książki, twórczość
Skomentuj

Kto jest najgorszym człowiekiem na świecie? O „Najgorszy człowiek na świecie” Małgorzaty Halber

„NAJGORSZY CZŁOWIEK NA ŚWIECIE”, MAŁGORZATA HALBER, 2015, ZNAK

„Jesteśmy tacy sami. Identyczni. Nie ma między nami żadnej różnicy, wybieramy tylko inne rodzaje broni, żeby przestać czuć, żeby zapomnieć o sobie i o tym, jak bardzo wszystko źle robimy, jak bardzo nie potrafimy sobie poradzić, jak bardzo jesteśmy najgorszymi ludźmi na świecie” — tak Małgorzata Halber opisuje uzależnionych. Uzależnionych od zakupów, gier, solarium, jedzenia, alkoholu i narkotyków. Wszyscy są najgorsi, bo wszyscy mają dziury, których nie próbują naprawić, ale w zamian starają się je zapełniać tym, co wydaje im się najprzyjemniejsze, tym co pozwala im poczuć się ze sobą dobrze, ale tylko na chwilę. Potem znów siebie nienawidzą, dwa razy bardziej.

Krystyna — bohaterka książki Małgorzaty Halber jest alkoholiczką i narkomanką, ale przede wszystkim osobą, ogromnie samotną i nieumiejącą siebie zaakceptować, być może dlatego, że nie miała okazji poznać prawdziwej siebie, alkohol sprawiał, że była kimś innym — bardziej rozrywkowym, bardziej wyluzowanym, bardziej komunikatywnym. Krystyna wie, że ma problem. Pocieszona tym, że Jerzy Pilch też miał problem i Colin Farrell i Kirsten Dunst i Demi Moore i nawet Ewan McGregor postanawia iść na terapię, jednak to, co w Polsce kryje się pod pojęciem terapia, znacznie różni się od jej wyobrażeń.

„— Mogłabyś — powiedziała — przychodzić do mnie i płacić mi te sto złotych dwa razy w tygodniu, ale po co, skoro ja wolę się zajmować czymś ciekawszym, a ty możesz zrobić terapię w ośrodku, za darmo.
— Ale ja — zająknęłam się — ja się boję, że mnie ktoś rozpozna.
Chciałam mieć wersję deluxe, Betty Ford Center, ja i Kirsten Dunst, a nie dzieciaki z Pragi i wytykanie palcami.
— Słuchaj, chcesz przestać? To idź do ośrodka. Tylko idź blisko, tak żebyś miała w kapciach. Inaczej ci się nie będzie chciało. Wybierz taki, który masz najbliżej. A w ogóle to masz jeden dwie ulice od siebie. Albo poczekaj i się zapisz na te Mazury. Las, woda, sama bym pojechała”.

Kiedy chodziłam do podstawówki, nie słyszałam o kobietach uzależnionych i być może wtedy nawet nie zdawałam sobie sprawy, że one istnieją. Pamiętam kobietę, która przyszła do naszego domu, nie wiem, jak wyglądała, bo stałam schowana na schodach, ale podobno była zakrwawiona. Uciekła z domu, bo mąż się upił i ją pobił. Chciała zadzwonić na policję. Pamiętam koleżankę, którą nauczycielka zrugała przed całą klasą, bo ta się pochwaliła, że widziała zataczającego się księdza. Nauczycielka na nią nakrzyczała, nazwała kłamczuchą, ale tamtego dnia religię mieliśmy odwołaną — „ksiądz nie przyszedł, bo źle się poczuł”. Innego dnia, wracając ze szkoły, spotkałam swojego dziadka, który miał wtedy po mnie wyjechać, ale nie dotarł na czas, bo próbował podnieść jakiegoś pijaka, który zasnął na mrozie. Pochodzę z małej miejscowości, dobrze tego nie pamiętam, ale bardzo możliwe, że wtedy nie wiedziałam, że kobiety też piją.

Sięgając po „Najgorszego człowieka na świecie” wiedziałam już dużo więcej o uzależnieniach, ale nie wiedziałam jeszcze, czemu uzależniają się piękne, inteligentne kobiety, które jak się na pierwszy rzut oka wydaje, mają wszystko, do czego dąży większość ludzi: dobrą pracę, rozwijającą się karierę, wielu znajomych, szczęśliwy związek i mieszkanie po babci. Na pierwszy rzut oka, bo kiedy lepiej ją poznasz, zrozumiesz, że Krystyna wszystkiego się boi. Boi się, że nie jest wystarczająco dobra i wystarczająco fajna, boi się samotności i boi się ludzi. Boi się, że jej związek się nie rozwija i boi się go zakończyć. Boi się, że za dużo pije, ale jeszcze bardziej boi się być trzeźwa.

