biżuteria, kreatywny biznes, rzeczy
Skomentuj

Sote — subtelna biżuteria dla świadomych siebie kobiet

Jest ich dwoje — Elena i Janek, poznali się na studiach, zakochali, pobrali i zaczęli razem robić biżuterię pod marką o nazwie Sote. Dlaczego biżuterię? „Nasze zainteresowanie wzięło się z dużej sympatii do małych przedmiotów, pracy w warsztacie z naturalnymi materiałami i radości, jaką sprawia nam badanie formy. Założyliśmy markę, ponieważ już od samego początku pracując w tej dziedzinie, nasze projekty cieszyły się dużym zainteresowaniem i mieliśmy wiele zamówień. Uznaliśmy, że korzystając z wiedzy i doświadczeń z obszaru projektowania produktu możemy wnieść wiele nowego do świata biżuterii, który w świadomości ludzi często postrzegany jest jako nadmiernie ozdobny, oderwany od codzienności i nie do końca poważny. W każdym kolejnym wzorze poszukujemy czegoś nowego, starając się tworzyć przedmioty przyciągające, które działają na emocje, a obcowanie z nimi sprawia przyjemność. Jednocześnie zawsze dbamy o to, by forma naszej biżuterii w naturalny sposób komponowała się z ciałem i była dodatkiem, który swobodnie można mieć na sobie niemalże w każdej okoliczności”. Poznajcie Elenę i Janka Lewczuków:

Gdy Janek był mały, uwielbiał rysować samochody, z biegiem czasu ta pasja rozwinęła się w zainteresowanie projektowaniem pojazdów, co miało duży wpływ na wybór studiów. „Dziś mój stosunek do samochodów jako środka komunikacji na pewno jest zupełnie inny, ale muszę przyznać, że ta pasja miała duży wpływ na mój wybór kierunku studiów. Idąc na Wzornictwo, wyobrażałem sobie, że na tym właśnie polega praca dizajnera” — opowiada. Elena chciała być aktorką: „uczyłam się na pamięć wierszy, chyba nawet dobrze mi szło, brałam udział w różnych przedstawieniach i konkursach recytatorskich. Z czasem mój entuzjazm w tym kierunku zupełnie opadł i ustąpił miejsca zainteresowaniom takim jak malarstwo czy szycie ubrań. Jako nastolatka chodziłam na kurs krawiecki, zajęcia z ceramiki i moje kroki zaczęły podążać bezpośrednio w kierunku wzornictwa”. Tak trafili do Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie na Wydział Wzornictwa.

Zgodnie twierdzą, że odkąd się poznali, są praktycznie nierozłączni: „Bardzo się nawzajem stymulujemy i podejmujemy wiele wyzwań, które wpływają na kształt naszego życia i zaczynają budować jego strukturę. Uwielbiamy rozmawiać i podczas rozmów poszerzać swój światopogląd. Często pojawiają się pomiędzy nami różne zagadnienia, które zaczynamy rozwijać. Czasem prowadzi nas to do wyboru konkretnych filmów lub książek, innym razem do zajęcia się tematem od strony projektowej. W taki naturalny sposób zainteresowaliśmy się kuchnią wegańską i cały nasz ostatni rok to podróż wgłąb tematu świadomego odżywiania” — opowiada Janek. „Zdarzało się, że całymi dniami gotowaliśmy, w związku z moim projektem dyplomowym szukaliśmy metod przygotowywania jedzenia jak najbardziej organicznego, jednocześnie poszukując wyjątkowych smaków dań i deserów. W naszej kuchni pojawiło się mnóstwo nowych składników i przypraw. Wciąż ktoś nas pyta, co my, jako weganie, właściwie jemy. Śmiejemy się, bo nie wiemy, od czego zacząć odpowiedź. Nigdy w życiu nie jedliśmy tak dobrze i różnorodnie” — dodaje Elena. Razem prowadzą pracownię na warszawskim Śródmieściu, a oprócz biżuterii projektują meble i inne przedmioty codziennego użytku. Mają to szczęście, że kochają swoją pracę i pewnie dlatego udaje im się stworzyć coś absolutnie wyjątkowego.

Sote urzeka prostotą i elegancją. Kolczyki i pierścionki, które znajdziecie w ich asortymencie, są subtelnym dodatkiem nie zaś krzykliwą ozdobą. Biżuteria powstaje ze srebra próby 925 lub różowego złota próby 585 oraz z szerokiej gamy naturalnych kamieni. Onyks, jaspis, karneol, labradoryt, heliotrop, awenturyn — to tylko niektóre z nich. Raczej nie wykonują biżuterii według pomysłów klientów, ale można się z nimi kontaktować w celu personalizowania ich wzorów — jeśli chcesz użyć innego kamienia, lub kupić pierścionek w całości wykonany ze złota. Stawiają na ponadczasowość, minimalizm i jakość. „Naszym założeniem jest tworzenie biżuterii o ponadczasowej formie, z najwyższej jakości metali i kamieni. Proponujemy rozwiązania odnoszące się do klasycznej typologii biżuterii, nasycone minimalistycznym współczesnym wzornictwem. Wszystkie nasze produkty wykonywane są tradycyjnymi technikami złotniczymi” — przeczytamy na stronie ich sklepu.

Nie mają regularnego podziału obowiązków, w większość etapów pracy angażują się jednakowo, ale są też takie obszary, w których lepiej radzi sobie skrupulatna Elena i takie, gdzie prym wiedzie Janek i jego milion myśli na sekundę. „Ze mnie jest często straszny szałaput, myślę trzy kroki do przodu i moje wizje często są naszkicowane w powietrzu, ale dzięki temu popycham projekty do przodu i czasem nadaje im niespodziewany obrót. Elena jest ode mnie dużo bardziej dokładna i skrupulatna, zawsze dba o to, żeby wszystko co robimy było jak najbardziej dopracowane. Wydaje mi się, że nasze cechy bardzo się uzupełniają i jako duet jesteśmy kompletni” — przyznaje Janek.

