Teraz czytasz
Zobacz nową animację Tomka Pilarskiego „The Firefly Grove” i przeczytaj o jej powstawaniu

Zobacz nową animację Tomka Pilarskiego „The Firefly Grove” i przeczytaj o jej powstawaniu

Poczynania Tomka Pilarskiego śledzę od 2014, kiedy to na fanpejdżu udostępniłem jego animację „Esc” (wczoraj też pokazywałem na blogu jego inną pracę, „Whaddup Fish!”). Tomek jest młodym twórcą, urodzonym w 1991 roku w Wieluniu. W końcu, po najróżniejszych perypetiach i obsuwach, udało mu się zrobić magisterkę z animacji na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. Czterominutowa animacja „The Firefly Grove”, którą miałem okazję oglądać przedpremierowo, a którą wy od dziś możecie również oglądać, jest jego dyplomem.

Jeżeli chodzi o pomysł na „The Firefly Grove” – czytam w mejlu od Tomka – to pojawił się on, kiedy obserwowałem mojego najmłodszego brata, który całe dnie spędzał grając na konsoli. Kiedy tylko mogłem, próbowałem wyciągnąć go na świeże powietrze, zawsze na początku był niechętny, ale na koniec był zadowolony. Pomyślałem, że może uda mi się zrobić coś, co mógłby zobaczyć na ekranie, w który i tak się wpatruje, a co popchnęłoby go do wyłączenia elektroniki i wyjścia na zewnątrz. Prace nad animacją trwały tak długo, że Konrad (bo tak ma na imię mój brat) wyrósł z bycia docelowym odbiorcą, a stał się częścią ekipy, pomagał mi w kolorowaniu ujęć.

Tomek bardzo szczegółowo opisuje kolejne etapy powstawania „The Firefly Grove”, wszystkie trudności i potknięcia, przez które pojawiły się opóźnienia. Postanowiłem opublikować tę wiadomość w całości, z wszystkimi niuansami, ponieważ czyta mnie wielu młodych kreatywnych ludzi. Jeżeli zamierzacie iść ścieżką animacji, lepiej żebyście wiedzieli, że nie zawsze jest łatwo, ale że wytrwałość często popłaca – Tomek ostatecznie dyplom ukończył, a obecnie jest animatorem w australijskim studiu Flying Bark Productions, z ramienia którego pracował przy serialu „Rise of the Teenage Mutant Ninja Turtles”.

Oto mejl od Tomka: Rok akademicki 2015/16 miał być dla mnie ostatnim rokiem studiowania Animacji na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu (UAP), wtedy to miałem uzyskać tytuł magistra, tak się jednak nie stało. Jak do tego doszło? Historia powstawania „The Firefly Grove” jest długa i pełna trudności, a jej początki łączą się z moimi dwiema poprzednimi animacjami. Podczas pracy nad „Whaddup Fish!”, która wydłużyła się znacznie w wyniku innej przykrej sytuacji, złożyłem wniosek o stypendium, które o dziwo (!) otrzymałem. Było to stypendium z ASIFA Hollywood. Stypendium miałem przeznaczyć na produkcję mojej animacji/dyplomu magisterskiego „The Firefly Grove”, innymi słowy mogłem sobie teraz pozwolić na zatrudnienie kilku osób! Wstrzymałem się z tym jednak do czasu ukończenia prac nad „Whaddup Fish!” aby przy jej pomocy przyciągnąć uwagę osób, do których miałem zamiar napisać. Strategia ta okazała się skuteczna – co więcej „Whaddup Fish!” powiększyła znacznie grono osób śledzących mój profil na Facebooku, co miało zaowocować w przyszłości. Tak do ekipy dołączył Mathias Zamęcki i Kuba Dobrowolski (Kuba Terrano, wcześniej Kubaterra), a także Tiago Cardoso i Dinis Henriques z portugalskiego Pulsar Studios. Poczynania Mathiasa śledziłem od dłuższego czasu, a teraz miał zająć się malowaniem teł do mojej animacji. Wywiad z Kubą zobaczyłem przez ramię mojego brata, a teraz Kuba miał zająć się muzyką, a nawet skomponować specjalną piosenkę! Z Tiago i Dinisem pracowaliśmy już przy „Whaddup Fish!” gdzie zajmowali się dźwiękiem, tak więc dosyć płynnie przeszliśmy do kolejnego projektu. W międzyczasie mój dyplom licencjacki – animacja „But she’s nice…” – zwróciła uwagę producentki Eweliny Gordziejuk z EGo FILM, która wyraziła chęć wyprodukowania mojej nadchodzącej animacji, co w efekcie miało podnieść rangę mojego dyplomu magisterskiego do miana debiutu reżyserskiego. Na UAP nigdy wcześniej nie było takiej sytuacji.

