Teraz czytasz
Tusz za Rogiem (2014)

Tusz za Rogiem (2014)

+32
Zobacz galerię

Uwielbiam inicjatywy zrobione od początku do końca dobrze. Fajna nazwa, fajne logo, blogi/społecznościówki prowadzone po ludzku, a do tego wartościowe projekty. I takie jest właśnie studio tatuażu Tusz za Rogiem.

To już drugi raz, jak w tym cyklu pokazuję alternatywę dla kiczowatych tatuaży. Poprzednim razem był Kamil Czapiga, którego prace – jak pisałemspełniają trzy cechy dla mnie niezwykle ważne: są proste, czarne i ciekawe. To zdanie pasuje również do Tusz za Rogiem, choć mimo podobieństw (minimalizm, czerń), ich style są zupełnie różne. Tu nie mamy do czynienia z ukończonymi ilustracjami, bardziej szkicami. Wygląda to jakby ktoś z nudów bazgrał w zeszycie, a później najciekawsze tego owoce, przeniósł ludziom na skórę.

Pod szyldem studia kryją się dwie osoby – Szymon Małecki i Grzegorz Jarzynowski. Choć w wielu momentach ich pomysły się splatają, każdy z nich operuje igłą nieco inaczej. U Grzegorza znajdziemy więcej detali, jego prace często przypominają rysunki robione ołówkiem. U Szymona z kolei jest mniej kresek i wypełnień. Takie proste i interesujące formy popełnione cienkopisem.

W ich portfolio są też projekty, które mi się nie widzą, ale jest też zaskakująco sporo (jak na to, że mocno wybrzydzam) kapitalnych projektów. Znaleźć ich możecie na ich stronie i na Facebooku, szczególnie jeśli macie fragment wolnej skóry.

Skomentuj jako pierwszy/a

Skomentuj

Your email address will not be published.

© 2013-2020 Róbmy Dobrze