Teraz czytasz
„Obiecanki”, czyli krótki komiks o rozpadzie rodziny szopów

„Obiecanki”, czyli krótki komiks o rozpadzie rodziny szopów

Przeczytałem ten króciutki, sześćdziesięciostronicowy komiks Agnieszki Świętek (scenariusz i rysunki) wczoraj w drodze do i z pracy. Spośród dwudziestu kilku nieprzeczytanych komiksów, które spoglądają na mnie z półek, sięgnąłem po ten konkretny ze względu na okładkę — ładniusią i przyjazną. Potrzebowałem czegoś pluszowego, co przegoni czarne myśli. Należy dodać, że przed lekturą nie zerknąłem do opisu z tylnej okładki, z którego dowiedziałbym się, że „Obiecanki” opowiadają o… rozpadzie rodziny szopów.

Koleje losu dość typowe: rodzice się rozstają, ojciec przepada, a matka pogrążona w depresji zaniedbuje swoje córki. Córki tęsknią za ojcem, kurczowo łapią się każdej jego obiecanki, że znów pojawi się w ich życiu. Wydarzenia poznajemy z perspektywy starszej z córek, rzuconej pomiędzy wredne dzieciaki w szkole, problemy w domu, złość na rodziców, tęsknotę za ojcem, no i przede wszystkim, swoje własne dorastanie.

Autorka zdecydowała się nie nadawać bohaterom imion, podkreślając tym samym ich uniwersalność. Na szczęście nie zrezygnowała z nadania im cech szczególnych i własnych charakterków, dzięki czemu główna bohaterka obsesyjnie robi ptaki-origami, zawsze, kiedy jest zła lub smutna, a jej młodsza siostra, jest przesympatycznym, podtrzymującym na duchu reaktorkiem atomowym napędzanym na miłość („Awaria! A-wa-ria! Aby aktywować robota, nakarm go ciastkami!”).

Chociaż komiks nie posiada żadnego „mówiącego” narratora, Świętek znajduje sposób, żeby zakomunikować emocje postaci obrazowo. Nie chcę dawać wielu przykładów, bo przy tak krótkim komiksie, trzeba z tym uważać, ale przytoczę dwa. Jest taka scena, w której dziewczynki spędzają czas w pokoju jednej z nich na poddaszu, a ich pogrążona w depresji matka siedzi samotnie na parterze, oglądając telewizję. Można to było pokazać w osobnych kadrach, ale autorka zdecydowała się na inny zabieg – pokazanie domu z boku, jakby z przekroju, przez co ten dystans relacji międzyludzkich jest potęgowany przez dystans dosłowny, w przestrzeni. Dodatkowo, tworzy to też skojarzenie z domem dla lalek, przez co jako odbiorca masz ochotę wziąć te figurki i przysunąć je bliżej siebie. Jest też inna scena, w której ojciec zostawia pod drzwiami kwiaty, piękne słoneczniki, w ramach przeprosin, że znów nie udało mu się córek odwiedzić. Główna bohaterka wykrzykuje, że ma w nosie te jego przeprosiny i same kwiaty też. Jednak na sąsiedniej planszy widzimy sześć kadrów, na których kwiaty stoją w wazonie, tak długo aż zwiędną, a potem pojawiają się dłonie starszej córki wklejające opadłe płatki do zeszytu. Siła narracji wizualnej – mamy jedną stronę, na niej sześć kadrów, a wyczytujemy i czujemy cały proces emocjonalny, przez który bohaterka przechodzi.

Świętek osiągnęła spójność stylu narracji i rysunków. Kadry są ładnie narysowane, czytelne i ciekawe, akcja dobrze rozplanowana. Przez kolejne kartki płynie się gładko; całość tworzy przemyślany, zgrabny kształt. Z wyjątkiem dymków, które w co najmniej kilku miejscach są na tyle źle poukładane, że początkowo dialogi czyta się w złej kolejności. Większość kadrów jest czarno-białych, jednak gdzieniegdzie autorka dodała jeden tylko kolor — pomarańcz. Pomarańczowe stają się elementy związane z tęsknotą za ojcem i nadzieją, że ten w końcu się pojawi. Zachwyciła mnie prostota i siła tego motywu. Czytałem to w autobusie i czułem się zakłopotany na myśl, że ktoś ze współpasażerów na mnie zerknie i zobaczy, że płaczę przy komiksie o szopach.

Gorąco polecam kupić ten komiks.

„Obiecanki”; scenariusz i rysunki Agnieszka Świętek, Kultura Gniewu, 2018.

Skomentuj jako pierwszy/a

Skomentuj

Your email address will not be published.

© 2013-2020 Róbmy Dobrze