaskoczenie. To jest animacja barwna, specyficznie narysowana, będąca mieszanką Disneya, anime i wykręconych kreskówek. Podoba mi się wszystko — styl wizualny, akcja, poczucie humoru i bohaterowie, którzy choć widziani ledwie przez chwilę, są na tyle wyraziści, że chciałoby się poznać dalsze ich losy. Żałuję, że Chrzanowska nie zamierza zrobić z tego serii — oglądałbym wszystkie odcinki.

A oto „Chick Chaser”:

„Nie lubię być głodna” — pisze o sobie. „Nie lubię brukselki i owoców morza. Uwielbiam jeść, piwo i chipsy (lub popcorn) to mój ulubiony zestaw na każdy dzień, uwielbiam grać w gry komputerowe, które świetnie się łączą z piwem i chipsami. Moim marzeniem jest pojechać do Japonii i pójść do Pokémon Center, zobaczyć muzeum studia Ghibli oraz miejsce, które było inspiracją do »Spirited Away«”.

Spytana o inspiracje, pomysł na „Chick Chaser” i animacje, które sama lubi oglądać, opowiedziała: „Chciałam zrobić coś lekkiego i zabawnego, trochę dla dorosłych. U nas na uniwersytecie przeważają animacje ciężkie lub bardzo artystyczne. Tutaj inspirowałam się trochę »Samurajem Jackiem«. Jeżeli chodzi o mój dyplom, to chciałam przełamać kanon rycerzy ratujących kobiety z rąk potworów (»i żyli długo i szczęśliwie«), dlatego nasz główny bohater jest napalonym facetem, który niekoniecznie coś potrafi, ale myśli, że jak uratuje ładną dziewczynę, ta rzuci mu się w ramiona. A nasza dama w opresji okazuję się… Nie mam konkretnych inspiracji, ani twórców, którzy bardzo na mnie wpłynęli. To znaczy, inspiruję się rożnymi rzeczami i pracami innych, cenię Hayao Miyazakiego, Erica Goldberga czy fenomenalnego Glena Keane’a, ale to są tacy moi mistrzowie, którzy będą inspiracją przy «każdym» moim projekcie. Co lubię oglądać? Oczywiście miejsce pierwsze, animacje Disneya i Pixara oraz Studia Ghibli. Z Disneya wolę te starsze, jak »Pocahontas« czy »Mulan«, choć polecam »Zootopię«, jest naprawdę super, jeśli chodzi o najnowsze ich animacje (ostatnio mieli lekki spadek formy). Jeśli chodzi o Studio Ghibli, animacje Hayao Miyazakiego są tak cudowne i magiczne, że mogę je oglądać po tysiąc razy – tworzy bardzo dojrzałe kino dla dzieci, które mocno różni się od amerykańskich produkcji. Prócz tego, oglądam wszelakiego rodzaju anime i kreskówki, jak »Adventure Time« na Cartoon Netwoork. W sumie »Adventure Time« też było inspiracją do mojego dyplomu, ponieważ jest o przygodach i księżniczkach”.

„Do tworzenia napędza mnie mój chłopak, który również studiuje animację” — dodaje Anna. — „Dzięki niemu mam siły to robić, ponieważ animacja jest bardzo pracochłonna, wymaga cierpliwości, ciągłej pracy nad sobą i rozwijania umiejętności (ogólnie: masakra). Jego siła i dążenie do samorealizacji bardzo mnie inspiruje. Zdarza mi się wątpić w to co robię, a on pozwala mi zobaczyć, że jednak się da, tylko trzeba chcieć i to zrobić. Jedyne co mnie blokuje, to jestem ja sama — mój strach, brak wiary we własne umiejętności lub po prostu lenistwo”.

Twórczość Anny Chrzanowskiej można znaleźć na Vimeo i Tumblrze. Dodatkowo, na Behance można znaleźć trochę szkiców do „Chick Chasera”.

animacje, twórczość

Autor,

Lubię słuchać ambientu podczas długich spacerów. Nie wychodzę z domu bez plecaka, w którym pomieszkują: latarka, papierowe magazyny, książki, zeszyty, no i mnóstwo papieru, żebym w każdej chwili mógł napisać kolejny list. Fotografuję wyłącznie analogiem, a mój telefon jest ode mnie głupszy. Zbieram płyty muzyczne, książki, skasowane bilety autobusowe. No i listy. Często wracam do tych archiwalnych, na nowo je czytając i oglądając wrzucone do kopert załączniki. Kocham ukorzeniać nowe roślinki, oglądać mapy i dotykać drzew. Znajdziesz mnie też na Fejsie i na Twitterze.

Skomentuj, jesteśmy ciebie ciekawi