filmy, twórczość
Skomentuj

A ty? Ile wiesz o szukaniu smoczych kul?

Jeśli dopiero zamierzasz oglądać „Dragon Balla”, wróć do tego wpisu później, bo znajdziesz w nim spojlery.

Jak w telewizji leciał „Dragon Ball”, to moje osiedle świeciło pustkami. Wszyscy zasiadali przez telewizorami i chłonęli kolejne odcinki tego zboczonego i szalonego, a przy tym — najzwyczajniej w świecie – zarąbistego anime Akiry Toriyamy. Dziś postanowiłem przypomnieć ten klimacik, uruchomić sentymenty i zebrać w jednym miejscu trochę ciekawostek. Jeśli byłeś dużym fanem serii, pewnie będziesz znać większość.

Postacie z pierwszej sagi — Gokū, Oolong, Bulma i Yamcha są luźnym nawiązaniem do klasycznej chińskiej powieści „Wędrówka na Zachód” autorstwa Wu Cheng’ena. Akira Toriyama w postaci Gokū widział parodię głównego protagonisty tej powieści – małpiego króla Sūn Wùkōnga (w japońskim tłumaczeniu ta postać nazywała się Son Gokū). Sūn Wùkōng poszukiwał siedmiu perłowych kul – Gokū szuka siedmiu smoczych kul. W „Wędrówce na Zachód” jest Król Smoków Zachodniego Morza – w Dragon Ballu po zebraniu wszystkich smoczych kul ma się pojawić Shen Lóng, Bóg Smoków. W wędrówce Wùkōng pojawiają się magiczny kij i latająca chmurka – w „Dragon Ballu” te przedmioty posiada właśnie Gokū. Reszta świata przedstawionego i fabuły jest już autorskim pomysłem.

Chociaż Gokū wychował się na Ziemi, tak naprawdę jest Saiyaninem, przedstawicielem niemalże wymarłej rasy kosmicznych wojowników. Na planecie, z której pochodzi uznano, że jest niemowlakiem nierokującym do bycia w przyszłości dobrym wojownikiem. Zgodnie z ich zwyczajem, miał zostać wysłany statkiem w kosmos z zaprogramowanym rozkazem podbicia planety, na której wyląduje (mięli jakieś specjalne techniki zaszczepiania takiej misji do głowy). Jego biologiczni rodzice, Bardock i Gine, bez zgody swoich władców, wysłali Kakarotto na Ziemię, gdzie znalazł go ziemski pustelnik Son Gohan.

Z początku nie była to dla starego Son Gohana bułka z masłem. Saiyańska natura Gokū wygrywała – był on złośliwy, krnąbrny i sprawiał coraz więcej kłopotów. Któregoś dnia, podczas wędrówki górskiej, chłopiec wpadł do głębokiego wąwozu i huknął się w głowę. Wtedy nie tylko przeżył, ale również zmienił się o 180 stopni – stał się miły, sympatyczny i całkowicie zapomniał rzeczy, jakie zaprogramowali mu Saiyanie.

Vegeta to nie tylko imię jednego z wojowników, ale również nazwa planety podpitej przez jego ojca, króla Saiyan. Vegeta, książę Vegety.

„Dragon Ball” to nie tylko trzy serie, ale także kolekcja filmów kinowych. W jednym z nich, Dragon Ball Z: Fusion Reborn, pojawia się Adolf Hitler. Zostaje pokonany przez Gotena i Trunksa.

Bulma zmieniała swoją fryzurę aż kilkanaście razy, czyli najwięcej ze wszystkich postaci „Dragon Balla”.

Czy istnieje w Polsce choć jedno podwórko, gdzie chłopcy nie podkochiwali się w Bulmie?

Mama, Bulmy, Mrs. Brief, z całej swojej ekscytacji życiowej lubiła mieć zamknięte oczy (wszystko dziwnym trafem widząc).

W całym „Dragon Ballu” zaledwie dwa razy otworzyła oczy. Oto jeden z nich.

Większość imion bohaterów Dragon Balla ma swoje znaczenie. Vegeta dostał imię od angielskiego „vegetable”, czyli „warzywo”. Saiya, nazwa rasy kosmicznych wojowników, to nawiązanie do japońskiego słowa znaczącego „warzywo” – „yasai”. Imię Bulma jest nawiązaniem do bielizny, a drugie dziecko Vegety i Bulmy otrzyma imię Bra (stanik). Już od pierwszej serii Toriyama stworzył wokół niej otoczkę zboczeństwa – kilka przysług od Genialnego Żółwiego, sędziwego pustelnika, wynegocjowała w sposób dość pikantny…

Oolong, zmiennokształtny bohater, którego prawdziwą formą jest mała świnka, to nie tylko postać z „Dragon Balla”, ale również rodzaj chińskiej herbaty. Kakarotto, czyli imię jakie Gokū nadano na planecie Vegeta, nawiązuje do „carrot”, marchewki.

Kiedy w pierwszej serii zebrane zostają wszystkie smocze kule, a co za tym idzie przybywa smok, Shen Lóng, gotowy spełnić dowolne życzenie, Oolong zażyczył sobie… damskich majteczek.

Chaozu, to taki mały bladziutki człowieczek z rumieńcami na policzkach. Kompan Tenshinhana. Zwykle nosił czapeczkę.

Też bym ją nosił, gdybym miał jednego włoska.

Znany duet potężnych androidów z „Dragon Ball Z” – Android 17 i Android 18 – mają też swoje prawdziwe imiona. I tak on, Android 17, to Lapis.

