Now Reading
Powroty: Michał Nowakowski

Powroty: Michał Nowakowski

Na okładce tego wpisu jest mój dziadek, Edward. Nigdy nie miałem okazji go poznać, bo zmarł młodo, po czterdziestce, kiedy nie było mnie jeszcze na świecie. Nie umiałbym zliczyć ile razy o nim rozmyślałem. Zresztą bardzo lubię grzebać w przeszłości, zbliżyć się do momentu, kiedy nie jest całkowitą nieznajomą. Zdjęcia pozwalają cofnąć się w czasie, ożywić, choćby na chwilę, sytuacje i ludzi, których już nie ma.

W pawlaczach całej Polski zalegają sterty starych fotografii – na wielu z nich ktoś kiedyś uwiecznił ciekawy / zabawny / dziwaczny /ważny moment. Powroty to będzie taki cykl, który nie pozwoli im pozostać zapomnianymi. Każdy może podesłać na mojego maila, michal@robmydobrze.pl, skany zdjęć ze swojego archiwum z jakimś podpisem czy anegdotką. Najciekawsze z nich znajdą się w kolejnych odcinkach. Także wyciągajcie albumy i rozgrzewajcie skanery. Tymczasem, zacznijmy od zdjęć z archiwum mojej rodziny.

Siostra i brat. Moja mama i wujek Rysiu. (po lewej) Jego słońce cieszy, ją razi. Płotek stoi niewzruszony. (po prawej) Na metalowej konstrukcji do wygibasów, które rozstawiali wtedy na plaży, podobno szczególnie w Jelitkowie. Wtedy dzieci jeszcze radziły sobie z metalem.

(po lewej) Kumple, ławka i pies. Mój ojciec siedzi najbardziej na prawo i wygląda jak jakiś depeszowiec. W tle widać fragment falowca na Przymorzu. Gdańsk, czerwiec 1982. (po prawej) Znów mój dziadek, Edward. Na odwrocie napisano: Gdańsk-Jelitkowo. Plaża. 10.06.1961r.

Cały parking, a tylko dwa samochody – oba maluchy. Jak moja mama grała tam za dzieciaka w badmintona, złościła się jak jakiś pojedynczy samochód zajechał jej drogę. Ten sam parking w roku 2015 nie dość, że znacznie się rozrósł, to jeszcze jest niemal bezustannie zapchany autami – wszelkiej maści amerykańcami, japońcami i innymi. O wolne miejsca się walczy.

(po lewej) Przeraża mnie to, że Mikołaj wygląda jak terrorysta-zbok. Ktoś dopisał datę: styczeń 1969. (w środku) Siostra i brat pałaszują lody w towarzystwie Puszka. Każde czasy mają swojego Puszka. (po prawej) Ludzie, a w tle falowiec na Przymorzu. Gdańsk. Rok nieznany.

(u góry) Dziadek Edward; chyba chce ulepić śnieżkę. W fotograficznych archiwach naszej rodziny jest bardzo dużo zdjęć, które dziadek robił, bo bardzo lubił to robić. Jest jednak raczej niewiele zdjęć, na których jest on.

To już czwarte zdjęcie mojego dziadka, które tu trafia. Zdjęcie człowieka, którego nigdy nie poznałem, a który od kiedy pamiętam zawsze szalenie mnie inspirował. Mam w głowie bardzo różne pomysły na to kim był – uwielbiam sobie to wyobrażać. Na odwrocie tego zdjęcia widnieje dedykacja dla mojej babci. Gdańsk dn. 18 sierpnia 1962. W drugą rocznicę Naszej miłości. Edward.

(po lewej) Moja mama, Małgorzata, w latach szkolnych. (po prawej) Wujek Rysiek (w pierwszym rzędzie, najbliżej trenera) i jego koledzy, brat mamy, kiedyś był bardzo zacny w judo.

View Comments (0)

Leave a Reply

Your email address will not be published.

© 2013-2020 Róbmy Dobrze