Wszystkie wpisy z tagiem #etsy

O domowej dżungli. Czyli pięć polskich marek, u których znajdziesz najpiękniejsze doniczki i kwietniki

Jest wiosna, a to najlepszy czas, żeby zadbać o swoje domowe dżungle. Praca z roślinami i ziemią to jedno z najbardziej odstresowujących mnie zajęć i również uzależniających. Zaczynasz od czterech kwiatków swobodnie mieszczących się na parapecie, a po roku okazuje się, że masz tyle roślin, że nie wiesz, w co je przesadzać i gdzie je stawiać. Już kiedyś pokazywałam wam kilka marek, w większości zagranicznych, tworzących produkty, dzięki którym możemy w ciekawy sposób wyeksponować domowe rośliny, tym razem zebrałam dla was produkty z Polski. Doniczki, kwietniki i osłonki, które znajdziecie w tym wpisie, są zarówno świetnym elementem wystroju, jak i pomocnym, w przypadku, gdy wydaje ci się, że kolejną doniczkę możesz sobie postawić co najwyżej na głowie. BUJNIE Bujnie to marka, która nie tylko ma fajną nazwę i przyciągające uwagę logo, ale także marka, która tworzy piękne i funkcjonalne stojaki oraz kwietniki dla roślin. Idealne, kiedy na parapetach i półkach brakuje już miejsca. Minimalistyczna forma, wysokiej jakości materiały i ręczne wykonanie — to główne zalety. Za Bujnie stoi para: Szymon i Iza, których przygoda z …

Czasami organizowałem coś, tylko po to, żeby móc do tego zrobić plakat. O Jakubie Zasadzie

Po wpisaniu w Google „Jakub Zasada” szybciej znajdziecie chirurga naczyniowego niż twórcę plakatów. Na swojej stronie internetowej w zakładce „o mnie” umieścił utwór Georgesa Brassensa „Les Copains d’abord” i wygląda na to, że faktycznie z piosenek francuskiego barda dowiecie się o nim więcej niż z internetu. „Brassensa ze wszystkich artystów piosenki cenię najbardziej. Świat, który opisuje w swoich utworach, jest też moim światem. »Les Copains d’abord« to piosenka o przyjaźni, o tym, żeby trzymać się razem i być wobec siebie w porządku. Bohaterowie niemal wszystkich piosenek Brassensa chcą być wolni, niezależni i życzliwi dla innych. Ja mam podobne pragnienia. Poza tym nie słyszałem w życiu piękniejszych melodii” — wyjaśnia. Uparcie twierdzi, że nie potrafi rysować, z plastyki regularnie dostawał tróje, a plakaty robi amatorsko i tylko w wolnej chwili. Urodził się we Wrocławiu tam mieszka i pracuje. Lubi to miasto, ale mówi, że nie chce się przywiązywać do miejsca. Na co dzień pracuje we wrocławskim Klubie Firlej. Cyklicznie organizuje spotkania miłośników czarnej płyty i muzyki w ogóle, znane jako Dolnośląska Giełda Fonograficzna. Można tam nie …