Wszystkie wpisy z kategorii malarstwo

O sennym malarstwie Moniki Marchewki

Urodziła się w 1988 roku. „Całe dzieciństwo i moje nastoletnie życie spędziłam w Chrzanowie” – opowiada mi – „w mieście, w którym niewiele się działo, albo ja nie wiedziałam, że się dzieje. Spędzałam czas tak, jak większość dzieci z blokowiska – na trzepaku lub we własnej bazie (to mogły być krzaki lub jakieś rozłożyste drzewo). Naprawdę nie wiem co tam robiliśmy, chyba obmyślaliśmy jakieś plany. Jakie? Po co? Nie wiem. Ale bazę trzeba było mieć. To dawało nam poczucie, że jesteśmy ważniejsi. Nie byliśmy. Wszystkie moje wspomnienia z tamtych lat dzieją się podczas lata, kiedy te obrzydliwe blokowiska zarośnięte są zielenią. Jest duszno i lepko, pachnie podgniłymi już z lekka mirabelkami i kradzionymi z działek papierówkami. Jest cicho, spokojnie, nikt donikąd się nie spieszy. Wieczorami spaceruje się po raz setny nad osiedlową rzeczkę, z nadzieją, że spotka się tam kogoś znajomego. Kiedy akurat my jesteśmy nad rzeczką, pozostali są na trzepaku i planują spacer nad rzekę. My zmierzamy w kierunku trzepaka. Powoli robi się ciemno, jerzyki latają nisko i trzeba wracać do domu, bo na …

Jestem malarką, dlatego maluję — to mój język. Rozmowa z Anną Taut

Dużo pamięta ze swojego dzieciństwa, nawet rzeczy bardzo wczesne, z czasów kiedy miała półtora roku. Mówi, że nie zapomniała, jak to jest być dzieckiem, być zupełnie nowym na tym świecie. Że malarzem jest się cały czas, nawet gdy nie dochodzi do samego aktu rozprowadzania farby po płótnie. Że nie śledzi za bardzo sztuki innych, ale kiedy już coś ją zainteresuje, szuka, czyta, bada, daje temu „szansę się wykazać i nie zniknąć pod stertą kolejnych, nowszych, świeższych”. Opowiedziała mi o sobie, o swoim malarstwie, streetartowym duecie Atak Crew, a także podejściu do sztuki. Zapraszam na rozmowę z Anną Taut. Twoja ulubiona historyjka z dzieciństwa. Mam mnóstwo historii z dzieciństwa, zwłaszcza że naprawdę dużo pamiętam nawet z bardzo wczesnego okresu. Moje najstarsze wspomnienie, które udało mi się umieścić w czasie, to narodziny mojej siostry – śnieg, obok tata, w dole moje buciki, a w górze mama, której nie mogłam dojrzeć w szpitalnym oknie. Miałam półtora roku. Często opowiadam rodzicom historie z punktu widzenia dziecka lub oni z pozycji osoby dorosłej, wymieniamy doświadczenia, umiejscawiamy je w czasie. Tak …