klipy
Skomentuj

Ramona Rey — Jak Ty

Featured Video Play Icon

Kiedy poznałam Michała miał on kilka swoich muzycznych platonicznych miłości. Jedną z nich była Ramona Rey. Próbował mnie nawet tą miłością do niej zarazić. Gdy obklejaliśmy północną ścianę mojego pokoju plakatami, wyciął z jakiegoś magazynu zdjęcie Ramony i wcisnął między Mileną Lisiecką wróżąca ze szklanej kuli na plakacie „Według Agafii” a słoikiem ogórków marynowanych Agaty Królak reklamującym „Z działki, z lasu i takie tam”. Ten pierwszy podarował mi teatr Jaracza, ten drugi pochodzi z toalety dawnej gdańskiej Fikcji. Na zdjęciu się nie skończyło. Innym razem puścił mi film, w którego soundtracku jest utwór Ramony. Prób było więcej, polegały głównie na kilkugodzinnych sesjach muzycznych z wszystkimi trzema albumami RR po trochu. Szczerze mówiąc, podobały mi się piosenki Ramony, to jej balansowanie na granicy szaleństwa i histerii było wciągające, ale prawdziwą miłość i uzależnienie poczułam dopiero do piosenki „Jak Ty”. Do piosenki i klipu, bo pierwszy raz usłyszałam ją, oglądając jednocześnie teledysk i myślę, że właśnie dlatego zrobiła na mnie takie wrażenie.

Mamy więc dwie Ramony, które przy pierwszym obejrzeniu klipu zinterpretowałam jako podwójną osobowość bohaterki teledysku. Ta pierwsza nie do końca zdaje sobie sprawę, do czego jest zdolna, kiedy kontrolę przejmuje ta druga. Ale potem zaczęłam szukać głębiej i natknęłam się na dybuki. Za Wikipedią: „W mistycyzmie i folklorze żydowskim zjawisko zawładnięcia ciałem żywego człowieka przez ducha zmarłej osoby. Dybukiem nazywa się też samego ducha, duszę zmarłego, która nie może zaznać spoczynku […] z powodu popełnionych grzechów, i szuka osoby żyjącej, aby wtargnąć w jej ciało”. Zapytałam twórców teledysku, czy to dobry trop. Nie potwierdzili, za to opowiedzieli mi trochę więcej o pracy nad scenariuszem, pracy na planie i swoich inspiracjach.

Reżyser i pierwszy z dwóch scenarzystów — Bartek Brzeziński: „Pomysł na klip zrodził się z fascynacji Śląskiem. Najpierw trafiliśmy na górę węgla, a potem powstała historia. Intryguje i pociąga mnie tamtejszy klimat, dlatego od dłuższego czasu chciałem osadzić jakąś historię w tej przestrzeni. Nie chcieliśmy zrobić kolejnego polskiego klipu o niczym, dlatego pomimo minimalnego budżetu, postawiliśmy sobie poprzeczkę wysoko. Praca na planie była ciężka — zdjęcia odbyły się na przełomie grudnia i stycznia. Kilkuosobowa ekipa (niezawodna), ogrom pracy i wielkich chęci, pozwoliły zrealizować wszytko według naszej wizji. Ramona jest ambitną artystką i bardzo chciała sama zagrać w tym klipie. Pomimo ciężkich warunków, poradziła sobie znakomicie. Wspólny, pierwszy szkic scenariusza napisaliśmy w kilka godzin. Potem wymienialiśmy się licznymi materiałami i inspiracjami — przepuściliśmy przez własną wrażliwość niemieckie malarstwo romantyczne oraz twórczość Andrzeja Żuławskiego”.

