twórczość, ziny
Skomentuj

„Tokyo Bits”, ilustrowany zin o przeprowadzce do Japonii

Dostałem dziś przesyłkę z Japonii – szara koperta średniego formatu z rysunkiem gościa bez głowy, ubranego w kraciastą koszulę i unoszącego otwartą dłoń, z wnętrza której łypało na mnie oko. W środku znalazłem książeczkę wydrukowaną na różowym papierze, zin ilustratorski „Tokyo Bits”.

Jego autorką jest Ewelina Skowrońska, ilustratorka i dizajnerka, która przeprowadziła się z Londynu do Tokio. Na czterdziestu stronach „Tokyo Bits” Skowrońska pokazuje różne aspekty przeprowadzki do Kraju Kwitnącej Wiśni – inny język, inną pogodę, inne miasta, inną mentalnością, inną technikę, inną kuchnię. „To nie była miłość od pierwszego wejrzenia”, czytamy w jednej ze scen. Autorka pokazuje to wszystko w sposób humorystyczny, choć niepozbawiony głębi i nostalgii. Bardzo przyjemnie przez to przebrnąłem, a na końcu chciałem więcej.

Całość jest wykonana bardzo efektownie – minimalistycznie, z jednolitym tłem (różowym lub niebieskim) i brakiem wszelakich wstawek, a także pięknymi, z pozoru niechlujnie naszkicowanymi rysunkami. Do tego prosta, ale ładna, wymowna i klimatyczna, anglojęzyczna narracja, pojawiająca się tu i ówdzie, na wolnej przestrzeni, no i powstał efekt bardzo ciekawy, ładny, w taki sympatyczny i uroczy sposób.

„Tokyo Bits” powstało w serii limitowanej, stu egzemplarzy, ręcznie podpisanych przez autorkę. I to właściwie jest jedyna rzecz, która mnie razi – wolę kiedy sztuka i rozrywka są bardziej demokratyczne, bliższe ludziom i skrojone na miarę zapotrzebowania, bez tego elementu limitowania. Poza tym, bomba! Zin można kupić na stronie ilustratorki za 8£, do czego gorąco zachęcam. Ją samą można znaleźć również na Fejsie, Instagramie i Twitterze.

twórczość, ziny

Autor,

Lubię słuchać ambientu podczas długich spacerów. Nie wychodzę z domu bez plecaka, w którym pomieszkują: latarka, papierowe magazyny, książki, zeszyty, no i mnóstwo papieru, żebym w każdej chwili mógł napisać kolejny list. Fotografuję wyłącznie analogiem, a mój telefon jest ode mnie głupszy. Zbieram płyty muzyczne, książki, skasowane bilety autobusowe. No i listy. Często wracam do tych archiwalnych, na nowo je czytając i oglądając wrzucone do kopert załączniki. Kocham ukorzeniać nowe roślinki, oglądać mapy i dotykać drzew. Znajdziesz mnie też na Fejsie i na Twitterze.

Skomentuj, jesteśmy ciebie ciekawi