duszek
Skomentuj

Zarąbista akcja dla Huncwotów

Do Huncwotów, czyli uczestników akcji pisania listów i osób, które chciałyby w takiej akcji wziąć udział! Mam do was ogromną prośbę. Będę organizował akcję związaną z pisaniem listów. Chciałbym zrobić imprezę Róbmy Dobrze w jednej z trójmiejskich knajp (zależy, która by mnie przygarnęła), na którym byłoby oczywiście piwo, fajni ludzie i rozmowy, ale też jakieś atrakcje, między innymi przyszedłbym z workiem, w którym miałbym dużo listów od Huncwotów, specjalnie napisanych na tę okazję. Osoby, które stawiłyby się na żywo, mogłyby z tego worka wylosować list dla siebie — otworzyć go, przeczytać, zachować, a w razie chęci również odpisać. Samych listów nie czytalibyśmy na głos (!), ale wszelkie fajne załączniki — rysunki, naklejki pocztówki, czy cokolwiek innego — moglibyśmy sobie wzajemnie śmiało pokazywać, żeby było ciekawiej.

Huncwoty, sprawilibyście mi ogromną przyjemność, gdybyście napisali taki list, albo listy (limitów nie ma, ja sam zamierzam napisać koło dziesięciu, może nawet więcej). Zasady są proste. Najpierw piszecie list — na jego końcu możecie, ale nie musicie napisać swój adres, zależy czy chcecie, żeby osoba, która to wylosuje, mogła odpisać. Wtedy dorzucacie ewentualne załączniki (nie są konieczne, ale jeśli coś tworzycie, warto to wykorzystać, tak samo, jeśli macie jakieś fajne drobnostki). Wsadzacie to do koperty, bez swojego adresu (!), tylko z dopiskiem „Nie wiadomo do kogo”. To właśnie te koperty ludzie będą losować z worka, więc jeśli chcecie, możecie tam coś dopisać, narysować czy dokleić. I dopiero wtedy tę kopertę wsadzacie w drugą kopertę, wszystko jedno jaką, bo ja i tak ją rozerwę i wyrzucę, kiedy już list dotrze do mnie. Na tej kopercie napiszcie normalnie mój adres i naklejcie znaczki.

Jeśli chodzi o treść listów, pozostawiam wam zupełną dowolność, warto jednak mieć kilka rzeczy na uwadze. Po pierwsze, listy będą czytane jakiś czas po napisaniu — obstawiam, że między jednym a trzema miesiącami po (wszystko zależy od tego, ile czasu będzie się zbierać jakaś sensowna liczba, no i jak przebiegnie organizacja wydarzenia). Można ten aspekt w ogóle pominąć i po prostu pisać, co się ma do napisania. Można też wykorzystać to jako efekt „wehikułu czasu”, na krótki czas, opisując jakieś wydarzenia, podkreślając, że w trakcie czytania one mogą już nie istnieć lub być nieaktualne, tym samym zachęcić czytającego do wyobrażenia sobie, jak to potoczyło się dalej. Po drugie, listy będą czytane w konkretnych okolicznościach — w knajpie, wśród ludzi, w jakiejś części również czytających. Można ten aspekt w ogóle pominąć i po prostu pisać, co się ma do napisania. Można też wykorzystać to w liście, w jakiś sposób odnieść się do tego, dać czytającemu jakieś zadanie — zachęcić, żeby coś konkretnego zrobił w stosunku do innych, na przykład sprezentował im jeden z załączników, pokazał określony fragment twojego listu, albo dał innym cały do przeczytania, opowiedział im coś konkretnego, albo coś dowolnego o sobie, napisał do nich krótki liścik i wręczył go (osoby zostaną poproszone, żeby na spotkanie zabrać jakieś kartki/zeszyty i coś do pisania). Albo wręcz przeciwnie, można poprosić czytającego, żeby na chwilę zapomniał, gdzie się znajduje i żeby sobie wyobraził inne miejsce — pokój, w którym piszecie list, miejsce, do którego zamierzacie go zabrać na listowy spacer. Po trzecie, czytający nie będzie was znał. Można bazować właśnie na tym, być w liście neutralnym narratorem, który chce opowiedzieć jakąś sytuację albo zbudować czytającemu jakieś wyobrażenie, samemu pozostając jednak tajemnicą. Można też opisać siebie, pozwalając na coś niesamowitego — na zbudowanie waszego obrazu w wyobraźni, zaistnienie w niej jako człowiek o określonych marzeniach, sympatiach i lękach. Ogranicza was tylko wyobraźnia i fakt, że każdy, kto wylosował list, musi mieć go na pamiątkę, do domu, także nie robimy zadań w stylu „oddaj komuś cały list”. Listy nie muszą być arcydziełami, ale powinny być napisane od serca. Także nie peniać się, tylko brać udział w tej fajnej akcji!

duszek

Autor,

Lubię słuchać ambientu podczas długich spacerów. Nie wychodzę z domu bez plecaka, w którym pomieszkują: latarka, papierowe magazyny, książki, zeszyty, no i mnóstwo papieru, żebym w każdej chwili mógł napisać kolejny list. Fotografuję wyłącznie analogiem, a mój telefon jest ode mnie głupszy. Zbieram płyty muzyczne, książki, skasowane bilety autobusowe. No i listy. Często wracam do tych archiwalnych, na nowo je czytając i oglądając wrzucone do kopert załączniki. Kocham ukorzeniać nowe roślinki, oglądać mapy i dotykać drzew. Znajdziesz mnie też na Fejsie i na Twitterze.

Skomentuj, jesteśmy ciebie ciekawi