Filtruj

„Kierunek zwiedzania”; Marcin Wicha

33,90 

Takie twarze miewali słynni oszuści. Dzięki tej twarzy może być każdym: w Witebsku Mesjaszem, w Leningradzie — profesorem. Kiedy przyjeżdża do Warszawy, miejscowym wyznawcom przypomina Mickiewicza. Kiedy umiera w Leningradzie, uczniowie widzą w nim Chrystusa. Przyjaciel robi ostatnią serię portretów. (Na pierwszym rysunku twarz jeszcze żyje. Na drugim jest martwa jak poduszka). Kim jest bohater tej opowieści? Twórcą, prorokiem czy może wielkim mistyfikatorem? W książce Marcina Wichy spacer po wyimaginowanej wystawie prac Malewicza staje się pretekstem do opowieści o utopijnych projektach i niespełnionych marzeniach, o rosyjskiej rewolucji i naszej współczesności.

Na stanie

Takie twarze miewali słynni oszuści. Dzięki tej twarzy może być każdym: w Witebsku Mesjaszem, w Leningradzie — profesorem. Kiedy przyjeżdża do Warszawy, miejscowym wyznawcom przypomina Mickiewicza. Kiedy umiera w Leningradzie, uczniowie widzą w nim Chrystusa. Przyjaciel robi ostatnią serię portretów. (Na pierwszym rysunku twarz jeszcze żyje. Na drugim jest martwa jak poduszka). Kim jest bohater tej opowieści? Twórcą, prorokiem czy może wielkim mistyfikatorem? W książce Marcina Wichy spacer po wyimaginowanej wystawie prac Malewicza staje się pretekstem do opowieści o utopijnych projektach i niespełnionych marzeniach, o rosyjskiej rewolucji i naszej współczesności.

Eksponatami są tu obrazy, znaki interpunkcyjne, buraki cukrowe i ludzkie losy. Autor umyka muzealnej narracji, z uśmiechem i nie bez ironii podejmuje grę z konwencją artystycznej biografii, a jednocześnie, już całkiem serio, próbuje znaleźć język zdolny uchwycić istotę malarstwa – i daje przy tym niezwykły popis literackiego kunsztu.

Tego dnia sam chce być farbą. Czuć tę farbę na sobie. Chce się nią posmarować. Owinąć. Chce ją zobaczyć całym ciałem, bez użycia oczu. Nie chce być malarzem. Chce być obrazem. Kolorem. Wszystkimi kolorami. Najlepiej królem kolorów w kolorowej szacie. Chce mieć kolorowe skrzydła, zostawiać za sobą barwną smugę.

Malewicz jest tu pretekstem do opowieści o sztuce, o Rosji, o tęsknotach i marzeniach. I o naszych czasach. W przededniu katastrofy klimatycznej, w czasie kryzysu pandemicznego Wicha opowiada o ludziach, którzy uwierzyli, że świat można wymyślić na nowo. (Natalia Szostak, „Gazeta Wyborcza”)

Wicha odskakuje od „normalnego” pisania biograficznego, tak jak Malewicz odskakuje od malarstwa figuratywnego. Wymyśla własną kreskę, autonomiczną, rysującą opowieść wedle kaprysów wyobraźni. Fikcja miesza się z faktami, wyobrażenia z informacjami, śnienie Wichy o Malewiczu z cytatami jego wypowiedzi i manifestów; to najbardziej, rzekłbym, literacka, poetycka jego książka. (Marek Bieńczyk, „Książki. Magazyn do czytania”)

Wicha jest sprytny, bo udaje, że ma małe cele, że robi krótkie zdanka. A zza nich wystawia na nas armatę-bertę. (Paulina Małochleb, „Książki na ostro”)

Marcin Wicha napisał tym razem nie książkę, ale budynek. (Zofia Król, „Dwutygodnik”)

Dodatkowe informacje

Waga 0.4 kg
Autorstwa

Marcin Wicha

Ilość stron

264

ISBN

978-83-66147-77-5

Język

polski

Oprawa

twarda

Premiera

kwiecień 2021

Wydawnictwo

Karakter

Opinie

Na razie nie ma opinii o produkcie.

Tylko zalogowani klienci, którzy kupili ten produkt mogą napisać opinię.

Możesz lubić także…