animacje, twórczość
Skomentuj

Dino, czy coś. O animowanym świecie Magdy Pileckiej

Poznałam dziewczynę, która ma farmę z małymi żyjątkami, nazywa je „Dino or something”. Ta dziewczyna to Magda Pilecka — młoda, zdolna animatorka, ilustratorka, hobbystycznie zajmująca się fotografią.

Dinusie Magdy to nie są takie zwykłe stworzonka. Myślą i czują jak ludzie, ale jak ludzie nie mówią, miauczą jak koty, ćwierkają jak ptaki i wydają inne ciekawe dźwięki, a wyglądają jak skrzyżowanie dinozaura z alpaką. Magda dba o to, żeby Dinusiom się nie nudziło. I tak, czasem wysyła swoich małych przyjaciół na bezludną wyspę, czasem do Warszawy, Dinusie przeżywają też inne ciekawe przygody, których jeszcze nie zdradzę. Za to oddam głos Dinusiowej mamie: „»Dino or something« to świat, do którego sięgam. Póki co, wyciągam z niego filmy, ale jest tam dużo więcej. Dinki do mnie przychodzą i wygląda na to, że jest ich nieskończenie wiele. Bardzo je uwielbiam i chciałabym, żeby każdy wiedział, że żadnemu nie dzieje się przy mnie krzywda. Wszystkie mają się świetnie i pozdrawiają. Należy pamiętać, że animacja jest iluzją”.

Zapytałam Magdę, co powiedziałaby nieznajomemu, z którym utknęłaby w windzie na trzy godziny. „Prawdopodobnie byłabym żartobliwie bezczelna i powiedziała mu, że mi przykro, że tu utknął ze mną… Zaraz po tym dodając, że po prostu wolałabym być sama. I trochę to prawda. Mogłabym ten czas wykorzystać na zabawę pisakami. Prawdziwymi pisakami na prawdziwej kartce. Mam je ze sobą zawsze — na wypadek, gdyby zagrażała mi nuda. Używam ich głównie podczas podróży i wszędzie gdzie muszę czekać. Mam dość dużą potrzebę bycia produktywną, ale niestety coraz rzadziej mam czas na kontakt z prawdziwym, fizycznym, tradycyjnym narzędziem. Taka przymusowa chwila w windzie byłaby szansą na zaspokojenie tęsknoty za tym. Mogłabym w ten sposób wyciągnąć z głowy kilka pomysłów — spokojnie przemyśleć je i rozrysować… no, gdyby nie ten człowiek. Przy ludziach źle myślę. Ola, a czy Ty masz ulubionego Dinka?”

Mam swojego ulubionego Dinka, to Dinek z depresją. Kiedy podesłałam go Michałowi, który obejrzał filmik z przyjacielem, oboje byli zachwyceni, ale do końca mieli nadzieję, że morze łez wypchnie Dinka na powierzchnię. „Odcinek z depresją jest z pięknym happy endem! Bardziej optymistycznego zakończenia chyba nie ma w świecie Dino. Uświadomiła mi to moja mama, mówiąc, że Dinek się zamienia w rybkę. Uwielbiam tę interpretację. Przecież on wtedy jest rybą w wodzie!” — komentuje moja rozmówczyni.

Nie mam wątpliwości co do tego, że Magda uwielbia swoje Dinki, ale mam wrażenie, że kocha również czarny humor. Jej maleństwa znikają w niewyjaśnionych okolicznościach, zostają rozczłonkowane przez tajemnicze linie, topią się we własnych łzach, albo w szklance wody. Autorka zapytana, czy chciałaby się z tego jakoś wytłumaczyć, odpowiada: „Czarny humor, groteska, absurd… tak bardzo lubię, że jakbym miała nadawać czemuś imiona, to chyba byłyby właśnie takie. Niezbyt mogę się tłumaczyć z »przygód« Dino. Jak oglądam gotowe odcinki, to czuję się trochę jak operator totalnie statycznego ujęcia. Maluchy są gwiazdami i popisują się, czym chcą. Ja im tylko trochę pomagam, jak już powiedzą, jaki mają pomysł na siebie”.

Magda jest absolwentką wydziału animacji w Polsko-Japońskiej Wyższej Szkole Technik Komputerowych. Animacją zainteresowała się dzięki profesorowi Danielowi Szczechurze. „Nauczył mnie oglądać filmy i pokazał takie, które zaczęłam przeżywać i nosić w sobie. W odpowiednim momencie popchnął mnie też do robienia swoich i jestem mu wdzięczna za to na zawsze” — opowiada. Magda ma na swoim koncie kilka animacji, które zwiedziły nie jeden festiwal. Wśród nich jest opowieść o bardzo zatroskanym psie — „Piesydent” oraz o bardzo dziwnych wydarzeniach w pewnej szklarni — „Chwast”. Bądźcie czujni, bo już szykują się kolejne, ale szczegółów jeszcze nie zdradzam. Magda chętnie angażuje się w prace nad animowanymi teledyskami, zajmowała się również wizualizacjami na koncercie Bajzla inaugurującym Wielki Finał III Ogólnopolskiego Festiwalu Polskiej Animacji O!PLA!. Od czasu do czasu chwyta za aparat, który ma zawsze przy sobie obok kredek. Fotografią zajmuje się hobbystycznie, bo jak mi powiedziała — „wolę dużo obrazków. I szybko obrazków — tak szybko, że aż powstaje wrażenie ruchu”.

Wszystkie Dinki możecie obejrzeć na YouTube i Vimeo oraz obserwować ich fanpejdż na Fejsie. Chyba nie muszę was dłużej przekonywać, że warto?!

animacje, twórczość

Autor,

Lubię herbatę, stare zdjęcia, kwaśne jabłka i ładne słowa. Opiekuję się nieokrzesanym psem rasy husky, chciałabym mu kiedyś pokazać morze. Lubię się przyglądać ludziom i na podstawie urywków zdań, drobnych gestów, mimiki, wyglądu pisać w głowie ich biografie. Pokój, w którym mieszkam, powolutku zamieniam w ogród botaniczny. Znajdziesz mnie na Instagramie i Twitterze.

Skomentuj, jesteśmy ciebie ciekawi