performance
Skomentuj

Pennywise wannabe

Film „To” obejrzałem stanowczo zbyt wcześnie, bo mając kilka lat. Późno w nocy leciało w telewizji, mama była przekonana, że już śpię. Otóż nie spałem. Siedziałem w łóżeczku i oglądałem ten bazujący na powieści Stephena Kinga horror. Do dziś się klaunów trochę boję, choć też trochę mnie fascynują.

Jako dziecko wielokrotnie zasypiałem, wkręcając sobie, że za oknem jest Pennywise (tak nazywało się To). Że gapi się na mnie przez szczelinę między parapetem a nie do końca zasłoniętymi roletami. Że uratuje mnie jedynie udawanie śpiącego. Takie wariactwo.

Piszę o tym, bo media obiegła informacja, że w mieście Northampton jakiś gościu się pod Pennywise’a podszywa. The Independent napisał, że ludzie się go boją. „Nie żongluje. Nie robi zwierzątek z baloników. Po prostu się gapi” — mówią. Na Twitterze pojawiły się też jego zdjęcia.

Jeśli jest u nich ktoś, kto również widział „To” za dzieciaka i teraz zobaczy tego klauna, spacerując na ulicach swojego miasta, może być krucho z jego psychiką.

A poważnie, takim kreatywnym pomysłom jestem zawsze „na tak”. Niestety niektórzy mieszkańcy Northampton nie podzielają takiego podejścia — dużo plotek się pojawiło, jakoby klaun nosił przy sobie nóż. On sam zaprzeczył temu poprzez swój facebookowy fanpejdż.

Wszystkie trzy zdjęcia pochodzą z Twittera. Klikając na nie, poznacie ich autorów i oryginalny wpis.

performance

Autor,

Lubię słuchać ambientu podczas długich spacerów. Nie wychodzę z domu bez plecaka, w którym pomieszkują: latarka, papierowe magazyny, książki, zeszyty, no i mnóstwo papieru, żebym w każdej chwili mógł napisać kolejny list. Fotografuję wyłącznie analogiem, a mój telefon jest ode mnie głupszy. Zbieram płyty muzyczne, książki, skasowane bilety autobusowe. No i listy. Często wracam do tych archiwalnych, na nowo je czytając i oglądając wrzucone do kopert załączniki. Kocham ukorzeniać nowe roślinki, oglądać mapy i dotykać drzew. Znajdziesz mnie też na Fejsie i na Twitterze.

Skomentuj, jesteśmy ciebie ciekawi