Wszystkie wpisy z tagiem #jakubzasada

Big Poster Zin — „To ja, Narcyz się nazywam”

„Panie, kiedyś to były plakaty” — usłyszał Grzegorz Myćka od ekspedientki sklepu spożywczego, która podpatrzyła w rękach swojego klienta czasopismo otwarte akurat na stronie z artykułem o nowej fali plakatu polskiego. Cieszy to bardzo, że ludzie jednak doceniali tamten styl, ale jakby się tak dobrze rozejrzeć, to dzisiaj młody plakat ma się nieźle. Postara nam się to przybliżyć wspomniany wyżej Grzegorz Myćka oraz jego kolega po fachu Bartosz Mamak. Ta dwójka pasjonatów i twórców plakatów, doktorantów na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu, powołała do życia grupę artystyczno-projektową Big Poster. „Cała inicjatywa ma na celu przyjrzenie się zjawisku nowego, młodego plakatu polskiego w kontekście współczesnych realiów projektowania graficznego” — dowiemy się z ich strony internetowej. Zin, którego pierwszy numer trzymam właśnie na kolanach, jest najważniejszym element całej inicjatywy. A jej podsumowaniem będzie katalog oraz cykl wystaw wybranych projektów. Big Poster Zin to niskonakładowa publikacja, wydawana w formie składanej książeczki. Po rozłożeniu na jednej stronie znajdziemy zbiór wyselekcjonowanych projektów z informacją o autorach oraz tekst krytyczny. Druga strona to plakat w formacie 98 × 68 cm, który można …

Czasami organizowałem coś, tylko po to, żeby móc do tego zrobić plakat. O Jakubie Zasadzie

Po wpisaniu w Google „Jakub Zasada” szybciej znajdziecie chirurga naczyniowego niż twórcę plakatów. Na swojej stronie internetowej w zakładce „o mnie” umieścił utwór Georgesa Brassensa „Les Copains d’abord” i wygląda na to, że faktycznie z piosenek francuskiego barda dowiecie się o nim więcej niż z internetu. „Brassensa ze wszystkich artystów piosenki cenię najbardziej. Świat, który opisuje w swoich utworach, jest też moim światem. »Les Copains d’abord« to piosenka o przyjaźni, o tym, żeby trzymać się razem i być wobec siebie w porządku. Bohaterowie niemal wszystkich piosenek Brassensa chcą być wolni, niezależni i życzliwi dla innych. Ja mam podobne pragnienia. Poza tym nie słyszałem w życiu piękniejszych melodii” — wyjaśnia. Uparcie twierdzi, że nie potrafi rysować, z plastyki regularnie dostawał tróje, a plakaty robi amatorsko i tylko w wolnej chwili. Urodził się we Wrocławiu tam mieszka i pracuje. Lubi to miasto, ale mówi, że nie chce się przywiązywać do miejsca. Na co dzień pracuje we wrocławskim Klubie Firlej. Cyklicznie organizuje spotkania miłośników czarnej płyty i muzyki w ogóle, znane jako Dolnośląska Giełda Fonograficzna. Można tam nie …