plakaty, twórczość
Skomentuj

Plakatów prawie nie robię, bo prawie nikt już mnie nie chce. O twórczości Wiesława Wałkuskiego

Wysyłając maila do Wiesława Wałkuskiego z prośbą o kilka informacji, nie wierzyłam, że dostanę odpowiedź, myślałam, że sięgam zbyt wysoko, tymczasem po dwóch godzinach wiadomość czekała w skrzynce odbiorczej. Następna była jeszcze szybsza. Wiesław Wałkuski jest jednym z moich plakatowych mistrzów, a dla niejednego grafika niedoścignionym wzorem i jak się okazuje bardzo miłym i skromnym, choć znającym swoją wartość, człowiekiem.

Ten artysta nie tworzy zwykłych plakatów, jego projekty to rzadko już spotykany majstersztyk. „Plakat może być dziełem sztuki albo zwyczajnym śmieciem. Wszystko zależy od tego, kto go tworzy. Podobnie jak klasyczny obraz olejny. Dziś takich dzieł sztuki na ulicach chyba się nie spotyka. A jeśli już to bardzo rzadko. Dziś plakat adresowany jest do motłochu i »mówi« językiem dla motłochu zrozumiałym. Przecież nie rzuca się pereł świniom. Ja nigdy nie adresowałem swoich prac do motłochu. Starałem się »porozmawiać« z inteligentnym i wrażliwym przechodniem” — napisał mi. Przykre słowa, ale prawdziwe. Dzisiaj traktuje się nas jak idiotów, tworzy się plakaty, które atakują sloganami, jaskrawymi kolorami czy zdjęciami photoshopowanych pań i panów, sztucznie zadowolonych z siebie, a to wszystko podane bez smaku i wyczucia. Ja już nawet ich nie widzę, zatrzymuję się tylko przy tych, które tak jak plakaty Wałkuskiego zapraszają do rozmowy.

Plakaty zaczął tworzyć od razu po dyplomie, ale pracę zawodową zaczął już na studiach, współpracując przeważnie z wydawnictwami książkowymi. Zamówienie na plakat wcale nie było tak łatwo dostać, ale projekty jakie proponował, były tak atrakcyjne, że zlecenia napływały regularnie. Artysta przyznaje, że jest w tej materii dużym szczęściarzem.

Zmiany nadeszły z początkiem lat dziewięćdziesiątych — „Ostatnie lata to totalna nędza jak chodzi o polski plakat artystyczny. Upadek nastąpił wraz ze zmianami ustrojowymi, gospodarczymi, społecznymi na początku lat dziewięćdziesiątych. Sami zniszczyliśmy to, czym mogliśmy się na świecie chwalić i imponować innym. Chciałoby się rzec: miałeś chamie złoty róg a ostała Ci się jeno tandeta reklamowa w stylu zachodnim. Plakatów prawie nie robię, bo prawie nikt już mnie nie chce”.

Plakaty Wiesława Wałkuskiego wyróżniają się na tle tego, co dzisiaj wisi na ulicach. Przede wszystkim są od początku do końca robione w tradycyjny sposób za pomocą farby i pędzla. Bez komputera, bez tabletów graficznych, bez nowoczesnych technologii. On po prostu maluje obraz i wydaje go w formie plakatu, tylko tak ma szansę dotrzeć do ogromnej liczby osób, nieosiągalnej wręcz dla klasycznego malarstwa. W wywiadzie dla Avalon Pulse czytamy: „czuję się malarzem (nie projektantem graficznym), który nie tylko w malarstwie sztalugowym, ale też w formach wydawniczych (drukarskich) realizuje swoje pomysły. Pośród oceanu masowej produkcji graficznej opartej na programach komputerowych i fotografii czuję się trochę jak Robinson na bezludnej wyspie. I dobrze mi z tym”.

To, co zobaczymy na pracach Robinsona polskiego plakatu, to przede wszystkim twarze ludzi; często w maskach, częściowo zakryte albo niewyraźne, wiele zdeformowanych ciał, czasem czaszki. Dlaczego akurat to? „Jednych ciągnie do kiełbasy zwyczajnej a innych do szynki parmeńskiej. Kwestia upodobań, smaku. Moje zainteresowania ujmując skrótowo, skupiają się przede wszystkim na człowieku, jego problemach, jego pięknie, brzydocie” — odpowiada.

Nie umiałabym wybrać jednego ulubionego plakatu tego artysty. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że jeśli wygram w totka, kupię wszystkie. Szczególne wrażenie zrobiły na mnie plakaty do filmów: „Pies Andaluzyjski”, „Danton”, „Jak narkotyk”, „Caravaggio”, „Pożegnanie jesieni”, do spektakli teatralnych: „Caligula”, „Czarodziejska góra”, „Tatuowana róża”, „Romeo i Julia” dla Teatru Jaracza w Łodzi, bardzo też lubię plakat „Satyrykonu ’91” oraz „III Międzynarodowego Festiwalu Gombrowiczowskiego”.

Plakaty Wiesława Wałkuskiego można nabyć, kontaktując się z artystą, są również dostępne w: Galerii Plakatu Polskiego w BUW, Galerii Polskiego Plakatu przy Rynku Starego Miasta w Warszawie, w Galerii Plakatu w Krakowie, we Wrocławskiej Galerii Polskiego Plakatu, w galerii Pigasus lub Galerii Kano.

plakaty, twórczość

Autor,

Lubię herbatę, stare zdjęcia, kwaśne jabłka i ładne słowa. Opiekuję się nieokrzesanym psem rasy husky, chciałabym mu kiedyś pokazać morze. Lubię się przyglądać ludziom i na podstawie urywków zdań, drobnych gestów, mimiki, wyglądu pisać w głowie ich biografie. Pokój, w którym mieszkam, powolutku zamieniam w ogród botaniczny. Znajdziesz mnie na Instagramie i Twitterze.

Skomentuj, jesteśmy ciebie ciekawi