Now Reading
Niepokojąca miejska bajka. Sesja Sandry Radys

Niepokojąca miejska bajka. Sesja Sandry Radys

+2
View Gallery

Kiedy widzę czerwone balony, moje pierwsze skojarzenie jest zawsze takie same – Pennywise, przerażający klaun z ekranizacji książki „To” Stephena Kinga. Tej oryginalnej, z 1990 roku, którą po raz pierwszy zobaczyłem siedząc jako kilkuletnie dziecko w łóżeczku z kratkami. Moi rodzice myśleli, że słodko śpię, a tymczasem ja chłonąłem każdą scenę. Jednak w sesji, którą tu pokazuję nie ma być horroru, co najwyżej niepokojąca bajka: Przez szary podziemny tunel idzie blondynka ubrana w czerwień i nagle do miasta wkrada się jakaś niezwykłość. Otaczają ją czerwone balony, a ona wyraźnie coś obserwuje.

Najlepsze są te dwa zdjęcia, na których modelka stoi, pokazana z dystansu. Na moim ulubionym trzyma ramię nad głową i jest tak ustawiona, jakby ją jakaś siła zaczynała przesuwać – na tym obrazku koncepcja jest najsilniejsza i najsensowniejsza. To, na którym stoi prosto też jest udane; dobrze to wygląda, że patrzy się poza kadr. Mniejsze wrażenie robią na mnie zdjęcia, na których leży. Jeszcze to, na którym patrzy w górę na tle schodów jest okej, bo przynajmniej podtrzymany jest motyw wpatrywania się w coś (i wkradł się nawet lekki refleks w oksach), ale to drugie, zbliżone, na którym patrzy w dół, powinno być odrzutem z sesji. Nie zagrało tam nic – ta nagła niezwykłość kompletnie się ulotniła, a dziewczyna po prostu leży wśród wstążek, bez wyrazu. Dla kontrastu dodam, że mocno zbliżony kadr, na którym widzimy twarz dziewczyny poprzez wstążkę zaplątaną między jej palcami, bardzo do mnie trafia, mimo wyjścia poza wspomnianą nagłość. Ładna dziewczyna, fotogeniczne okrągłe oksy, fajna gra światła i cienia, dużo gorącej czerwieni, która zawsze pasuje do blondynek, no i dla przeciwwagi zimne tło – wszystko to składa się na udany portret. Ten detal dłoni z wstążką też „mi się widzi”. Lubię przyglądać się plamom żółtej farby.

To jest fajna sesja, podoba mi się, chociaż brakuje jej jakiegoś czynnika, żeby być zachwycającą. Może byłoby ciekawiej, gdyby ktoś dziewczynę oświetlał jedną z tych przenośnych foto-lamp RGB ustawionych na kolor czerwony? Albo gdyby się udało odbić światło w jej okularach? Albo, żeby na wszystkich zdjęciach światło było intensywniejsze? Ciekawsze? Przydałoby się dodać coś, co wdzierałoby się do kadru ze strony, w którą ona patrzy. Jakoś wizualnie podkreślić, że coś tam się dzieje. Czai.

Sandra Radys, autorka zdjęć, pisze tak: „Sesja powstała w Poznaniu, w jednym z przejść podziemnych. Ponieważ jest to ogólnodostępne miejsce, wiele razy musiałyśmy z modelką Klaudią Ekert poczekać na moment, w którym ludzie idący na przystanek tramwajowy nie będą w zasięgu kadru. Zawsze przed pozowaną sesją przygotowuję sobie w głowie kilka kadrów, które potem staram się zrealizować podczas zdjęć. Podczas tej sesji podążałam za surrealistycznym snem, w miejskiej przestrzeni. Głównym światłem padającym na modelkę jest chłodne światło ledowe, które podkreśla nieco niepokojący charakter zdjęć. Sesja zrobiona aparatem Nikon D7200”.

View Comments (0)

Leave a Reply

Your email address will not be published.

© 2013-2020 Róbmy Dobrze