fajne sesje, fotografia, twórczość
komentarzy 8

O sesji „Indian Ghosts” Wiktora Franko

„Seria »Indian Ghosts« powstała w jednym z ważniejszych dla mnie miejsc” — napisał mi Wiktor Franko. — „W Michałowicach, miejscowości położonej w górach, z której roztacza się piękny widok na pasmo Karkonoszy. Ilekroć planuję wyjazd w to magiczne miejsce, w głowie układam pomysł na kolejną serię fotograficzną. W maju zeszłego roku przechodziłem silną fascynację naturą, jej rdzennym charakterem, pierwotnością instynktów, mistycyzmem i duchowością — te wszystkie elementy idealnie złożyły mi się na indiańską opowieść, w której mógłbym dotknąć każdego z tych tematów. Uwielbiam fotografować przy naturalnym świetle, szczególnie gdy słońce znajdzie się już za horyzontem, wtedy nastaje niepowtarzalna atmosfera spokoju, tajemnicy, dlatego też te zdjęcia powstały właśnie o tej porze dnia. Dodatkowym, a raczej głównym źródłem światła było jednak rozpalone ognisko, wokół którego tańczyła i odprawiała indiańskie modły Malwina. Wyzwaniem technicznym było dla mnie zbalansowanie szybko zachodzącego światła słonecznego ze światłem z ogniska — na główny trzon zdjęć miałem dosłownie piętnaście minut”.

Ale jak sami widzicie, ten kwadrans wystarczył, żeby zrobić świetne zdjęcia — klimatyczne i wciągające. Niektóre z nich niosą ducha wolności, twórczej energii, jedności ze światem, gotowości do twórczego działania. Inne są bardziej transowe — mroczne, niemalże niepokojące. Wszystkie natomiast tworzą sesję, na którą chce się patrzeć i którą się zapamiętuje.

Tak Franko komentuje udział modelki w tej sesji: „Malwinę znalazłem intuicyjnie; wyczułem, że to osoba, która w swojej duchowości idealnie wpasuje się w atmosferę nieskrępowanej wolności i mistycyzmu. Mimo że nie znałem jej wcześniej, wiedziałem, że musi wystąpić w tej serii”. Mowa o tej samej Malwinie, którą mogliście już widzieć na pocztówkach Koperty Niespodzianki, a także wielokrotnie na naszym fanpejdżu. „Z Franko i ze stylistką, Gosią Florków, umówiliśmy się jakoś przed plenerami, że będę ich Pocahontas” — napisała. — „Pamiętam, że było strasznie zimno. Sesja była podzielona na dwa dni, bo czekaliśmy na »złotą godzinę«. Pierwszego dnia było spoko, bo byłam ubrana, drugiego wieczoru już byłam rozebrana. I wtedy było też ognisko. Piłam czerwone wino, można zobaczyć na niektórych fotach, że moje usta mają czerwony kolor. To nie pomadka. Wino piłam na rozgrzanie, na własną odpowiedzialność, żeby nie było, że Franko rozpija modelki”.

Fotografię Wiktora Franko znajdziecie na jego stronie, na Flickrze i na Behance. Obserwujcie go też na Fejsie i na Instagramie.

8 komentarzy

  1. felka says

    wystarczy kilka kliknięć w wikipedii, żeby dowiedzieć się o szczególnym religijnym znaczeniu pióropusza. ubieranie w niego białej dziewczyny, zwłaszcza w kontekście „odprawiania indiańskich modłów” nad ogniskiem, nazywanie części zdjęć „transowymi”, komentarze modelki o „byciu Pocahontas” to idealny przykład zawłaszczania kulturowego, o którym głośno przy okazji każdego większego festiwalu muzycznego. ból dupy lewaka bólem dupy lewaka, ale ignorancja przechodząca w rasizm to już co innego.

