Teraz czytasz
Natka Klimowicz podsumowuje swój 2020

Natka Klimowicz podsumowuje swój 2020

2020 był szalonym rokiem. Panoszący się COVID-19 obrócił wszystko do góry nogami. Przeżyliśmy pełny lockdown, później najróżniejsze obostrzenia i wybiórcze zamrażanie poszczególnych branż. Tak sobie ostatnio pomyślałem, że fajnie byłoby dowiedzieć się, jak w tym szaleństwie odnaleźli się twórcy sztuk wizualnych. Od kilku dni wysyłam do nich ten sam zestaw pytań, z prośbą żeby podsumowali rok 2020 ze swojej perspektywy. Dziś przyszedł czas na Natkę Klimowicz aka Kosmonatka, ilustratorkę i plakacistkę.

„To był bardzo chaotyczny rok! Moja kariera artystyczna dopiero się rozwija, ostatnie lata to była dla mnie ciężka orka – stopniowe brukowanie swojej ścieżki, często z natężeniem większym, niż moje siły przerobowe. Kiedy kończył się 2019 rok czułam, że wsiadłam do odpowiedniego wagonu i ekscytacja na to co będzie, trzymała mnie w pionie nawet w trudnych chwilach. Pamiętam dobrze moment, w którym policzyłam wszystkie zaprojektowane plakaty z tego roku i dosłownie poczułam falę gorąca rozlewającą się po całym ciele (żeby było jasne, z radości). 2020 zdecydowanie nie był taki owocny, ale i tak udało mi się zrealizować fajne projekty. Brakowało mi społecznej stymulacji (a zawsze myślałam, że moje miejsce jest na uboczu – jednak nie), przypadkowych spotkań i sytuacji. Mam taki zwyczaj, że chodzę na prawie wszystkie koncerty i wydarzenia, do których robię plakaty, zawsze czuję się »w obiegu«, rozmawiam z ludźmi, dostaję »realny feedback« – nie tylko lajki na Instagramie – i ładuję swoją motywację. Tego też mi brakowało. Ale podsumowując, ten rok nie był zły, był po prostu trochę… dziwny”.

„Wiele projektów zostało odwołanych albo przełożonych na później (lub nigdy), co było dość wymagającym treningiem cierpliwości. Kwarantanna oznaczała mało wydarzeń (jeśli już, to onlajn) czyli niskie zapotrzebowanie na plakaty, co dla mnie oznaczało niewiele zleceń i drastyczny spadek wiary w siebie oraz to co robię. Trochę twarde lądowanie. Jestem na szczęście osobą, której trudno usiedzieć w bezruchu, więc po prostu więcej eksperymentowałam, nie tylko graficznie, ale w ogóle artystycznie”.

„Największe czasowe (i emocjonalne) cło zabrały na pewno protesty w Polsce, choć w moim przypadku obserwowane z innego kraju; czytanie wiadomości, projektowanie plakatów na szybko, rozmowy z przyjaciółmi, którzy byli na miejscu. Fala złości i bezsilności na polityczny bezsens odbijała się na mnie bardziej, niż kolejne kwarantanny. Dostałam zdjęcia młodszego brata i kuzynów z moimi plakatami na proteście i to trochę osłodziło tę gorycz”.

„Z bardzo innej beczki: kupiłam razem z chłopakiem kontroler i zaczęliśmy się uczyć programu Traktor (do didżejki). To coś, co chciałam zrobić już od dawna, ale dopiero w zeszłym roku wygospodarowałam na to czas. Dużo ćwiczyliśmy, spędzaliśmy mnóstwo czasu budując naszą muzyczną bibliotekę; na tyle mnie to pochłonęło, że na chwilę nawet odechciało mi się rysować. Okazało się, że miksowanie muzyki, to bardzo graficzna rzecz, bo oprócz tego co słyszysz, widzisz też każdą zmianę i nie było to takie trudne, jak sobie początkowo wyobrażałam. Kwarantannie zawdzięczam zagranie pierwszego setu bez stresu, że ktoś widzi, jak ręce mi się trzęsą – w końcu streamowane imprezy cechują się często niską rozdzielczością. Przyjemność z budowania narracji/nastroju zupełnie innym medium dała mi do myślenia. Bardzo lubię pracować graficznie w służbie muzyce, a doświadczenie tworzenia na muzycznym poziomie upewniło mnie w przekonaniu, że tędy droga i mam nadzieję koncentrować się głównie na projektowaniu dla tego obszaru”.

