Teraz czytasz
„Eviva L’Arte 2021” – nowa malarska kolekcja Medicine w obiektywie Wiktora Franko

„Eviva L’Arte 2021” – nowa malarska kolekcja Medicine w obiektywie Wiktora Franko

Jestem fanem projektów, które wydzierają coś ze sztywnego, elitarnego światka sztuki wysokiej i przynoszą to ludziom, żeby mogli się tym nacieszyć poza murami muzeów. Czymś takim jest właśnie nowa malarska kolekcja Medicine, „Eviva L’Arte 2021”. Nie ukrywam, że miło będzie gdzieś na ulicy zobaczyć dzieła takich malarzy, jak między innymi Stanisław Ignacy Witkiewicz, Jacek Malczewski, Julian Fałat, Jan Matejko, Edward Okuń, Leon Chwistek, Zdzisław Jasiński czy Olga Boznańska, nadrukowane na ciuchach.

W skład kolekcji wchodzą tiszerty, koszule, polo, bluzy, sukienki, spódnice i płaszcze. Obrazy zostały wkomponowane w to wszystko na różne sposoby – tylko w kieszonkę, jako prostokąt w centrum, albo w cały ciuch.

Najpiękniejsze są moim zdaniem ciuchy z obrazami mniej szczegółowymi, w których bardziej chodzi o przepływ kolorów, niż o kształty, jak „Pejzaż jesienny z Bystrej” Juliana Fałata nadrukowany na płaszczu, albo bluza z „Burzą” Zdzisława Jasińskiego. Chociaż prace bardzo szczegółowe odpowiednio dobrane też tworzą fajny wzorzysty efekt. Wystarczy spojrzeć na rzeczy z kolażami Witkacego, jak ta koszula, płaszcz czy sukienka – pięknie to wygląda. Ładnie wygląda też „Miasto fabryczne” Leona Chwistka na koszuli. „Wojna i my” Edwarda Okunia na sukience. „Portret Heleny Białynickiej-Birula” Witkacego na tiszercie. „Hamlet polski” Jacka Malczewskiego na tiszercie.

Udane są też wzory z podpisami. Rozbawił mnie tiszert z „Babim latem” Józefa Chełmońskiego. Widzimy kobietę płasko leżącą na polu, z uniesioną ręką, a nad tym wszystkim podpis „Sky is the limit”. Albo tiszert z „Szarżą” Jerzego Hulewicza i podpisem „Culture, not violence”. W kolekcji użyto więcej obrazów; musicie je sami zobaczyć – prawdopodobnie wam spodobają się zupełnie inne. Pełną kolekcję znajdziecie na stronie Medicine.

Sesję zdjęciową, którą tu widzicie wykonał niezawodny Wiktor Franko. Jego oko, w połączeniu ze świetną scenografią Mateusza Niedzielaka i ciekawymi makijażami Anety Kostrzewy, dają naprawdę zarąbisty efekt. Podoba mi się, jak cudnie rzeczy, które otaczają Leona i Paulinę, a także charakteryzacja, dopasowane są do treści i kolorystyki samych obrazów. Najlepszy jest Leon siedzący à la Stańczyk i dotykający tej lampy, ale dobrych pomysłów jest tam więcej.

Wiktora Franko możecie śledzić na Fejsie i Instagramie, a także odwiedzić jego stronę.

Skomentuj jako pierwszy/a

Skomentuj

Your email address will not be published.

© 2013-2021 Róbmy Dobrze