Podczas lektury trzystu pięćdziesięciu dwóch stron „Najgorszego człowieka na świecie” zdążysz Krystynę polubić, za to, że wypowiada na głos myśli, które chodzą ci po głowie. Zdążysz się na niej zawieść, gdy odkryjesz, że czuje się lepsza od współtowarzyszy niedoli z grupy terapeutycznej. Ale gdy dowiesz się, że potrafi rzucić wszystko, żeby zanieść zupę i pocieszyć jedną z tych osób, pomyślisz, że wcale nie jest najgorszym człowiekiem na świecie. Prawdopodobnie jest dużo lepszym człowiekiem niż spora część ludzi, których znasz. Będziesz jej życzył jak najlepiej i będziesz o niej myślał, gdy poczujesz się ze sobą źle.

Kup książkę papierową lub elektroniczną.

CYTATY

„Każdy się wstydzi.
Każdy się wstydzi trzech rzeczy.
Że nie jest ładny.
Że za mało wie.
I że niewystarczająco dobrze radzi sobie w życiu.
Każdy.
Dlaczego więc nikt się do tego nie przyznaje? Dlaczego nikt o tym nie mówi? O ile łatwiej by się nam rozmawiało na przyjęciach, gdyby można to było powiedzieć głośno.”

„Wstydziłam się mówić o tym, jak się czuję, tak w ogóle. Zastanawiam się, które z tych »boję się« to w gruncie rzeczy »wstydzę się«. Ale o wstydzie się nie rozmawia, nie pisze się piosenek ani książek. Lęk możesz pokonać i wtedy jesteś odważny, masz tę świecącą zbroję i trenerzy coachingu pochwalą cię w poradnikach, że przeskoczyłeś siebie. Ale wstyd? Skromny, swędzący, pryszczaty? Jest zdecydowanie za mało dramatyczny.”

„Bez dwóch piw są tylko dwa uczucia. Lęk i smutek. W stosunku 9:1. Boję się ludzi. Boję się w ogóle z nimi przebywać. Boję się, że powiem coś nie tak, za dużo, że ich urażę. Boję się, że mnie odtrącą. Boję się, że widać, że stoję sama i nie wiem, co ze sobą zrobić. Boję się, kiedy zaczynamy rozmawiać o płytach, że zaraz czegoś nie będę znała. Boję się życia. Boję się, że żyję nie tak, jak trzeba. Boję się, że nigdy nie będę umiała pójść do normalnej pracy. Boję się zrobić remont. Boję się awiza. Boję się, że nie napiszę książki. Boję się, że ktoś to przeczyta i zacznie mnie oceniać. I będzie mówił, że trzeba radzić sobie w życiu, a nie narzekać. Boję się, że jestem brzydka. Boję się, że się zestarzeję. Boję się, że za mało się staram.”

„Czy przypadkiem nie właśnie dlatego nie odzywasz się do ludzi, nie mówisz im o tym, co w tobie najbardziej wstydliwe, czyli o tym, co siedzi najgłębiej, o tym, dzięki czemu jesteś osobą, a nie Robocopem, czy nie przypadkiem właśnie dlatego nie mówisz o tym, bo boisz się oceny?”

„Za każdym razem, kiedy mówisz »bo ludzie zazwyczaj« albo »bo jest tak«, albo »wszyscy przecież«, albo »bo kobiety«, mówisz tak naprawdę o sobie.
Mówisz dokładnie to, co ty czujesz, oraz to, co tobie się wydaje.
Zawsze.”

„Bo przecież chłopak ma swoje prawa i jeśli chce wyjść z kolegami, to dlaczego nagle się zamieniasz w to straszne, straszne stworzenie, którym się brzydzisz, które chodzi w różowym szlafroku i płacze, że ma zostać samo wieczorem?”

„Ponieważ gdybym miała pracować w biurze po osiem godzin dziennie przez pięć dni w tygodniu, czułabym się, jakby mnie życie zrobiło w chuja.”

„Nałóg bierze się z tego, że jesteś wydrążony w środku, albo tak ci się przynajmniej wydaje. Że jest pusto i cicho, a ty jesteś zamknięty w swoim pokoju i za mało się starasz.”

„Nie da się na dłuższą metę znieść tego, że trzeba cały czas być fajnym. To jest nieludzkie bardziej niż »Bravo«.
I kiedy myślę o sobie, to chyba to mnie zwiodło na manowce. W świecie ciętej riposty i getrów z H&M tak łatwo się zgubić.”

„Nikt mi tego nigdy nie powiedział.
Że to jest ważne, co ja czuję.
Że mogę czuć.
Nikt mnie nigdy oto nie pytał.
A kiedy raz powiedziałam: »nie, to nie jest mój problem, nie będę z tobą rozmawiać o tym, że mama pije, bo jestem dzieckiem«, to ojciec przestał się do mnie odzywać na rok.”

książki, twórczość

Autor,

Lubię herbatę, stare zdjęcia, kwaśne jabłka i ładne słowa. Opiekuję się nieokrzesanym psem rasy husky, chciałabym mu kiedyś pokazać morze. Lubię się przyglądać ludziom i na podstawie urywków zdań, drobnych gestów, mimiki, wyglądu pisać w głowie ich biografie. Pokój, w którym mieszkam, powolutku zamieniam w ogród botaniczny. Znajdziesz mnie na Instagramie i Twitterze.

Skomentuj, jesteśmy ciebie ciekawi