Natomiast Tomek Ślesicki — drugi scenarzysta i autor zdjęć napisał mi: „Historia tego klipu jest o tyle ciekawa, że początkowo to była kompletnie inna opowieść, chyba jeszcze bardziej abstrakcyjna, chociaż też nawiązująca do filmów z dawnych lat. Przedstawiliśmy ją Ramonie i Igorowi, który pisze dla niej muzykę i jednocześnie jest kimś w rodzaju managera, pomysł spodobał im się tak sobie i poprosili nas, żebyśmy zastanowili się nad czymś innym. No i potem jakoś w efekcie burzy mózgów powstała nam historia, którą widziałaś na ekranie. Staraliśmy się zrobić coś, co z jednej strony bardzo mocno trzymałoby się tradycyjnej filmowej narracji i struktury dramaturgicznej, ale jednocześnie było w jakiś sposób »zepsute«. Każda scena jest skonstruowana w taki sposób, żeby coś było nie tak. Cały czas pada, niebo całkowicie zasłaniają burzowe chmury. Scena randki rozgrywa się nie w wesołym miasteczku czy na klifie z widokiem na morze i zachód słońca, tylko na pustym placu w starym samochodzie. Kiedy bohaterka ma wreszcie okazję, żeby zbliżyć się do mężczyzny, na którym jej zależy, okazuje się, że ktoś ją ubiegł. Podobne założenie przyjęliśmy przy doborze obiektywów. Cały klip jest nakręcony na starych, radzieckich szkłach, które kupiłem do innego projektu głównie dlatego, że były zwyczajnie bardzo złe optycznie. Mają wszelkie rodzaje niedoskonałości, które (przynajmniej dla mnie!) czynią je interesującymi. Jeden z obiektywów ostrzy tylko na połowę kadru. Inny tworzy poświatę wokół jasnych obiektów. Wszystkie są miękkie, mają niski kontrast i dziwnie przedstawiają nieostrość. Plastycznie inspirowaliśmy się filmami Tarkowskiego i malarstwem Caspara Davida Friedricha. Jest więc burzowo i dosyć klasycznie, ale przez dobór lokacji i charakter piosenki jest w tym jakaś szajba, która popycha to w dosyć abstrakcyjną stronę. Same lokacje były dobrane kluczem »szukamy końca cywilizacji i miejsc najbardziej od czapy«. Powstał z tego świat, w którym renesansowy kościół sąsiaduje z ogromną górą węgla, pustym placem i resztkami po zapomnianym przez ludzi i Boga bazarze. To miejsce, w którym młodzi nie mają co ze sobą zrobić, więc urządzają imprezę na resztkach traktora albo palą jointa na kanapie wyrzuconej pod lasem. Może trochę w tym inspiracji świetnym cyklem Tomasza Tomaszewskiego »Rzut beretem«, ale raczej podświadomej, niż takiej, że wrzucamy to w referencje i bezpośrednio do niej nawiązujemy. Ale ten kontekst był dla nas dosyć ważny, bo wiedząc, w jakim świecie poruszają się nasi bohaterowie, mogliśmy spróbować przenieść to na sposób pracy kamery. Czy się udało, czy nie — ocenisz sama!”.

Oprócz oczywiście całej historii ocierającej się trochę o mistycyzm, trochę o parapsychologię, bardzo mi się w tym klipie podoba gra aktorska Ramony. Doskonale uchwyciła kontrast charakterów — zatroskanie malujące się na twarzy pierwszej Ramony i szaleństwo w oczach drugiej. Fantastyczna choreografia też na pewno zrobiła swoje — taniec drugiej Ramony gdzieś już na granicy obłąkania, jest niepokojący i wciągający jednocześnie. Kostiumy — nie dość, że po prostu świetnie wyglądają, to również pokazują różnicę między ich osobowościami. Podobają mi się kolory w tym teledysku: stary Fiat 125p, sukienka pierwszej Ramony, kolor nieba — wszystko w odcieniach błękitów wchodzących w morskie tony przełamuje wyrazisty burgund sukienki drugiej Ramony i czarne góry węgla. Podoba mi się wybór miejsc: (i znowu) czarne góry węgla, wznoszące się nad nimi nadziemne fragmenty szybów, kominy i świecące latarnie; renesansowy kościółek i ceglany dom, który w rzeczywistości jest opuszczonym budynkiem leżącym gdzieś na Śląsku, a klimatyczne wnętrza widoczne na klipie to tak naprawdę mieszkanie w Warszawie, które, jak powiedział mi Tomek, zwykle stoi całkowicie puste, a dostęp do niego zdobyli dzięki znajomym. Podoba mi się gra światłem. I na koniec — podobają mi się nawiązania do stylu retro, będące jednym z wielu elementów budowania nastroju. Już dawno nie widziałam teledysku, który wciągnął mnie aż tak i zmusił do szukania informacji o nim.

Ramonę Rey znajdziecie na jej stronie internetowej, Fejsie, Instagramie i Bandcampie. A tutaj zebrane są wszystkie serwisy, na których można dostać jej nowy album. Polecam też obserwować Bartka Brzezińskiego i Tomka Ślesickiego, bo jestem pewna, że niejeden piękny obraz jeszcze zmalują.

klipy

Autor,

Lubię herbatę, stare zdjęcia, kwaśne jabłka i ładne słowa. Opiekuję się nieokrzesanym psem rasy husky, chciałabym mu kiedyś pokazać morze. Lubię się przyglądać ludziom i na podstawie urywków zdań, drobnych gestów, mimiki, wyglądu pisać w głowie ich biografie. Pokój, w którym mieszkam, powolutku zamieniam w ogród botaniczny. Znajdziesz mnie na Instagramie i Twitterze.

Skomentuj, jesteśmy ciebie ciekawi