    • Ola Wilk says

      Naprawdę trzeba było nie przeczytać tekstu ze zrozumieniem, żeby wyłuskać z niego trzy zwroty i okrzyknąć wszystkich ignorantami i rasistami. Trzeba było na siłę doszukiwać się złych zamiarów, żeby totalnie pominąć fragment, w którym fotograf opowiada o swojej fascynacji między innymi duchowością i mistycyzmem, a co za tym idzie — kulturą Indian. Nazywasz siebie „lewakiem”, więc powinnaś zdawać sobie sprawę, jak niebezpieczne jest nadużywanie oskarżeń o obrazę uczuć religijnych, a sama robisz dokładnie to samo, rzucając oskarżenia o ignorancję, zawłaszczenie kulturowe, a nawet rasizm. Inspiracja, której efektem jest przepiękna sesja, to nie zawłaszczenie, a rasizmu nie trzeba się doszukiwać, rasiści się ze swoimi poglądami nie kryją.

    • Ewela says

      Co to jest zawłaszczanie kultury? Rozumiem, ze jak ubierasz jeansy, to tez zawlaszczasz kawalek kultury. Albo nosisz warkocze. Czy rdzenny amerykanin moze przechadzac sie w garniturze? Strasznie mnie draznia te posty o zawlaszczaniu kultury. Kultura nalezy do ludzi. A ze Indianie robia o to tyle halasu, to juz inna, bardziej skomplikowana kwestia. Jakos nie widzialam nigdy posta o zawlaszczaniu kultury eskimoskiej, polskiej, ukrainskiej…

      • felka says

        Zawłaszczanie kultury to przejmowanie przez jedną grupę ludzi, zazwyczaj białych, niebędących obiektem prześladowań, symboli lub zachowań innej kultury, która z owymi talizmanami musi się zazwyczaj ukrywać, bo spotyka się na co dzień z dyskryminacją z powodu „obnoszenia się” ze swoją kulturą.
        Dobrym przykładem jest np. bindi, czerwona kropka noszona pomiędzy brwiami przez hinduskie kobiety, która symbolizuje ochronę roztaczaną przez męża lub ojca i znajduje się w miejscu najważniejszej czakry. Często natomiast dziewczyny nie mające pojęcia o znaczeniu bindi ozdabiają czoło podobnym znaczkiem. Nie byłoby to problemem, gdyby nie fakt, że Hinduski są wyśmiewane z powodu „zdrapki na czole”, a białe kobiety traktują to jako modny dodatek.
        Noszenie jeansów, warkoczy, garnituru nie ma z tym nic wspólnego, bo żadna z tych rzeczy nie jest religijnym symbolem. To prawda, że w Polsce nie mamy do czynienia z taką wielorakością kultur, jak np. w USA, gdzie problem zawłaszczania kulturowego jest szeroko komentowany od wielu lat. Natomiast powinniśmy być bardziej świadomi i edukować się, jeśli chodzi o tradycje innych kultur.
        Co do mojej wcześniejszej wypowiedzi- napisałam ją w emocjach i żałuję, że tak się stało. Niestety, nie można swoich wpisów kasować, dlatego wysłałam wiadomość do autora zdjęć z wyjaśnieniem dlaczego zareagowałam tak, a nie inaczej. Moim celem nie było obrażenie nikogo, a rzeczywiście tak się stało, za co przepraszam.

        • Ola Wilk says

          Umiejętność przyznania się do emocjonalnej reakcji i publicznych przeprosin, to trudna sztuka, która zawsze mi imponuje. Bardzo to doceniam, felka!

  2. Znakomite zdjęcia! @Wiktor: może to nie jest wielką kwestią w Polsce, ale czy nie obawiałeś się – przygotowując tę sesję – uwag, że wykorzystujesz spuściznę i wizerunek rdzennych mieszkańców Ameryki?

  3. Ewela says

    Nie, że jestem fanką tych fot, jak dla mnie troche nuda. Ładne światło. Ale oskarżenia o wykorzystywanie kultury są śmieszne.

  4. Hej wszystkim – dzięki za Wasze wpisy. Chciałbym tylko dodać do samych zdjęć to, że akurat fakt, że dana sesja jest „indiańska” jest jedynie pretekstem do przekazania mojej własnej duchowości, podejścia do natury, mistycyzmu – chciałem wyrazić siebie, a wydało mi się to zbieżne z tym co przeciekło do popkultury od Indian – stąd wykorzystanie takiego wizerunku.

Skomentuj, jesteśmy ciebie ciekawi