duszek
Skomentuj

Pudełko po kremie

Supermarket. Stałem w kolejce do kasy. Przede mną facet, a przed nim staruszka, osiemdziesięcioletnia lekką ręką, ale obstawiałem, że nawet starsza. Ubrana była biednie; w zniszczone ciuchy, z wygniecioną reklamówką zamiast torebki. Młoda kasjerka nabiła jej zakupy, a potem powiedziała coś w stylu: „Jeszcze ten krem, który pani schowała”. Staruszka, ewidentnie zdziwiona, tłumaczyła, że nie wie, o co chodzi, ale kasjerka ciągnęła temat, robiąc raban wokół tego kremu. Zarzuty nie były przedstawione dyskretnie, więc słyszeliśmy to ja, facet przede mną i kilka osób wokół. Staruszka szła w zaparte, a kasjerka kontynuowała: „Gdzie schowała pani ten krem Nivea? W tej czarnej siatce?”. Staruszka była coraz bardziej roztrzęsiona — mieszanka strachu i poniżenia zwilżała jej oczy. Załamującym się głosem powtarzała, że nie wie, o co chodzi. Że żadnego kremu nie schowała. Kasjerka dalej swoje. Facet przede mną coś powiedział, ale nie zrozumiałem co — chyba „Zapłacę za ten krem”, na wypadek, gdyby okazało się, że to kradzież (choć mogłem być naiwnym idealistą). Staruszce zaczęły trząść się dłonie, już jakby bez wiary w powodzenie powtarzała, że ona niczego nie schowała. Kasjerka kazała jej rozwinąć tę sfatygowaną reklamówkę zastępującą funkcję torebki i zaczęły tam wspólnie grzebać. Pośród różnych szpargałów znalazły pudełko kremu Nivea. Kasjerka je wskazała. Staruszka wzięła je w dłonie, otworzyła i pokazała w stronę kasjerki. W środku było bardzo pusto. Na samym dole leżały jakieś skromne banknoty i trochę monet. Otóż tej staruszce któregoś dnia zepsuł się portfel, ale ze względu na biedę zastąpiła go pudełkiem po kremie, tak samo jak któregoś dnia zastąpiła torebkę reklamówką.

duszek

Autor,

Lubię słuchać ambientu podczas długich spacerów. Nie wychodzę z domu bez plecaka, w którym pomieszkują: latarka, papierowe magazyny, książki, zeszyty, no i mnóstwo papieru, żebym w każdej chwili mógł napisać kolejny list. Fotografuję wyłącznie analogiem, a mój telefon jest ode mnie głupszy. Zbieram płyty muzyczne, książki, skasowane bilety autobusowe. No i listy. Często wracam do tych archiwalnych, na nowo je czytając i oglądając wrzucone do kopert załączniki. Kocham ukorzeniać nowe roślinki, oglądać mapy i dotykać drzew. Znajdziesz mnie też na Fejsie i na Twitterze.

Skomentuj, jesteśmy ciebie ciekawi