Kiedy poinformowałem moich profesorów o zamiarze ubiegania się o dofinansowanie z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej (PISF), nie okazali entuzjazmu, a nawet sugerowali porzucenie tego pomysłu, zdziwiło mnie to, ponieważ inne uczelnie od dawna praktykują takie działania. Z opóźnieniem – spowodowanym przeciągającą się pracą nad „Whaddup Fish!” – przystąpiłem do przygotowywania wymaganych przez PISF elementów, od scenariusza po próbkę animacji, niestety pomimo starań nie zdążyłem na czas, termin naboru projektów w PISF minął. Na szczęście w ostatniej chwili okazało się, że termin został przesunięty z powodu jakichś wewnętrznych zawirowań w PISF, co dało mi dokładnie tyle czasu, ile potrzebowałem na dokończenie pracy. Ku mojemu szczeremu zdziwieniu – gdyż to co udało mi się pokazać przed komisją PISF pozostawiało wiele do życzenia – otrzymaliśmy dofinasowanie! Opuszczając siedzibę PISF dowiedziałem się, że moi profesorowie również ubiegali się o to samo dofinansowanie i szczerze mówiąc nie wiem czy ich wcześniejsza postawa była próbą wyeliminowania konkurencji, czy może miała jakieś inne podłoże.

Wziąłem roczny urlop dziekański w celu skupienia się na produkcji „The Firefly Grove”. Wróciłem do kwestii fundamentalnych, czyli scenariusza, storyboardu i animatiku (coś jak storyboard, tylko zmontowane w czasie – przyp. mn), które konsultowałem z Mathiasem i (dzięki jego znajomościom) z kilkorgiem doświadczonych artystów, aż w końcu, po wypróbowaniu wielu możliwości, kierunek został wyraźnie wyznaczony. Kolejnym etapem było zaprojektowanie postaci i layoutów, które od razu przygotowywałem z myślą o przyszłym compositingu, a więc ilość i rozmiar warstw, jak i ruch kamery były ustalone na tym właśnie etapie. W tym samym czasie Mathias pracował nad color scriptem (scenariusz dla kolorów – ich rozplanowanie i zmiany w czasie – przyp. mn), a następnie przystąpił do malowania (wszystkich!) teł na podstawie przygotowanych przeze mnie layoutów. Tego typu podejście do pracy nie jest niestety praktykowane na UAP, więc uczyłem się tego sam w trakcie pracy, bazując na informacjach znalezionych w książkach i sieci. Zacząłem szukać animatorów. Zgłosiło się do mnie wiele zainteresowanych osób, które śledziły mój profil na Facebooku, niestety dobre chęci (za które jestem bardzo wdzięczny!) nie szły w parze z umiejętnościami. Spróbowałem zwerbować kilku animatorów osobiście, niestety kwestie finansowe skutecznie ucinały temat. Ostatecznie, nie licząc trzech ujęć, całą animację musiałem wykonać sam, w tym clean-up. Ogrom pracy jaki spoczywał na moich barkach pozbawił mnie szansy na skończenie „The Firefly Grove” na czas, a wszelkie opcje odroczenia terminu obrony zostały już wykorzystane, zostałem więc skreślony z listy studentów.

Przedłużająca się praca w połączeniu z niewielkim wynagrodzeniem zmusiły mnie do powrotu do rodziców – co nie ukrywam, trudno było mi przełknąć. Czas mijał, praca mozolnie posuwała się na przód, aż nadszedł moment, w którym miałem już sporo gotowych ujęć czekających na pokolorowanie. I tu ponownie skorzystałem z mojego Facebooka. Zgłosiło się bardzo dużo osób z różnych części świata, co więcej część z nich była gotowa pomóc mi zupełnie nieodpłatnie, byle tylko przyczynić się do zakończenia prac nad „The Firefly Grove” – bardzo za to dziękuję! W tym samym czasie Kuba skomponował muzykę i, co jest najbardziej niesamowite, „Catching Moments Forever”.

Kiedy część wizualna była już niemal gotowa, przyszedł czas na rozwiązanie problemu jakim była konieczność znalezienia i nagrania głosów dla bohaterów animacji. Z prośbą o pomoc w tychże kwestiach zgłosiłem się do Wieluńskiego PMDKiS, do którego uczęszczałem na zajęcia plastyczne będąc dzieckiem, a także do Radia Ziemi Wieluńskiej. Ku mojej wielkiej uldze obie instytucje zgodziły się pomóc. Casting odbył się w PDMKiS, a nagrania w Radiu ZW. Cała sytuacja była dla mnie dużym wyzwaniem pod każdym względem, na szczęście efekty nagrań były owocne i co najważniejsze dobrze się zarejestrowały! Nagrania przesłałem do Portugalii, gdzie Tiago i Dinis zintegrowali je z obrazem, muzyką i pozostałymi dźwiękami, które stworzyli na potrzeby animacji. Po konsultacjach z Mathiasem domknąłem kwestie post-produkcyjne (korekcja barwna, efekty specjalne itd.), w tym samym czasie Tiago i Dinis zakończyli prace nad dźwiękiem i tuż przed końcem roku 2018 finalna wersja „The Firefly Grove” została nareszcie wyrenderowana. Wznowiłem studia, przeprowadziłem się do Warszawy, napisałem pracę magisterską i obroniłem się w 2019, trzy lata później niż zamierzałem.

© 2013-2020 Róbmy Dobrze