Now Reading
Oto świetny kalendarz Gaga Models 2021. Zysk z niego wesprze działania Centrum Praw Kobiet

Oto świetny kalendarz Gaga Models 2021. Zysk z niego wesprze działania Centrum Praw Kobiet

Jestem szczerze zachwycony tym kalendarzem – jest szalony, zaskakujący i po brzegi wypełniony pozytywną energią.

Pomysł jest prosty: Noc w parku rozrywki. Siedem młodych kobiet świetnie się bawi, w dziwacznym spektaklu pomiędzy horrorem a komedią. Wykonanie cudowne: Ciemność w tle i sztucznie oświetlone osoby, w połączeniu z analogowym klimatem zdjęć (chociaż stworzonym cyfrą i odpowiednią obróbką RAW-ów) i odważnymi skosami perspektywy na niektórych zdjęciach, dają eksperymentalno-artystyczny klimat zdjęć, którego nie spodziewałbyś się po oficjalnym projekcie agencji modelek.

Prasówka ósmej edycji kalendarza Gaga Models podkreśla, że nagość uwieczniona na tych zdjęciach ma być rozumiana jako manifest. Jedna z modelek, którą możemy zobaczyć na tych zdjęciach, Alma Asuai, napisała: Foucault wskazał, że największym nieposłuszeństwem jednostki wobec władzy i najmocniejszym krokiem do odzyskania autonomii jest odzyskanie swojej seksualności. Ten kalendarz jest o tym. O nagości estetycznej i normalnej. O rozwiewaniu wiszącej nad naszym społeczeństwem eterycznej osłony skrajnie pruderyjnego, bezsensownego zawstydzania. Inna z modelek (i ilustratorka) Angela Bilińska, pisze: Z nagością mam do czynienia od lat i dawno przestałam ją traktować w kontekście seksualnym, stąd podoba mi się nasza naturalność.

I przyznam szczerze, że takie deklaracje czytałem setki razy, po czym z uśmieszkiem przeglądałem dołączone do nich zwyczajne erotyczne akty*. Z tymi zdjęciami jest inaczej. Pomysłowość fotografa, Kamila Kotarby (strona, Insta), jego świetne oko, dobra chemia między dziewczynami i dobór modelek, które mają coś do zakomunikowania – wszystko to powoduje, że nagość rzeczywiście jest elementem kreatywnej zabawy, swobody i banalnego, choć niezwykle istotnego komunikatu. Przytoczę go słowami jednej z modelek, Jagody Łętowskiej: Widzicie to, o czym same decydujemy. Nasze ciała. W niespokojnych, pełnych przemocy czasach, gdy ucisk jest wprowadzany w nasze życia pod ogłuszającą falą propagandy, ważne jest, żeby zapewnić kobiecej cielesności bezpieczny kąt. Azyl. Schronienie w sztuce. Ten kalendarz to właśnie robi.

Główną inspiracją do sesji była lokacja, którą sobie upatrzyłem jakiś czas temu i czekała ona na swój moment – pisze autor zdjęć. – Po zrobieniu dokumentacji, wiedziałem, że to jest to. Park rozrywki zlokalizowany w lesie pod Warszawą. Pełen dziwności – od przeskalowanych grzybów, przez dinozaury, na pszczółce Mai kończąc. W sesji zależało mi na pomieszaniu konwencji – trochę horroru, trochę komedii. Zdjęcia realizowaliśmy początkiem września i pogoda nie rozpieszczała, ale mimo deszczu i niskiej temperatury, walczyliśmy do końca.

W kalendarzu zobaczymy siedem modelek: Joanna Kocyła, Jagoda Łętowska, Angela Bilińska, Marta Kowalczyk, Maria Konieczna, Alma Asuai, Zofia Wróbel. Makijażem zajęła się Ola Łęcka. Stylizacją Ola Kaźmierczak.

Trzeba podkreślić jedną rzecz: To nie jest kalendarz, na którym sobie coś notujesz. Zwyczajnie nie przewidziano na to miejsca – każda strona ma na samym dole tylko nazwę miesiąca po angielsku i numery dni. Dla mnie to nie problem, bo nie mam w zwyczaju niczego zapisywać na ściennych kalendarzach – do tego znacznie lepiej nadaje się apka kalendarza w smartfonie. Lubię natomiast ten rytuał, że co miesiąc przekładasz kartkę i spędzasz czas z kolejnym obrazkiem. Poza tym, po zakończeniu roku można łatwo odciąć dolny pasek i zostawić sobie jako świetne wydruki.

Moim absolutnym faworytem jest zdjęcie majowe, na którym uśmiechnięty pociąg ma przejechać leżące modelki. Następnie zdjęcie marcowe, na którym Angela Bilińska zasłania się sztuczną gąską. Zdjęcie sierpniowe, z dziarskimi kobietami przed transformersem. I grudniowe, z tańcami wokół pszczółki Mai.

Jedynym zarzutem, jaki mam do tego kalendarza, jest limitowany charakter wydruku – powstanie tylko sto egzemplarzy. Dostaną je osoby, które jako pierwsze zrobią darowiznę dla Centrum Praw Kobiet na przynajmniej 333 zł. Wielką zaletą cyfrowej sztuki jest to, że można relatywnie tanio robić dowolną ilość kopii. Narzucanie z góry limitowanego charakteru nadaje temu zupełnie niepotrzebnego elitarnego tonu. Nie lepiej było ustawić niższy próg, dajmy na to 150-200 zł, ale wydrukować tyle egzemplarzy, ile pojawi się chętnych? Wsparcie charytatywne byłoby podobne (a może nawet większe), a kalendarz trafiłby na ściany większej ilości ludzi.

Jeśli chcesz nabyć kalendarz, zrób przelew na konto 59 1020 1156 0000 7102 0059 9241 – odbiorcą jest Centrum Praw Kobiet. ul. Wilcza 60 lok. 19, 00-679 Warszawa. W przelewie wpisz „Kalendarz Gagamodels – odział poznański”.

*W żadnym wypadku nie jestem przeciwnikiem aktów zmysłowych, czy nawet erotycznych – dobrze zrobione są jedną z fajniejszych gałęzi fotografii. Po prostu nie lubię ściemniania.

Napisz pierwszy komentarz

Odpowiedz

Your email address will not be published.

©2013-2021 Róbmy Dobrze