Wszystkie wpisy z tagiem #czarne

Na jakiej wyspie mieszka więcej niedźwiedzi niż ludzi? O „Białym” Ilony Wiśniewskiej

Książka, którą chcę polecić i przed którą chcę ostrzec to „Białe” Ilony Wiśniewskiej. Jeśli ta książka znajdzie się w twoich rękach, czeka cię ponad dwieście stron podróży, o jakiej ci się nie śniło, podróży przez mroźny Spitsbergen — krainę, którą zamieszkuje „dwa i pół tysiąca ludzi, a niedźwiedzi polarnych pół tysiąca więcej”, gdzie arktyczne lato jest „chłodniejsze od tego europejskiego o jakieś trzydzieści stopni” i gdzie „przez cztery miesiące nie ma słońca, a przez kolejne pięć nie zachodzi”. Ale uważaj, bo gdy dotrzesz do końca książki, będziesz chciał wyruszyć w tę podróż jeszcze raz, tym razem odległości mierząc kilometrami, nie stronami. „Białe” to nie przewodnik turystyczny po Spitspergenie, to przede wszystkim opowieść o ludziach, którzy zdecydowali się w tych trudnych dla człowieka warunkach, spędzić kawałek swojego życia. Na samym początku poznajemy Galinę młodą kobietę pracującą na statku wycieczkowym, która pewnego dnia wyskoczyła za burtę, od tak. Był rok 1985. „W morzu Arktycznym umiera się po kilku minutach” — pisze Wiśniewska, a Galina jakimś cudem przeżyła, zachęcano ją później, by jak najszybciej ubiegała się o azyl, …

Czy mieszkanie na kredyt to prawdziwy dom? „13 Pięter” Filipa Springera

W szkole mówili ci wiele niepotrzebnych rzeczy i jednocześnie nie powiedzieli jednej bardzo ważnej — człowiek nie jest ważny. Ważne jest to ile ma pieniędzy. Paradoksalnie, im mniej zarabia, tym łatwiej zarobić na nim. Będzie potrzebował kredytów, ale zaoszczędzi na prawniku, który powinien sprawdzić umowę przed podpisaniem. Będzie miał kredyt i straci pracę? Weźmie każdą inną, więc można mu dać płacę minimalną. Przestaje spłacać raty kredytu? Dajmy mu jeszcze opłaty za telefony i listy od windykacji, dodajmy mu koszty rozprawy sądowej, i niech się dorzuci do pensji komornika. Co będzie dalej? Komornik zajmie jego wynagrodzenie, przynajmniej tę część, którą może. On nie zarabia dużo, więc odsetki będą rosły. Jeśli to był kredyt hipoteczny, zajmą jego mieszkanie, sprzedadzą za jakiś procent wartości, część długu nadal zostanie. Zacznie pracować na czarno, żeby szybciej spłacić resztę, może dostanie zasiłek z Urzędu Pracy. A na koniec dowie się, że jest darmozjadem, obibokiem i nie chce mu się pracować, a przez to wszyscy obywatele muszą na niego łożyć. Ciekawa jestem kto z tych święcie oburzonych, tak ochoczo komentujących kwestię bezrobocia …

Ile twarzy ma tajfun? O reportażu „Twarze tajfunu” Małgorzaty Szumskiej

Dla większości Polaków Filipiny są skojarzeniową białą plamą na mapie; nierzadko do tego stopnia, że nawet nie wiedzieliby gdzie na globusie położyć palec, żeby je wskazać. To samo w sobie jest wystarczającym powodem do sięgnięcia po „Twarze tajfunu”. Od czego są reportaże, jeśli nie od wypełniania białych plam? Ale do rzeczy. W 2013 roku przez Filipiny przeszedł supertajfun Haiyan, na wyspach zwany Yolandą. Dla Filipińczyków tajfuny to nic nowego, ale ten był potężniejszy, niż jakikolwiek wcześniej. Zdmuchnął ich domy. Rozrzucił ciała ludzi i zwierząt, przez co jeszcze długie miesiące znajdowali zwłoki. Ludzie potracili domy, prace, dobytek, normalne życie. Małgorzata Szumska poleciała na Filipiny jako wolontariuszka YPDR, bo chciała im pomagać. Na miejscu robiła wiele rzeczy — odgruzowywała, robiła wywiady środowiskowe, rozśmieszała dzieciaki występami teatru lalkowego, czyściła rany, prowadziła sesje terapeutyczne. Ale obok tego wszystkiego, cały czas rozglądała się, rozmawiała z ludźmi, próbowała wszystko zrozumieć, poznać Filipińczyków. Tajfun ma bardzo wiele twarzy — dokładnie tyle, ile osób, które go przeżyły. Spotykając różnych Filipińczyków, Szumska pyta ich zawsze o te same trzy rzeczy — jak przeżyli Yolandę, …