A ona, Android 18, to Lazuli. Co jest przy okazji kolejnym przykładem ukrytych znaczeń w imionach. Lapis lazuli to nazwa kamienia szlachetnego.

Ale trzeba przyznać, że pani Lazuli aka Android 18 przyciągała chłopaków z mojego osiedla do ekranu nie tylko sztukami walki, ale również czarem osobistym. Wszyscy chcieliśmy być przez nią znokautowani.

Najwyraźniej ten sam czar poczuł razem z nami Kuririn, który stał się później jej mężem i ojcem jej dzieci. A właśnie, à propos Kuririna… Tak był rysowany jako młodzik w pierwszej serii. Co ciekawe, to nie jest tylko kwestia zabawnego narysowania – on nie ma nosa również w świecie przedstawionym, co Gokū mówi na głos, w którymś z odcinków pierwszej serii.

Tego się trzymał Toriyama, kiedy Kuririn dorastał.

Ale muszę przyznać, że póki Kuririn był łysy, jakoś to jeszcze wtapiało się w jego twarz, ale mocno mnie to bawiło w czasach, kiedy zapuścił włosy.

Bez nosa przeszedł również przez bycie ojcem i mężem.

I podstarzałym gościem (seria GT).

Córka Kuririna i Androida 18, otrzymała imię Marron. To może być nawiązanie do Maron, jego dawnej miłości, postaci, która w poprzedniej serii była jego dziewczyną.

Vegeta, jeden z najpotężniejszych wojowników we wszechświecie, bał się robaków.

W pierwszej serii Yamcha panicznie bał się kobiet. Krzyżowało mu to wiele zamiarów. Yamcha postanowił nawet wykraść bohaterom smocze kule i zażyczyć sobie u Shen Lónga więcej śmiałości. Oczywiście później staje się ich przyjacielem.

Yamcha za każdym razem przegrywał w ćwierćfinałach turnieju sztuk walk Tenka-ichi Budōkai. Yamcha ginął, był ciężko ranny lub już martwy w każdej serii.

Mały Gokū nie potrafił określić płci napotkanych ludzi, zanim nie wymacał krocza.

To zresztą właśnie ten zwyczaj przyczynił się do jego ślubu z Chi-Chi. Kiedy wsiedli razem na chmurkę Kinto, Gokū chciał się upewnić jakiej płci jest dziewczynka. Ta z początku oburzyła się, ale po chwili poczuła, że to właśnie Gokū musi być jej mężem…

Launch to jest taka dziwaczna kobieta, która ma dwie postaci – miłą brunetkę i morderczą blondynkę. Między formami przeskakuje, kiedy kicha. Chociaż Launch pojawiła się w pierwszej serii, nie było jej już w kolejnych ponieważ… Akira Toriyama o niej zapomniał.

Majin Bū miał pięć milionów lat.

Genialny Żółw, czyli Muten Rōshi, pod koniec „Dragon Ball Z” miał niezwykle zaawansowany jak na człowieka wiek – 354 lata. Było to możliwe, ponieważ w przeszłości wypił eliksir długowieczności, co znaczy, że mógł zostać zabity (i był, dwukrotnie przez wszystkie serie), ale nie mógł umrzeć naturalnie, ze starości.

Gokū to straszny obżartuch. W pierwszej serii przejadł Zółwiemu Pustelnikowi całą nagrodę za turniej sztuk walki. Wpuszczony do domu wyjadał całą lodówkę.

Martwy, wpuszczony do Zaświatów… wyżerał bogom ich magiczne chmury.

Akira Toriyama przyznał się, że jego ulubioną postacią z Dragon Balla jest Piccolo (w polskiej wersji językowej: Szatan Serduszko). „To jest straszny banał, kiedy zły koleś zmienia się w dobrego kolesia, ale to się tak świetnie rysuje” – powiedział.

Piccolo pochodził z planety Namek. Nameczanie rośli szybciej niż ludzie lub saiyanie. Dlatego Piccolo był dorosły mając trzy lata, kiedy walczył z Gokū podczas turnieju sztuk walk Tenka-ichi Budōkai. Na ich planecie nie istniały kobiety, Nameczanie rozmnażali się aseksualnie, wypluwając z ust jajka.

Przez wszystkie trzy serie – Dragon Ball/Z/GT – Gokū użył techniki kamehameha 97 razy. Jednak Kamehameha to nie tylko technika walki, ale też dynastia hawajskich królów. Zgodnie z Wikipedią, Kamehameha I był „przywódca jednego z wielu królestw hawajskich, doprowadził do ich zjednoczenia w 1810 i został pierwszym królem królestwa obejmującego cały archipelag”.

W japońskiej wersji głos Gokū przez wszystkie serie podkłada kobieta – aktorka Masako Nozawa.

A ty? Ile wiedziałeś o szukaniu smoczych kul?

filmy, twórczość

Autor,

Lubię słuchać ambientu podczas długich spacerów. Nie wychodzę z domu bez plecaka, w którym pomieszkują: latarka, papierowe magazyny, książki, zeszyty, no i mnóstwo papieru, żebym w każdej chwili mógł napisać kolejny list. Fotografuję wyłącznie analogiem, a mój telefon jest ode mnie głupszy. Zbieram płyty muzyczne, książki, skasowane bilety autobusowe. No i listy. Często wracam do tych archiwalnych, na nowo je czytając i oglądając wrzucone do kopert załączniki. Kocham ukorzeniać nowe roślinki, oglądać mapy i dotykać drzew. Znajdziesz mnie też na Fejsie i na Twitterze.

Skomentuj, jesteśmy ciebie ciekawi