gry bez prądu, rzeczy
Skomentuj

Bękart. Typograficzna karcianka edukacyjna

Listonosz przyniósł mi dwa egzemplarze karcianki „Bękart”. Założenie było takie: stworzyć nowoczesne wcielenie klasycznego Czarnego Piotrusia, podpinając pod jego trywialne zasady i frajdę jaką daje, pomysł nauczenia dzieciaków podstawowych haseł typograficznych.

Ale nie będę nawet próbował przekonywać kogokolwiek, że „Bękart” może zaciekawić tylko dzieciaki. To jest przepięknie wydana gra, będzie zarąbistym skarbem również dla dorosłych miłośników dobrego dizajnu, osobiście znalazłem dla niej kawalątek miejsca w swoim sercu. Nawet graliśmy trochę partyjek z Węgorzem, czyli mamą, i babcią – było czadowo. Najlepsze są te momenty, kiedy ciągniesz od kogoś kartę i po jego minach próbujesz wnioskować, czy właśnie chwyciłeś Bękarta!

Zasady gry są banalne. Grać mogą 2-4 osoby. Jest dwanaście par i jedna karta bez pary – w oryginale to był Czarny Piotruś, a tutaj Bękart (uśmiechnięty potwór na zdjęciu powyżej), czyli – w żargonie – „krótki wiersz tekstu, który przeszedł do kolejnej kolumny, chociaż nie powinien”. Na początku gry karty są rozdawane po równo między graczy. Wtedy wszyscy rzucają na stół pary, jakie im się trafiły. Gracz, któremu zostało najwięcej kart, pozwala wyciągnąć jedną ze swoich kart graczowi po lewej stronie. Jeśli tamten wyciągnął coś do pary, rzuca ją na stół i pozwala ciągnąć od siebie kolejnemu graczowi – jeśli nie wyciągnął pary od razu pozwala ciągnąć. Wygrywa gracz, który pierwszy pozbędzie się kart. Przegrywa gracz, który pozostanie z Bękartem do końca.

„Bękart” to owoc współpracy Studia Bękarty (projekt broszury i druk), konferencji Element Talks (pattern z rewersu zmajstrowała Paulina Kacprzak, a kartę Bękarta – Olga Rafalska) i grupy poznańskich projektantów odpowiedzialnych za projekt dwunastu różnych par. Każda z nich ilustruje jakieś typograficzne zjawisko, opisane w kilku zdaniach w broszurze dorzuconej do pudełka. Chciałbym je tutaj przytoczyć, bo uważam, że są zrobione kapitalnie. Tu i ówdzie posilę się też fragmentami opisów z broszury.

I tak, Bartosz Choryan zilustrował krój szeryfowy, czyli pismo, którego litery są zakończone szeryfami, poziomymi lub ukośnymi kreskami ułatwiającymi czytanie.

Agata Polasik pokazała krój bezszeryfowy, inaczej zwany „groteskiem”, czyli podstawową, czystą formę litery.

Viktoriya Grabowska zaprezentowała biegnącą kursywę.

Prace Dominiki Czerniak zobrazowały różnicę między pauzą ( — ) używaną między innymi w dialogach a półpauzą ( – ) używaną zwykle do zaznaczania przedziałów czasowych między określonymi datami czy godzinami. Wspomniany jest też dywiz ( – ) znak, który mamy na klawiaturach służący do dzielenia i łączenia wyrazów.

Marta Tomiak wykorzystała ring do zobrazowania kerningu, czyli ustawienia liter w odpowiedniej odległości od siebie, poprzez stosowanie kerningu ujemnego (zbliżanie) i dodatniego (oddalanie).

Czasami kerning może spowodować, że bardziej wystające elementy liter nachodzą na siebie – wtedy z ratunkiem może przyjść ligatura, którą zobrazował Michał Loba. Ligatura to osobny znak, który łączy dwie lub więcej liter w jedną zgrabną całość.

Pismo kaligraficzne, czyli starannie kreślone pismo, pokazała Beata Kurek.

Dorota Wojciechowska zaprezentowała egipcjankę, czyli potoczne określeni antykwy linearnej szeryfowej, charakteryzującej się prostymi formami wykorzystującymi prawidła geometrii (prostokąt, kwadrat, trójkąt, koło, owal) i pionową lub prawie pionową osią liter okrągłych, obecnością wyraźnych, prostokątnych szeryfów i silną konstrukcją znaków.

Antykwa renesansowa to bardzo elegancka i harmonijna litera nawiązująca kształtem do pism renesansowych. Zaprezentowała ją Joanna Bartosik.

Anna Czuż pokazała przykład swashu, czyli zawijasa wyróżniającego niektóre litery.

Iwona Przybyła zaprezentowała cudzysłów, który w języku polskim otwiera się znakiem na dole, a zamyka znakiem na górze.

Zuza Rogatty pokazała lettering, czyli rysowane lub kreślone litery przy których projektant ma zupełną dowolność, może imitować ruch pędzla lub wykreślać geometryczne kształty.

Ta karcianka jest fantastycznym przedsięwzięciem, bo łączy zupełnie różne zalety. Jest frajdą. Jest promocją dla wiedzy typograficznej, pięknego dizajnu i utalentowanych twórców. Jest świetną reklamą dla studia i konferencji, które – jak widać – grzeszą kreatywnością. Niby drobna rzecz, ale cieszy! Oby jak najwięcej takich projektów się ukazywało.

„Bękarta” można kupić można było kupić za 25 zł w sklepie ElementTalks.

Skomentuj, jesteśmy ciebie ciekawi