Podesłałam Michałowi ofertę Sote pytając, który z wymienionych wyżej kamień najbardziej mu się podoba. Lekko zmieszany odpisał: „Trochę mi wstyd odpowiadać na to w pełni szczerze, bo ja należę do grupy osób, które wierzą, że występowanie na jakiejś planecie tak zróżnicowanych minerałów, musi mieć jakiś sens i nie wzięło się znikąd, jako sztuka dla sztuki. Krótko: wierzę, że poszczególne minerały jakoś oddziałują na ludzi. Kamienie szlachetne należy wybierać bardziej jak odpowiedzi, na pytania, które są w tobie, a mniej jak coś wyłącznie wizualnego. I takie znaczenie przypisuje się tym, które wymieniłaś (właściwie od setek lat, w niektórych przypadkach nawet od dwóch tysięcy lat i wcześniej): Onyks czarny to jest »kamień wewnętrznej siły«, wzmagający siły człowieka, szczególnie te twórcze, związane z ciągłym działaniem. Jaspis czerwony to »kamień ochrony«. Pomaga przezwyciężyć depresję przez blokowanie złych rzeczy, myśli, stanów i lęków. Podobno był kilkakrotnie wspominany w Biblii. Karneol to »kamień odwagi«. Pobudza chęci do działania, gotowość do niego, szczególnie w relacjach z ludźmi, ale nie tylko. Labradoryt trochę podobny do karneolu, bo też wpływa na odwagę, ale bardziej w połączeniu z jasnością umysłu i odwagą do podejmowania oryginalnych kroków, szukania swojej ścieżki. Heliotrop to »kamień krwi i serca«. Starożytni wojownicy zabierali go na pole bitwy, bo wierzyli, że kamień ten powstrzymuje krwawienie i łagodzi rany. Ludzie trzymali go blisko, kiedy mieli problemy z sercem lub chorobami. Awenturyn to »kamień natury«. Otwiera człowieka na przyrodę, pomaga czuć się z nią w zgodzie, czerpać z niej spokój i harmonię. Przyciąga dobrobyt, taki w sensie duchowym i ludzkim, a nie materialnym. Przypisuje mu się dobry wpływ na skórę i oczy”.

Elena napisała mi, że zdarza im się również wykonywać pierścionki zaręczynowe. Jeden z nich sama dostała. Zrobił go Janek, zarywając noce, żeby nie zepsuć niespodzianki: „zrobiłem go w nocy, w tajemnicy przed Eleną. Eksperymentowałem wtedy z proporcjami, zależało mi, żeby zrobić najmniejszy i najdelikatniejszy pierścionek, jaki dotąd powstał w naszej pracowni. Wyszedł bardzo oryginalny, mimo że był prostym pierścionkiem z małym czerwonym kamieniem. Niezwykle spodobał się Elenie, zbierał też dużo pozytywnych komentarzy i pytań, czy to nasz nowy wzór i kiedy będzie można go kupić. Tak właśnie powstał »tiny«, który jest teraz jednym z naszych najlepiej sprzedających się wzorów” — opowiada Janek.

Zapytałam ich, kogo najbardziej chcieliby zobaczyć w swojej biżuterii? „Nasze klientki to często bardzo naturalne, ciekawe dziewczyny, jesteśmy dumni z tego, że biżuteria Sote trafia właśnie do takich osób. Chcielibyśmy, żeby nosiły ją świadome siebie kobiety, niezależnie od wieku i z taką właśnie myślą będziemy projektować nasze kolekcje” — odpisała Elena. „To kwestia uniwersalnego języka formy jaki budujemy i pewnej skromności, która zawsze kryje się w naszych rzeczach. Myślę o tym, że stają się dzięki temu ponadczasowe, a ponieważ są wykonane ze szlachetnych materiałów, można nosić je całe lata. Bardzo ważne jest dla nas też, żeby kreować obiekty, które świetnie odnajdą się w codziennych sytuacjach, niezależnie od okoliczności” — dorzuca od siebie Janek. „Chyba trudno będzie nam wskazać konkretne osoby lub gwiazdy, które chcielibyśmy zobaczyć w naszej biżuterii, raczej nie mamy sprecyzowanych marzeń tego typu” — dopowiada ona. „Gdyby jednak kiedyś przydarzyła się sytuacja, w której jeden z projektantów najbardziej przez nas podziwianych, jak na przykład bracia Bouroullec, Jasper Morrison czy Naoto Fukasawa zaciekawił się naszą pracą i powiedział na jej temat miłe słowo, byłaby to dla nas na pewno wielka satysfakcja” — kwituje on.

Na koniec podpytywałam jeszcze Janka o nową kampanię, ale był bardzo tajemniczy: „Nasze projekty zawsze powstają na podstawie pracy z materiałem lub obserwacji ciała i wynikają z jego geometrii. Wciąż mamy pomysły na nowe wzory, w naszej pracowni rosną sterty szkiców i modeli. W tym miesiącu przygotowujemy się do kampanii, zależy nam, żeby jak najlepiej oddawała ducha naszej marki. Szczegóły niech pozostaną niespodzianką, premiera już na początku września”.

Także bądźcie czujni, a tymczasem zaglądajcie na ich Instagrama i Fejsa. Po zakupy odsyłam do strony sklepu lub Showroomu.

Skomentuj, jesteśmy ciebie ciekawi