filmy, miejsca, przygody, wydarzenia
Skomentuj

VHS Hell w Kinie Żeglarz. Przeżyj fajną przygodę i wesprzyj znikające kino

Byliście kiedyś na Półwyspie Helskim? Jeśli nie, to gorąco polecam, bo jest to miejsce niezwykłego klimatu. Jedziesz pociągiem, wyglądasz z okna, a tam z lewej strony morze, z prawej morze, do tego czający się na każdym kroku zalążek przygody. Zresztą, już niedługo będziecie mieli fajny pretekst, żeby się tam wybrać — w Kinie Żeglarz w Jastarni, studyjnym kinie mieszczącym się w centrum półwyspu, odbędą się pokazy świetnej imprezy VHS Hell.

Ale po kolei. Dla tych, którzy nie wiedzą, VHS Hell to cykliczne imprezy, podczas których wyświetlane są filmy klasy B. Inicjatywę najlepiej przedstawiają sami twórcy: „Chcemy, abyście przypomnieli sobie czasy, kiedy po upadku komunizmu na osiedlach zaczęły rządzić wypożyczalnie wideo, a wszyscy bezkrytycznie zachłystywali się Zachodem. Na naszych pokazach zobaczycie filmy zapomniane, absurdalnie nakręcone, tandetne i niesmaczne, a jednocześnie perwersyjnie fascynujące. Gumowym potworom, opętanym seksem kosmitom i punkom ery nuklearnego Holokaustu zawsze towarzyszy głos znudzonego lektora i trzaski porysowanej taśmy video. Zupełnie jak dwadzieścia lat temu”.

Najważniejsze, co chciałbym, żeby wybrzmiało o samym kinie, to fakt, że to nie jest kolejne kino, które zaserwuje wam „obowiązkowy” zestaw chłamu z boxoffice’owych list. Kino Żeglarz to kino studyjne prowadzone przez trzy kobiety, przedstawicielki kolejnych pokoleń rodziny Blindow, poświęcające uwagę przede wszystkim wartościowemu lub oryginalnemu filmowi. Jest to zresztą jedyne kino na całym półwyspie (najbliższe kino w głąb lądu znajduje się w Rumii, a wzdłuż linii brzegowej, w Łebie), z historią sięgającą czasów wojny i maszynami obsługującymi taśmę trzydziestopięciomilimetrową stojącymi w projektorni. Jak czytamy na stronie kina: „W budynku kina przed wojną mieścił się pensjonat »Janina«. W czasie wojny, gdy Niemcy stacjonowali na Półwyspie Helskim, obiekt przerobiono na kino. W dobie PRL-u kino było w rękach aparatu państwowego. Od roku 1991 dzierżawcą kina był Bogdan Blindow – szalenie barwna postać, legenda świata kiniarzy. Po jego śmierci właścicielką została jego córka – Dagmara, która prowadzi kino do dziś, ze wsparciem mamy – Urszuli i córki – Patrycji. Z tego właśnie względu w Żeglarzu panuje iście rodzinna atmosfera”. Jak się pewnie domyślacie, prowadzenie studyjnego kina szukającego wartościowych filmów, nie jest zadaniem łatwym. Niestety, Kino Żeglarz jest o krok od zamknięcia. Te trzy dzielne kobiety dokładają do interesu, bo nie chcą się rozstać z tym rodzinnym skarbem.

Tu właśnie wkracza VHS Hell z próbą podratowania tego miejsca, przez zwrócenie na nie uwagi i zorganizowanie w nim pokazów. Tu wkracza też Róbmy Dobrze, publikując ten tekst. I tu możecie wkroczyć też wy, ze swoją obecnością podczas pokazów i portfelem. Podczas pierwszego pokazu, który odbędzie się 12 sierpnia 2017, wyświetlone zostaną dwa horrory z epoki magnetowidów — amerykański „Critters” (1986) w reżyserii Stephena Hereka puszczony z kasety VHS i włoski „Nightmare City” (1980) w reżyserii Umberto Lenzi, z dialogami czytanymi na żywo przez lektora, Piotra Czeszewskiego. Wstęp na seans będzie kosztował 16 zł. Bilety będzie można kupić bezpośrednio przed seansem. Zajawki filmów znajdziecie w wydarzeniu na Fejsie, a oto plakat zmajstrowany przez Izę Dudzik.

Oczywiście same seansy są bardzo ważne, w końcu to gwóźdź programu, ale spójrzmy prawdzie w oczy — te pokazy mogą zmienić się w mikroprzygodę. Jest okres wakacyjny, wielu z was szuka okazji, żeby trochę odpocząć i odciąć się od problemów. Więc wyobraźcie sobie taki ciąg wydarzeń. Nastrojowa podróż pociągiem lub samochodem przez Mierzeję Helską otoczoną morzem. Spacer po szalenie klimatycznym półwyspie. Wizyta w kinie, na holu którego wiszą plakaty z ostatniego sezonu pokazów VHS Hell (a nie jest tajemnicą, że u nich co plakat, to lepszy). Seanse szalonych horrorów na sali z czerwonymi siedzeniami pamiętającymi czasy PRL-u. Rozmowy ze świetnymi ludźmi (imprezy typu VHS Hell to magnes na takowych). A na końcu, jeśli będziecie chcieli, wspólny nocleg. Tak, dobrze przeczytaliście. Istnieje możliwość, żeby zostać w kinie na noc (!) — wystarczy podać swoje imię i nazwisko w mejlu do Patrycji Blindow (patrycja.blindow@gmail.com), przedstawicielki najmłodszego pokolenia rodziny, a potem przyjechać na pokaz, uzbrojony w śpiwór i karimatę.

Na koniec moja osobista prośba. Gdybyście wybrali się na pokaz, rozejrzyjcie się, czy nie ma jakiegoś słoja na datki wspierające działanie kina i wrzućcie coś, choćby symbolicznego. Jeżeli my, entuzjaści ciekawej sztuki, nie będziemy wspierać miejsc i projektów zapraszających ją w swoje progi, nikt inny tego nie zrobi. Tym bardziej, że kino ustaliło bardzo przystępną opłatę za wejście.

Z tego, co napisał mi Krystian Kujda, ma odbyć się również drugi pokaz, w innym terminie, ale jeszcze nie wyklarowały się szczegóły. Zaktualizuję tekst, kiedy będzie wiadomo coś więcej. Zdjęcia użyte we wpisie wykonał Michał Szymończyk.

Skomentuj, jesteśmy ciebie ciekawi