komiksy, twórczość
Skomentuj

„Najgorszy komiks roku”, to jeden z lepszych komiksów, jakie przeczytałem w ostatnich miesiącach

„Najgorszy komiks roku” Macieja Pałki, to jeden z lepszych komiksów, jakie przeczytałem w ostatnich miesiącach. Czyta się sam ze względu na jego swobodę — lekkość rysunków, kreślonych jakby od niechcenia, choć przecież ewidentnie prowadzonych intuicją niecodziennego talentu; otwartość w pokazywaniu nawet tych najdurniejszych elementów życia, jak sprzeczki partnerów czy małostkowość naszych nastrojów; naturalny, potoczny język. Takie szkicowe podejście do rysunków i bezpośredniość scenariusza są ciekawym kontrastem dla dopieszczonego wizualnie, ale często uśrednionego fabularnie mainstreamu amerykańskiego. Efekt jest bardziej wyrazisty; wyczuwa się w nim autentyczność i ducha samego autora.

Dla mnie „Najgorszy komiks roku” jest przede wszystkim o muzyce; ale nie tej nagranej i wydanej, tylko tej w czasie przyszłym, która dopiero zrodzi się w ludziach. Tej potencjalnej. Zainteresowanie powstawaniem muzyki, jako zderzeniem ludzi i wypadkową ich pomysłów, podzielam z całego serca — od zawsze twórca interesuje mnie co najmniej tak samo, jak dzieło; no i od zawsze pochłaniałem ogromne ilości ciekawostek o muzykach, doszukując się relacji między ich życiem a dźwiękami kolejnych albumów.

Komiks opowiada o zespole, więc jest dużo o graniu, ale też o relacjach między jego członkami, ich wspomnieniach, różnych charakterach, spięciach i wspólnych planach. O samym procesie twórczym również; jego potencjale i potrzebnej, choć trudnej do wykrzesania, odwadze do niecenzurowania materiału.

Podoba mi się, że sceny statyczne, gdzieś w jakichś alejkach czy przed domem, rysowane są bardziej szczegółowo, podczas gdy te co bardziej dynamiczne czy emocjonalne, przemieniają się w zamaszyste linie szalejące po kadrach.

Ten komiks powstawał w notesie Pałki, jakby na marginesie rysowania „Jak schudnąć 30 kilo?” do scenariuszu Tomasza Pstrągowskiego. Może właśnie dlatego tu i ówdzie fabuła nieco się rozjeżdża? Nie zrozumcie mnie źle, chociaż dla wielu dzieł mogłaby to być ogromna wada, odsłaniająca brak pomysłu lub brak jego dopieszczenia, akurat tu pasuje. Trochę jakby to był zbiór myśli nakreślonych na koniec dnia; tuż przed tym, jak zmęczenie zdąży pokonać autora. Jest cienka granica między tym czy coś powstanie, czy nie — czasem wynika z tego czy ludzie dogadają się między sobą lub znajdą w sobie determinację, innym razem z czegoś tak trywialnego, jak walka z przemęczeniem. Ta poszarpana narracja zwraca na to uwagę i dodaje czegoś dramatycznego.

Fajnie, że ten komiks powstał. Cenię go wyżej, niż duet Pałka-Pstrągowski (chociaż ten też oceniam na plus). Cena okładowa 49,90 zł; choć można go kupić taniej.

Scenariusz i rysunki Maciej Pałka, Wydawnictwo Komiksowe​, 2017. Scenariusz 8/10; rysunki 9/10; frajda 9/10.

Skomentuj, jesteśmy ciebie ciekawi