„Największym przedsięwzięciem tego roku (i chyba najbardziej satysfakcjonującym) było nagrywanie »post-sessions«. Regularnie pracuję z niezależnym kolektywem muzycznym post-dreifing; w poprzednich latach organizowaliśmy festiwal Hátiðni, który w tym roku z wiadomych przyczyn był odwołany. Z grantów przeznaczonych na festiwal udało się sfinansować nagrania artystów, którzy mieli na Hátiðni wystąpić. Przez kilka letnich miesięcy, kiedy na wyspie udało się na krótko wyeliminować COVID-19 (mieszkam w Reykjavíku, po zamknięciu granic w czerwcu przez jakiś czas nie było nowych zachorowań) nagraliśmy serię koncertów w czterech ważnych na niezależnej mapie miasta lokalizacjach. Zaprojektowałam logo (wspólnie z Diego Manatrizio) i wszystkie materiały graficzne, zrobiłam animacje tytułów piosenek i nazw artystów do każdego klipu. Najfajniejszą częścią tego projektu było przygotowanie scenografii (z Seanem Patrickiem O’Brienem i ponownie z Diego), innej dla każdej lokalizacji. To nie był mój pierwszy raz w tego typu pracy, ale było to zupełnie inne doświadczenie od siedzenia przy komputerze albo kartce papieru, może po prostu – tworzenia na siedząco. Bardzo lubię pracować ze światłem (i muzyką, to już wspomniałam), robię dużo zdjęć analogami, więc to była naprawdę super przygoda. Później zostałam też zaproszona do ustawienia sceny na koncert towarzyszący premierze teledysku Silli i to też wyszło świetnie”.

„W 2020 roku udało mi się pracować trochę z moim chłopakiem, Mánim Sigurðssonem (który też rysuje) – zrobiliśmy razem dwa plakaty na konkurs klubu Schron w Poznaniu. Ja miałam pomysł, zrobiłam rysunki i podjęłam kolorystyczne decyzje, a Máni zrobił modele 3D. To był najsprawniej zrealizowany projekt, jaki pamiętam! Konkursu nie wygraliśmy, ale bawiliśmy się doskonale robiąc te plakaty”.

„Naklejka, którą zaprojektowałam do Koperty Niespodzianki, to jeden z moich ulubionych rysunków tego roku. Trochę nadrabia za moją ponurą minę. Bardzo lubię projekt koszulki dla magazynu The Reykjavik Grapevine; pracowałam z nimi już wcześniej i dostałam dużo kreatywnej wolności. Rysunek z koszulki to laurka dla islandzkich basenów, które są naprawdę ważnym elementem codzienności. Kiedy zapisywałam ten projekt, mijał kolejny miesiąc zamknięcia placówek sportowych, zaklinałam pod nosem, żeby wraz z wypuszczeniem tej koszulki zniesione zostały obostrzenia i narysowana scenka mogła się rzeczywiście gdzieś wydarzyć. Zanim w Reykjavík uderzyła pierwsza fala pandemii, zrobiłam też kilka fajnych plakatów. No i miałam wystawę plakatów z poprzedniego roku”.

Prace Natki znajdziecie w różnych e-zakątkach; podaję odnośniki, proszę w nie klikać: jej strona, Fejs, Instagram, Behance. Muzyki, jaką miksuje wraz z Mánim Sigurðssonem jako duet didżejski Wise Horse, posłuchacie na Soundcloudzie.

Skomentuj jako pierwszy/a

Skomentuj

Your email address will not be published.

© 2013-2021 Róbmy Dobrze